Rafał Wolski już trenował z Wisłą. Zadebiutuje z Podbeskidziem

Rafał Wolski
 fot. Michał Stawowiak  /  źródło: Fokusmedia
Michał Trela 24-02-2016 | 20:41

Autor:

Rafał Wolski już oficjalnie został wypożyczony do Wisły i trenował z krakowskim klubem. Problemy zdrowotne ma Donald Guerrier.

Z zaplanowanych na końcówkę okienka transferowego ruchów, najszybciej udało się Wiśle Kraków dopiąć kwestię wypożyczenia Rafała Wolskiego z Fiorentiny. Ofensywny pomocnik, który w Polsce grał w Legii Warszawa, przed południem podpisał kontrakt z krakowskim klubem, a o 12 trenował już po raz pierwszy z nowym zespołem w Myślenicach. To najprawdopodobniej nie koniec wiślackich transferów, bo są spore szanse, że uda się w najbliższych dniach pozyskać 22-letniego Chorwata Petara Brlka ze Slavena Belupo.

 

Tymczasem Wolski jest mocnym kandydatem do gry już w sobotnim meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała. 24-latek był na treningu ustawiony w podstawowym składzie, za plecami Zdenka Ondraszka. W sprawdzanym przez Tadeusza Pawłowskiego wariancie Paweł Brożek musiałby zająć miejsce na ławce rezerwowych.

 

Pawłowski widzi w Wolskim przede wszystkim środkowego ofensywnego pomocnika, a nie skrzydłowego, a w tej sytuacji trudno byłoby go zmieścić na boisku jednocześnie z Brożkiem i Ondraszkiem. - Jeżeli gramy dwoma napastnikami, to chciałbym, żeby dwaj zawodnicy środka pola będący za nimi, byli mocni przede wszystkim w defensywie - przyznaje trener krakowian. Z pomocnikami mocnymi w defensywie na sobotni mecz trener też będzie miał kłopot. Nie zagrają stoperzy Richard Guzmics i Arkadiusz Głowacki, więc do defensywy zostanie przesunięty Alan Uryga. - Pewniakiem jest Maciej Sadlok, a u jego boku powinien zagrać Alan. Piotr Żemło ma od zeszłego tygodnia kontuzję kolana i nie trenuje z nami, 19-letni Krystian Kujawa jest natomiast jeszcze za młody, żeby grać w podstawowym składzie w tak ważnym meczu u siebie - przyznaje Pawłowski. To jednak rozwiązanie dalekie od ideału, bo z Urygi szkoleniowiec "Białej gwiazdy" nie był ostatnio zbyt zadowolony. - Problem z nim jest taki, że nie wyczuwa dystansu. Zwracałem mu uwagę, że gdy nasz bramkarz wybija piłkę z "piątki", to on jest od tego, żeby przedłużać piłkę. Tymczasem Alan stoi za głęboko pod naszą bramką. Po meczu z Łęczną rozmawiałem z nim i mówiłem mu, że musi się jeszcze dużo uczyć - podkreśla trener.

 

Pod dużym znakiem zapytania stoi za to występ w sobotnim meczu Wilde'a-Donalda Guerriera, który w środę nadal przebywał w szpitalu, gdzie przechodził badania po tym jak został mocno kopnięty w splot słoneczny w poniedziałkowym meczu z Górnikiem Łęczna. W tym tygodniu póki co jeszcze nie trenował. Do spotkania zostało wprawdzie kilka dni, ale jest mało prawdopodobne, że Haitańczyk będzie w stanie wyjść w podstawowym składzie na mecz z bielszczanami.