Polityka Multi-kulti? Piastowi bardzo się opłaca

Cracovia Krakow - Piast Gliwice
 fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Sprowadzanie sporej liczby obcokrajowców do polskich drużyn zawsze budzi obawy i narzekania wśród kibiców czy piłkarskich ekspertów. Akurat w przypadku Piasta i Lechii cudzoziemcy to ich siła.

Oba kluby od dawna postawiły na szukanie wzmocnień przede wszystkim za granicą. Choć nie zamykają się na Polaków, o czym świadczą ostatnie transfery (np. Konczkowski, Jagiełło oraz Lipski, i Augustyn), to jednak więcej ciekawych i dobrych piłkarzy są w stanie znaleźć w innych ligach.

Obecne kadry ekip z Gliwic i Gdańska liczą łącznie 25 zagranicznych zawodników (13 w Piaście, 12 w Lechii). Latem Piast pozyskał 3 obcokrajowców, a Lechia - 4. Jak widać na grafikach, trenerzy spokojnie mogliby wystawić „jedenastki” złożone wyłącznie z polskich lub wyłącznie zagranicznych piłkarzy i każdą z tych drużyn byłoby stać na powalczenie zresztą ekstraklasowej stawki.

Kto jednak myśli, że takie międzynarodowy tygiel to raczej problem niż atut, jest w błędzie. Zwłaszcza jeśli chodzi o Piasta. W poprzednim sezonie kibice mogli być pod wrażeniem, jak walkę o uniknięcie spadku przeżywał choćby Hiszpan Gerard Badia, który został wybrany kapitanem ekipy z Okrzei. – Jesteśmy jak rodzina, każdy nowy zawodnik może liczyć na pomoc wszystkich kolegów z szatni – przyznaje z kolei Brazylijczyk Hebert, który w Gliwicach jest najdłużej. - Początek w Piaście był ekstremalnie trudny. Znałem tylko portugalski, nawet z hiszpańskim miałem problemy. W dodatku nowa kultura, nowe środowisko i zima, do której wciąż jeszcze się nie przyzwyczaiłem - opowiada obrońca. Teraz jest zdecydowanie inaczej.
Piłkarze z krótszym stażem niż „Herbi” także doceniają wyjątkową atmosferę w drużynie. - W innych klubach każdy patrzył przede wszystkim na siebie. Nie zdarzało się, by kilku zawodników z zespołu razem szło na kolację lub urządzało grilla. W Piaście to się zdarza. Wszyscy trzymamy się razem - opowiada „obieżyświat” Michal Papadopulos.
- W Piaście panuje rodzinna atmosfera i świetnie się tutaj czuje. Wydaje mi się, że jestem tutaj rok, a nie miesiąc - dodaje z kolei jeden z nowych Dario Rugaszević. Można? Można!

 

Z tej samej kategorii