Piasta Gliwice marzenia o komforcie. Receptą przerwa reprezentacyjna?

Bruk-Bet Termalica Nieciecza - Piast Gliwice
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Ani Dariusz Wdowczyk, ani obecnie Waldemar Fornalik ani razu w tym sezonie nie mieli sytuacji, w której do dyspozycji szkoleniowca byliby wszyscy podstawowi zawodnicy. W Niecieczy urazu nabawił się Marcin Pietrowski, a za żółte kartki pauzować będzie musiał Michal Papadopulos.

Trener Fornalik od początku swojej pracy w Gliwicach nie miał zamiaru narzekać na sytuację kadrową. Z jednej strony Piast ma szeroką kadrę, z drugiej trudno zastąpić takich piłkarzy jak Gerard Badia, Sasza Żivec czy Konstantin Vassiljev. Szkoleniowiec zespołu z Okrzei z uczuciem ulgi przyjął powracających do zdrowia zawodników. – Nie szukam alibi, ale wiemy ile dla zespołu znaczą zawodnicy, którzy w ostatnim czasie nie mogli grać z powodu urazów czy kartek – przyznał Waldemar Fornalik.

 

Trio o krok

Przed niedzielnym spotkaniem szkoleniowiec gliwiczan nie ukrywał, że chce, aby każdy powracający do pełni sił piłkarz, był w stu procentach gotowy pomóc drużynie. – Nie chcemy podejmować nerwowych decyzji, żeby za wszelką cenę dołączać zawodników do kadry. Za chwilę mamy przerwę na mecze reprezentacji i ten czas pomoże piłkarzom nie tylko wrócić do pełnej sprawności, ale i formy – mówił. Z tego powodu na ławce rezerwowych w meczu z Bruk-Betem usiadł Brazylijczyk Hebert, a w domu zostali jeszcze Gerard Badia, Konstantin Vassiljev i Sasza Żivec. – Na pewno dla trenera lepiej, gdy ma do dyspozycji całą kadrę, choć nasza akurat jest szeroka. Wiadomo, że brakowało kilku ogniw, pozytywną wiadomością jest fakt, że wrócił już Bukata, teraz Hebert, a gotowi do gry mają być Żivec, Badia i Vassiljev. Na szczęście teraz mamy przerwę ligową, więc i może ja dam radę się wyleczyć – mówi obrońca Piasta, Marcin Pietrowski.

 

Czeka na badania

To właśnie „Pietro” i Michal Papadopulos są kolejnymi piłkarzami, którzy z pewnością przyprawili trenera o chociażby lekki ból głowy, bo obaj w tym sezonie spisują się bardzo dobrze i obaj mogą nie zagrać w najbliższym spotkaniu z Cracovią. Pietrowski już na początku meczu doznał urazu i musiał poprosić o zmianę, a Czecha czeka przymusowa pauza za 4 żółte kartki. Na razie nie wiadomo do końca, jak długa przerwa czeka defensora gliwiczan. – Pewnie było to widać w telewizji, że urazu nabawiłem się podczas jednego ze starć, ale tak naprawdę ból poczułem w momencie, gdy chciałem podnieść się z murawy i kopnąć piłkę. Na chwilę obecną nie jestem w stanie powiedzieć za dużo o urazie mięśnia dwugłowego. We wtorek mam badanie USG i rezonans, na razie lekarze badali mnie jedynie manualnie. Jakieś uszkodzenie jest i wstępnie mówi się o tygodniu, dwóch przerwy, ale tak jak mówi na konkrety trzeba poczekać – opowiada nam Pietrowski.

 

Przerwa pomoże?

Na papierze Piast ma niezłą kadrę, ale właśnie ciągły brak kluczowych ogniw i pech oraz popełniane błędy sprawiają, że gliwiczanie w tym sezonie mają ogromne kłopoty i wciąż nie pokazali pełni potencjału. Zawodnicy czują i wierzą, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. – Po ostatniej przerwie reprezentacyjnej uważam, że zrobiliśmy krok do przodu i nie zamaże tego obrazu porażka niedzielna w Niecieczy. Nie powinniśmy tego meczu przegrać, bo wszystkie atuty mieliśmy w swoich rękach. Po pierwszej niemrawej połowie, w drugiej były okazja z naszej strony, a gospodarze nie potrafili nam zagrozić. Gol w ostatniej akcji nie powinien się przytrafić, ale nie ma co się załamywać. Musimy pracować i w kolejnych meczach punktować. Jestem przekonany, że będzie tylko lepiej – mówi Pietrowski.

 

Wcześniej było podobnie

Dariusz Wdowczyk, który rozpoczynał sezon ławce Piasta, także nie mógł mówić o komforcie i to od pierwszego meczu, a nawet przed nim. Trzeba pamiętać, że trochę czasu na nadrobienie zaległości treningowych potrzebował skrzydłowy z Ekwadoru, Joel Valencia. Z kolei do pełni sił wracał inny skrzydłowy, Mateusz Mak, który ma za sobą długą przerwę po poważnym urazie kolana. Jakby tego było mało, w pierwszym meczu kontuzji doznał Gerard Badia, potem Martin Bukata i Konstantin Vassiljev. Nic więc dziwnego, że nie tylko kibice klubu z Okrzei, ale i sztab szkoleniowy z utęsknieniem wyczekują momentu, w którym wszyscy piłkarze będą gotowi do gry. Oby ich modlitwy zostały wysłuchane.

 

Tak kruszył się Piast

 

LIPIEC
15.07 – mecz z Cracovią (kontuzja Gerarda Badii)
22.07 – mecz z Pogonią (kontuzja Marcina Pietrowskiego)
30.07 – mecz z Lechem (nieobecność kontuzjowanego Michal Papadopulos)

 

SIERPIEŃ
11.08 – mecz z Legią (kontuzja Konstantina Vassiljeva)
19.08 – mecz z Koroną (kontuzja Martina Bukaty i Macieja Jankowskiego, choroba Aleksandara Sedlara)

 

WRZESIEŃ
22.09 – mecz z Arką (pauza za żółte kartki Patryka Dziczka)
26.09 – mecz z Chrobrym w PP (ostatni występ Saszy Żivca, potem pauza za żółte kartki i kontuzja)

 

PAŹDZIERNIK
1.10 – mecz z Górnikiem (czerwona kartka dla Jakuba Szmatuły i 4 mecze dyskwalifikacji)
7.10 – mecz Estonii z Gibraltarem (kontuzja Konstantina Vassiljeva)
20.10 – mecz z Zagłębiem (ostatni występ Heberta, pauza za kartki Urosza Koruna)

 

LISTOPAD
5.11 – mecz z Bruk-Betem (kontuzja Marcina Pietrowskiego)
18.11 – mecz z Cracovią (pauza za kartki Michala Papadopulosa)

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
~Janek :
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
Recepta jest tylko jedna prezes jest nowy,trener też więc pora wy....ten szrot zagraniczny!
7 lis 15:43 | ocena:75%
Liczba głosów:4
25%
75%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii