Nie trzeba atakować „na hurra”

Miesiąc temu poszło jak po maśle, choć w ostatnich 20 minutach meczu w Chojnicach zabrzanie przeżywali trudne chwile. - We wtorek łatwiej nie będzie - ostrzega trener Górnika.

Chojniczanka Chojnice - Gornik Zabrze
 /  fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

W piątek Chojniczanka - kończąc granie o punkty w tym roku - wygrała ze Stomilem i „zabukowała” sobie pierwsze miejsce w tabeli pierwszej ligi. - A Olsztyn to bardzo trudny teren - przypomina Marcin Brosz. - Jestem pewien, że chojniczanie i do nas przyjadą bardzo zmotywowani i zdeterminowani.

 

Kądzior znów w półfinale?
Motywację goście znaleźć mogą choćby w wynikach dwóch ostatnich starć z „górnikami”. Stracili w nich... 9 goli: wiosną przy Roosevelta w lidze przegrali 1:6, niedawno - u siebie 1:3 w pierwszej potyczce ćwierćfinałowej Pucharu Polski. - Owe 3:1 to nasz dodatkowy atut. Nie musimy od pierwszej minuty atakować „na hurra”. To rywale muszą próbować gonić wynik - przypomina Damian Kądzior. Niedoszły reprezentant kraju (mimo udziału w dwóch zgrupowaniach, nie dostał jeszcze szansy debiutu w reprezentacji) ma szansę po raz drugi z rzędu zagrać w półfinale Pucharu Polski. Rok temu znalazł się w nim z Wigrami Suwałki i - po gładkim 0:3 z Arką u siebie - omal... nie odrobił strat w rewanżu (4:2 dla suwalczan). To swego rodzaju ostrzeżenie dla zabrzan. - Mam nadzieję, że takiego horroru sobie nie zafundujemy - uśmiecha się Kądzior.

 

Już nie tylko odbiór
Marcin Brosz nadzieję ma podobną. I ma przekonanie, że jego podopieczni zaliczki nie roztrwonią. - Mecz z Jagiellonią był znów trochę inny, niż poprzednie. Do tej pory raczej nie bazowaliśmy na posiadaniu piłki. W piątek zdominowaliśmy jednak rywali zarówno w tym elemencie, jak i w liczbie podań. To pokazuje, że zespół - i indywidualnie zawodnicy - wciąż się rozwija. Że nie bazujemy już wyłącznie na odbiorze piłki i podaniu do przodu, ale także na - bardzo widocznej w tym spotkaniu - grze kombinacyjnej, przenoszeniu jej ciężaru ze strony na stronę - analizował. Dzisiejszego wieczoru właśnie kontrola nad piłką powinna Górnikowi zapewnić utrzymanie bezpiecznej przewagi.

 

Fizjoterapeuci na wagę złota
Kontrola i... zdrowie. Niełatwo przecież grać co trzy-cztery dni, a taki kalendarz właśnie się „górnikom” szykuje. Dziś PP, w niedzielę - Wisła w Krakowie, w piątek (8.12.) - Lechia u siebie, w kolejny wtorek (12.12). - mecz w Gdyni. - Na razie fizjoterapeuci stają na wysokości zadania. Każdy drobny uraz udaje się zaleczyć w kilka dni, no i nigdy w zasadzie nie zagraliśmy dwóch słabszych meczów z rzędu - przypomina Kądzior. Zastrzeżenie dotyczące urazu jest zasadne w kontekście Daniego Suareza. Dograł mecz z białostoczanami do końca, ale w którymś momencie przez kilka minut poddawany był intensywnym zabiegom masażystów.

 

 

1/4 finału (rewanż)
Zabrze, 28 listopada, godz. 18.00
Górnik - Chojniczanka
sędzia - Marek Opaliński (Legnica)
Transmisja - Polsat Sport

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~aaaUżytkownik anonimowy
~aaa
No photo~aaaUżytkownik anonimowy
do ~Miki:
No photo~MikiUżytkownik anonimowy
28 lis 17 18:59 użytkownik ~Miki napisał
Nie na hurra ale też nie tak żenująco słabo jak w 1 połowie meczu!
a przestań ,przestań a po co mierli forsować wielkie tempo,polekku
28 lis 17 21:36 | ocena:100%
Liczba głosów:3
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~MikiUżytkownik anonimowy
~Miki :
No photo~MikiUżytkownik anonimowy
Nie na hurra ale też nie tak żenująco słabo jak w 1 połowie meczu!
28 lis 17 18:59 | ocena:100%
Liczba głosów:6
0%
100%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii