Hamulec na „Pasach”. Mateusz Szczepaniak czeka na start w Piaście

Mateusz Szczepaniak jest jednym z sześciu nowych piłkarzy, którzy zimą zasilili Piasta. Napastnik, który najpóźniej dołączył do gliwiczan zapewnia, że jest gotów do gry.

Pilka nozna. Sparing. Piast Gliwice - Changchun Yatai. 04.02.2018
 fot. Irek Dorożański  /  źródło: 400mm

Został wypożyczony z Cracovii, gdy śląska drużyna przygotowywała się już na drugim obozie w hiszpańskim Albirze. Po dołączeniu do nowych kolegów, Mateusz Szczepaniak musiał nadrabiać stracony czas. – Jestem z zespołem ponad dwa tygodnie i myślę, że przepracowałem ten okres solidnie. Trafiłem na moment, gdy trenowaliśmy moc, taktykę, więc to, co drużyna wykonała wcześniej, musiałem zrobić sam. Poprawiłem kilka elementów i uważam, że jeśli chodzi o moje przygotowanie fizyczne, wszystko jest w jak najlepszym porządku – mówi nam 27-latek, który liczy na debiut już w poniedziałkowym spotkaniu z Jagiellonią. – Jestem gotowy na grę w tym meczu. Myślę, że tak może powiedzieć każdy z chłopaków. Mogę za siebie powiedzieć, że solidnie przepracowałem pół okresu przygotowawczego, ale wiem od chłopaków, że drużyna wykonała kawał ciężkiej pracy w Rybniku i to zaprocentuje w lidze – podkreśla Mateusz Szczepaniak.

 

Doświadczenie pomaga
Mimo że zespół Piasta trochę się zmienił, zarówno sztab szkoleniowy, jak i sami piłkarze są przekonani, że „maszyna” będzie działać z każdym tygodniem lepiej. – Zgranie? Jest kilka nowych twarzy, ale nie sądzę, żeby były z tym problemy, bo w drużynie mamy wielu zawodników, którzy trochę już kopią piłkę, grali w wielu zespołach, więc wszyscy wiedzą, o co w tym chodzi. Po pierwszych sparingach było widać, kto co lubi, co preferuje, jakie ma przyzwyczajenia. Szybko się poznawaliśmy na murawie i nie powinno być problemów w spotkaniach ligowych – mówi wychowanek Zagłębia Lubin.

 

Podbeskidzie - na plus. Mimo... spadku
Z transferem do Cracovii piłkarz wiązał spore nadzieje, jednak rzeczywistość była inna. Jeszcze w grudniu klub poinformował, że zawodnik chce zmienić barwy klubowe. – Chciałem się rozwijać, a w Cracovii grałem nie na swojej pozycji. Uważam, że to hamowało mój rozwój. Nie wiem, co nie wyszło; teraz tym nie żyję. Jest, jak jest; przeszłość teraz się nie liczy. Czas pokaże, czy podjąłem dobrą decyzję – przekonuje napastnik, który grał już w zespole z województwa śląskiego. – W Bielsku-Białej zaliczyłem pierwszy sezon w ekstraklasie i był to - moim zdaniem - sezon dobry. Tamten okres oceniam na plus, choć wielka szkoda, że nam się nie udało zostać w ekstraklasie. Wszyscy pamiętamy, jaka była sytuacja i zamieszanie z awansem do czołowej ósemki. W rundzie finałowej męczyliśmy się strasznie, a potrzebowaliśmy jednej wygranej. Żałuję, że tak to się skończyło, bo trener Robert Podoliński wykonał z nami dobrą robotę w okresie zimowym. Czuliśmy, że jesteśmy w dobrej dyspozycji, a byliśmy chyba w gorszej sytuacji, niż teraz jest Piast, bo teraz tabela jest spłaszczona – wspomina.

 

Z tej samej kategorii