Mateusz Mak: Dałem z siebie tyle, ile mogłem

Piast Gliwice - Slask Wroclaw
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Gdy wchodziłem na murawę, pomyślałem o tym wszystkim, co przeszedłem w ciągu ostatnich miesięcy. O operacjach, rehabilitacji, o chodzeniu o kulach, o godzinach ciężkiego treningu. Po tym wszystkim wyjście na murawę smakuje naprawdę wybornie - mówi pomocnik Piasta, który wrócił do gry po długiej kontuzji kolana.

Długo Mateusz Mak czekał na ten dzień. W piątkowym meczu ze Śląskiem Wrocław zaliczył swój pierwszy występ na boisku od 17 czerwca 2016 roku. 25-letni pomocnik ostatnie miesiące spędził na leczeniu ciężkiej kontuzji kolana, więc powrót na murawę po tak długiej przerwie smakował szczególnie. - Cieszę się z tych 60 minut, które otrzymałem od trenera, ale humor byłby zdecydowanie lepszy gdybyśmy jednak wygrali. Osobiście jestem też zadowolony ze swojego występu. Dałem z siebie tyle, ile mogłem. Niestety nie wystarczyło to, żeby zwyciężyć - powiedział po meczu ze Śląskiem Mak.

 

Po roku bez gry zmęczenie musiało być duże. Tych meczów brakowało mi najbardziej, bo żaden trening ich nie zastąpi. Praca podczas spotkania jest zupełnie inna. Bez nich nie da się dojść do pełni sprawności oraz formy, dlatego te 60 minut to było maksimum, co mogłem dać drużynie - dodał piłkarz.

 

Zawodnik Piasta nabawił się kontuzji w lipcu ubiegłego roku w rewanżowym meczu eliminacji Ligi Europy z IFK Goeteborg. Była to naleciałość z poprzedniego urazu, przez który zawodnik musiał pauzować aż 13 miesięcy. Konieczne były wizyty u specjalisty w Barcelonie oraz operacje. - Gdy wchodziłem na murawę rzeczywiście pomyślałem o tym wszystkim, co przeszedłem w ciągu ostatnich miesięcy. O operacjach, rehabilitacji, o chodzeniu o kulach, o godzinach ciężkiego treningu. Po tym wszystkim wyjście na murawę smakuje naprawdę wybornie - cieszył się 25-latek.

 

- Po tym jak przed tygodniem znalazłem się w meczowej osiemnastce, teraz po cichu liczyłem, że rzeczywiście dostanę szansę od trenera Wdowczyka. Pierwsza jedenastka była jednak sporym zaskoczeniem. Jestem za to bardzo wdzięczny. To dla mnie tylko dodatkowa motywacja. Będę chciał wrócić do pełnej dyspozycji, lecz do tego potrzebuję meczów. To one w dużej mierze kreują dyspozycję. Jednak na ten moment jestem zadowolony z swojej postawy - uważa pomocnik Piasta.

 

Tak długa pauza musiała jednak odcisnąć swoje piętno na grze i formie Mateusza Maka. - Wiem, że w kilku sytuacjach powinienem był się lepiej zachować. Zawsze krytycznie patrzę na swoja postawę. Nie chcę gdzieś tam sobie tworzyć alibi, że długo pauzowałem. Walczyłem, ale czasem przy piłce powinienem był zagrać inaczej. W przyszłości będę wymagał od siebie jeszcze więcej - oznajmił zawodnik rodem z Suchej Beskidzkiej, który w piątek zagrał przeciwko swojemu bratu, Michałowi.

 

- Cały czas gdzieś tam kątem oka patrzyłem, jak mu idzie, ale w dużej mierze byłem jednak skupiony na swojej grze. On był po swojej prawej stronie, ja także. Nie było między nami pojedynków. Michał bał się zejść do mnie do środka. W ostatnich miesiącach zarówno on jak i ja znaleźliśmy się na zakręcie, ale jestem pewien, że teraz obaj powrócimy na właściwe tory - zakończył Mateusz.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
~Janek :
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
PUCHARY pokazały ile mogą piłkarze ekstraklasy!hahaha idioci na mecz!
7 sie 07:27
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii