Jose Kante: Nie wiem dlaczego w Górniku mi nie wyszło

Legia Warszawa - Wisla Plock
 fot. Rafał Oleksiewicz  /  źródło: Pressfocus

Nie wiem co się ze mną działo w Górniku Zabrze. Czułem się nieźle na treningach, niemal wszystko mi wychodziło, a w meczach działo się coś niedobrego - opowiada Jose Kante.

Były napastnik zabrzan odżył w Wiśle Płock. W tym sezonie ma już na swoim koncie 7 goli i jak zapewnia, to jeszcze nie koniec jego strzeleckich popisów.

 

Początek roku miał pan imponujący. Trzy mecze i trzy gole. Co się stało z Jose Kante?
JOSE KANTE: - Sam nie wiem. Nie poznaję siebie (śmiech). Mam wrażenie, że szczęście do mnie wróciło. W Górniku nie strzelałem, choć okazje były, teraz w końcu zaczęło wpadać i wygląda to coraz lepiej. Czuję się zdecydowanie pewniej, niż na początku pobytu w Polsce.

 

Nie przeszkodził panu nawet fakt, że do Płocka przyszedł konkurent (Mateusz Piątkowski), a dwa mecze zaczynał pan na ławce rezerwowych. To była skuteczna motywacja trenera?
JOSE KANTE: - Tak. Czasem tak jest, że potrzebujesz takich bodźców. Nowy napastnik zawsze motywuje pozostałych w drużynie. W poprzedniej rundzie byłem praktycznie jedynym wyborem, a teraz rywalizacja wychodzi nam na dobre. Z drugiej strony, gdy strzelasz regularnie, twoja pewność siebie rośnie i zmienia się mentalność.

 

Kibice zachwycają się nie tylko panem, ale i kolegą z zespołu Giorgim Merebaszwilim. Co może pan o nim powiedzieć?
JOSE KANTE: - To jeden z najlepszych zawodników w ekstraklasie. Ma spore umiejętności, uwielbiam jego styl gry. Dzięki takiemu piłkarzowi łatwiej zdobywa się bramki. Jest moim bliskim kolegą z zespołu, bo jako obcokrajowcy trzymamy się razem w Płocku.

 

Grając w hiszpańskim klubie AE Prat strzelił pan 11 goli. Teraz jest 7. Da pan radę pobić swój życiowy rekord?
JOSE KANTE: - Mam nadzieję, że tak się właśnie stanie. Czuję się na siłach i chciałbym to zrobić. Nie mam na co narzekać w Wiśle. Atmosfera jest naprawdę dobra.

 

Z jednej strony wiele osób pamięta pana z Górnika, gdzie był pan bardzo nieskuteczny. Teraz w Płocku obraz jest inny. Ta przemiana to przede wszystkim kwestia mentalności?
JOSE KANTE: - Myślę, że tak. Nie wiem, co się ze mną działo w Górniku. Czułem się nieźle na treningach, niemal wszystko mi wychodziło, a w meczach działo się coś niedobrego. To była katastrofa, bo okazji miałem sporo. Trenowałem podobnie jak teraz, dawałem z siebie wszystko. Mówili mi, że jak strzelę gola, przełamię się, to będzie łatwiej. Tak się jednak nie stało i z każdym dniem było mi trudniej, bo futbol to całe moje życie, a ja nie wypełniałem swojego podstawowego zadania.

 

Śledzi pan wyniki klubu z Zabrza?
JOSE KANTE: - Czasem sprawdzam. Wiem, że są w trudnej sytuacji i żeby wrócić do ekstraklasy musieliby seryjnie zacząć wygrywać. Muszą skupić się na pracy i efekty na pewno będą. Życzę im jak najlepiej, bo jeśli chodzi o drużynę, to wspominam ją miło.

 

A działaczy? Pana rozstanie nie było chyba zbyt przyjemne?
JOSE KANTE: - Zachowali się w stosunku do mnie źle. W moim kontrakcie była klauzula unieważniająca umowę w przypadku spadku z ekstraklasy. Działacze upierali się, że mam trenować z Górnikiem, chociaż wcale nie miałem takiego obowiązku. Umowa była już nieważna. Kiedy dowiedzieli się, że nie zamierzam wracać do Zabrza, postanowili wstrzymać wypłatę należnych mi pieniędzy.  Do dzisiaj ich nie otrzymałem. Proponowałem, że zrzeknę się 2/3 należności, ale nie byli zainteresowani porozumieniem.

 

Co będzie z panem w lipcu? Pana kontrakt wygasa z Wisłą.
JOSE KANTE: - Nie myślę teraz o tym. Czuję się dobrze w Płocku, ale nie rozpatruję wielu scenariuszy, po prostu najważniejsze obecnie są dla mnie kolejne gole w ekstraklasie.

 

Waszym podstawowym celem jest utrzymanie, ale z taką grą macie szanse na grupę mistrzowską.
JOSE KANTE: - Każdy chce tam być, a my jesteśmy blisko zrealizowania tego marzenia. Na pewno będziemy walczyć do ostatniej kolejki i będzie ciekawie, bo system rozgrywek sprawia, że kibice mają zagwarantowane emocje do samego końca.

 

W poprzednim roku zadebiutował pan w reprezentacji Gwinei, choć urodził się pan w Hiszpanii. To powołanie było dla pana zaskoczeniem?
JOSE KANTE: - Powiedziałbym, że szokiem. Nie mogłem w to uwierzyć. Bardzo tego chciałem i gdy dowiedziałem się, że będę miał szansę zobaczyć ojczyznę po raz pierwszy w życiu, to byłem szczęśliwy. Pierwszy raz poleciałem do Afryki. To była bardzo ważne dla mnie i dla mojej rodziny. Tata był ze mnie bardzo dumny, chociaż jest człowiekiem, który nie okazuje emocji

 

Co pan może powiedzieć o Gwinei i o drużynie narodowej?
JOSE KANTE: - Z jednej strony zobaczyłem wielką miłość do futbolu, ludzi, którzy potrafią całą dobę stać pod stadionem bez jedzenia i picia, żeby tylko zobaczyć piłkarzy. Z drugiej wszechogarniająca bieda. Jeśli chodzi o aspekty sportowe, to byłem zaskoczony ich poziomem gry. Nie spodziewałem się tak dobrej drużyny. Niby grają prostą piłką, ale widać jakość.

 

Niedawno otrzymał pan powołanie na najbliższe mecze Gwinei z Gabonem i Kamerunem. Dojdzie więc do pojedynku Kante – Aubameyang. Nie może pan się doczekać?
JOSE KANTE: - Oczywiście. Jestem bardzo szczęśliwy z kolejnego powołania. Nie będę ukrywał, że byłem w kontakcie z selekcjonerem, a dodatkowo strzelałem na początku roku, więc moja forma została zauważona. Te dwa mecze będą wielkimi wydarzeniami dla całego kraju i okazją do pokazania się. Cieszę się, że będę mógł się sprawdzić na tle takich piłkarzy.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG :
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
Ehh.....

"W moim kontrakcie była klauzula unieważniająca umowę w przypadku spadku z ekstraklasy."

- W kontrakcie taka klauzula była bo powinna być. Ten zapis nakazują wprowadzone od niedawna ustawy PZPN odnośnie podpisywania nowych kontraktów zawodnik - klub.

"Działacze upierali się, że mam trenować z Górnikiem, chociaż wcale nie miałem takiego obowiązku. Umowa była już nieważna. Kiedy dowiedzieli się, że nie zamierzam wracać do Zabrza."

- Działacze mieli rację, kontrakt był do 30 czerwca i do tego czasu powinien zostać w Zabrzu do dyspozycji klubu. Zerwał warunki kontraktu i słusznie nie dostał ostatniej wypłaty - bo niby za co ?
Kante po powrocie z ostatniego mecz sezonu z Niecieczy (14 maja) wrócił do Zabrza, spakował się i wyjechał nie zgłaszając tego nikomu. Sam przyznaje się do tego że nie miał zamiaru wracać do Zabrza, konkretnie nie miał zamiaru wracać do Górnika (powodem było wcześniejsze dogadanie się z Wisłą Płock) a działacze z Górnika mieli prawo zgłosić ten fakt do Komisji Dyscyplinarnej Ligi i żądać jego ukarania. Nie zrobili tego po opinii Brosza który stwierdził że "z niewolnika nie ma pracownika" i oficjalnie odpuścił go sobie bez najmniejszego żalu.
J.Kante, napastnik, w Górniku zagrał w 15 meczach, strzelił ZERO goli.
20 mar 15:15 | ocena:92%
Liczba głosów:12
92%
8%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~FANUżytkownik anonimowy
~FAN :
No photo~FANUżytkownik anonimowy
będę się powtarzać, zobaczymy, kto gdzie będzie w czerwcu:)
20 mar 12:10 | ocena:83%
Liczba głosów:6
83%
17%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~FANUżytkownik anonimowy
~FAN :
No photo~FANUżytkownik anonimowy
W przypadku spadku Wisły Płock, umowa jest nieważna:), skoro jest nieważna, to też nie będzie wypłaty:)
20 mar 12:11 | ocena:80%
Liczba głosów:5
80%
20%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii