Z Czech na piłkarskie salony. Dobra szkoła Ambrosiewicza i Błanika

Gornik Zabrze - Legia Warszawa
 fot. Lukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Obaj piłkarskiego abecadła uczyli się za południową granicą w MFK Karvina. Teraz błyszczą w naszych klubach: jeden w Górniku Zabrze, a drugi w GKS Tychy. Maciej Ambrosiewicz i Dawid Błanik zgodnie podkreślają, że pobyt w czeskim klubie wiele im dał.

Czesi od lat słyną z dobrej pracy z młodzieżą. Przez lata wzorem dla innych był Banik. Z ostrawskiego klubu w wielki piłkarski świat wyemigrowali zawodnicy tej klasy co Tomas Galasek, Pavel Srnicek, Marek Jankulovski, Milan Barosz, Vaclav Sverkosz, Rene Bolf, Jan Lastuvka czy obecny napastnik Piasta Michal Papadopulos. Na transferach swoich piłkarzy Banik zarabiał krocie.
Z pracy z młodzieżą słynie też Sparta. Na potęgę szkolą też inny, jak choćby położona tuż przy granicy z Polską, niewiele większa od Wodzisławia Śląskiego, 56-tysięczna Karwina.

 

Znad morza do górniczej Karwiny
Klub spod granicy ma kilkanaście drużyn, począwszy od rocznika 2012. Trenuje w nich ponad 200 młodych zawodników, wśród których nie brakuje Polaków z przygranicznych miejscowości, jak Cieszyn, Kęty, Kaczyce czy Wodzisław Śl., ale nie tylko. Są też młodzi piłkarze z drugiego końca Polski, choćby z Gdyni. Jednym z nich do niedawna był 19-letni Maciej Ambrosiewicz (na zdjęciu), który od roku regularnie gra już w pierwszym zespole Górnika.
- Do Karwiny trafiłem przypadkowo. Najpierw znalazł się tam mój kolega, którego tata miał kontakty na Śląsku Cieszyńskim. Opowiedział mi, jak wszystko wygląda na miejscu. Przekonał mnie infrastrukturą, stanem boisk i jakością treningów. Byłem tam dwa lata i bardzo się rozwinąłem. Dzięki temu jestem w tym, a nie innym miejscu – podkreśla Ambrosiewicz.
Jak wyglądał jego pobyt w Karwinie? – Od zawsze chciałem być piłkarzem, dlatego zdecydowałem się na taki wyjazd. Wszystko było tam zorganizowane perfekcyjnie. Pierwsza rzecz to boiska. W samej Karwinie jest ich siedem-osiem, więc wszystkie drużyny, bez względu na rocznik, mają świetne warunki do pracy. Wszystkie zawsze są idealnie przygotowane do treningów. Do tego trenerzy. U nas w Polsce często są oni nauczycielami w szkołach, a tam zajmują się wyłącznie treningiem. Siedzą w klubie od 8 rano i zajmują się pracą z młodzieżą, analizują, poprawiają. Do tego dodajmy dobry poziom rozgrywek. Liga do lat 19 jest jedna na cały kraj. Jest większe tempo. Mniej może techniki, a więcej fizyczności, ale dzięki temu łatwiej się potem przestawić na grę w seniorach – opowiada pomocnik Górnika.
Ambrosiewicz mieszkał w internacie, a do szkoły chodził w Cieszynie. Dwuletni pobyt wykorzystał też na naukę czeskiego, którym posługuje się teraz perfekcyjnie.
Kolega Ambrosiewicza z Gdyni, Aron Formela, dalej jest w MFK Karvina, w zespole do lat 19. – Po treningach i grze w Karwinie chciałem już spróbować swoich sił w seniorach. Odezwało się parę osób, miałem różne propozycje, byłem już praktycznie dogadany z jednym klubem, ale jak się dowiedziałem, że interesuje się mną Górnik, to następnego dnia byłem spakowany, przyjechałem pociągiem i z zespołem udałem się na obóz – przypomina Ambrosiewicz.

 

Prosto i konkretnie
Inną drogą trafił do Karwiny Dawid Błanik, który świetną formą błysnął w pierwszych meczach tegorocznego sezonu. 20-letni skrzydłowy GKS Tychy zdobywał dla swojego klubu ważne bramki w meczach 1 i 2 kolejki Nice I ligi przeciwko Wigrom Suwałki (2:1) oraz Stali Mielec (1:0).
Błanik trafił do Czech wcześniej niż Ambrosiewicz, bo już jako 14-latek. – Jak mnie wypatrzyli? Sam do dziś nie mam pojęcia. Przyszło zaproszenie do AKS-u Mikołów, z propozycją 3-dniowych testów. Zostałem w sumie do końca tygodnia i potem miałem podjąć decyzję, czy chcę zostać czy nie. Byłem na tak. Trafiłem do internatu, gdzie mieszkałem z innymi trenującymi tam Polakami, a do szkoły, do polskiego gimnazjum chodziłem w Karwinie. Potem przeniosłem się do szkoły w polskim Cieszynie. Tam na miejscu mają zresztą dwa internaty, dla młodszych i starszych – wspomina Błanik.
Podobnie jak Ambrosiewicz, także piłkarz pierwszoligowca z GKS Tychy zwraca uwagę na jakość treningów. – Na Kovonie i w pobliskich Bażanticach jest osiem boisk. Do tego hala z boiskiem, a zaraz obok się mieszka, no i trenerzy, którzy podpowiadają co i jak zrobić. U nas w młodzikach czegoś wymagają, chcą, ale nie tłumaczą prosto i konkretnie jak tam, jak wszystko ma wyglądać – opowiada o swoim trzyletnim pobycie za południową granicą Błanik.

 

Z tej samej kategorii