„Tato, kiedy znów będziemy w Gliwicach?!”

O zagranicznych piłkarzach w ekstraklasie często mówi się, że są meteorami. Grają w Polsce tylko przez chwilę a potem uciekają gdzie indziej. Gerard Badia nie tylko został na dłużej, ale wręcz stał się symbolem Piasta.

Pilka nozna. Ekstraklasa. Piast Gliwice. Prezentacja. 08.07.2017
 fot. Irek Dorożański  /  źródło: 400mm

 

Mimo że katalońską wioskę Horta de Sant Joan od miejscowości Albir dzieli prawie 400 kilometrów, właśnie te dwa miejsca są najważniejsze dla Gerarda Badii. W pierwszej rozpoczęło się jego życie; w drugiej - narodził się na nowo, jako piłkarz. Zostawił za sobą problemy finansowe, kontuzje oraz grę bez perspektyw. Gliwice dały mu szczęście i popularność o jakiej nawet nie mógł pomarzyć.

 

Strach, niepewność, szczęście
Albir Garden Resort – hotel, w którym Piast przygotowuje się do rundy wiosennej po raz szósty w historii. Gerad Badia jest tutaj czwarty raz, ale najbardziej w pamięci utkwił mu ten pierwszy. - To tutaj wszystko się zaczęło w 2014 roku, gdy przyjechałem na testy do Piasta – zaczyna swoją opowieść Katalończyk. – Pamiętam jak dziś: przy tej recepcji czekał Adam, nasz kierownik, a reszta zawodników była na basenie. Miałem mnóstwo bagaży, choć przyjechałem na tygodniowe testy – śmieje się „Badi” i kontynuuje: – Mój kolega pracował w Warszawie, w szkółce Barcelony i znał mojego obecnego polskiego menedżera. On wtedy zadzwonił, przedstawił się i załatwił mi testy w gliwickim klubie. Gdy zacząłem trenować z Piastem, powiedziałem moje żonie, że mogę tutaj zostać, bo dam radę. To był tylko tydzień, a gdy ma się testy, trzeba mieć dużo szczęścia. Zanim przyjechałem do Piasta, miałem problemy ze skutecznością, nie strzelałem goli. A tutaj w jednym ze sparingów jeszcze w pierwszej połowie zdobyłem bramkę. Przypadek? - śmieje się pomocnik. – Widziałem reakcję trenera Marcina Brosza i czułem, że podpiszę kontrakt – dodaje.

 

„Tam jest moje łóżko”
Coś, co mogło trwać krótko, zmieniło się - na razie - w najdłuższy etap Gerarda w jego przygodzie z piłką. – Szczerze? Nie spodziewałem się, że tak długo zostanę w Gliwicach. Mój pierwszy kontrakt w Piaście obowiązywał przez 6 miesięcy. I to było w porządku, bo jakby coś nie wyszło, można by szukać szczęścia gdzie indziej. Potem mówiłem żonie: „Jeszcze rok i wracam do Hiszpanii”. A teraz ona mieszka w Polsce i mamy córeczkę. I jesteśmy bardzo szczęśliwi – śmieje się Badia.
Górny Śląsk, Gliwice to już jego drugi dom. – Jestem już 4 lata w Gliwicach i mogę powiedzieć, że to była najlepsza decyzja w życiu! Żona jest zadowolona, córka też. Teraz każdego dnia, gdy jestem na obozie, Valeria dzwoni i pyta: „Tata, kiedy wracamy do Gliwic? Tam jest moje łóżko”. Obie moje panie teraz są w Hiszpanii; wrócą do Polski, gdy my z drużyną zakończymy zgrupowanie w Albirze. Córka dużo lepiej mówi po polsku niż żona. W przedszkolu świetnie sobie radzi i jest megaszczęśliwa. To dla mnie najistotniejsze – mówi z przekonaniem wychowanek CD Tortosa.

Komentarze (8)

Napisz komentarz
No photo
No photo~BortUżytkownik anonimowy
~Bort :
No photo~BortUżytkownik anonimowy
Brawo Badi.Jesteś nasz. Prawdziwy Gliwiczanin. Powodzenia w wiosennej rundzie i dużo zdrowia. CŻPG.
5 lut 14:00 | ocena:65%
Liczba głosów:17
65%
35%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~JontekUżytkownik anonimowy
~Jontek
No photo~JontekUżytkownik anonimowy
do ~dziecko:
No photo~dzieckoUżytkownik anonimowy
5 lut 21:30 użytkownik ~dziecko napisał
Tato tato kiedy bedziemy w Gliwicach, z tamtad jest blisko na mecz Wielkiego Gornika. Musimy szybko kupic bilet bo znowu nam zabraknie............
Ten wielki Górnik to oczywiście Pstrowski?Bo chyba nie jakiś klubik ekstraklasiny!
6 lut 01:57 | ocena:50%
Liczba głosów:6
50%
50%
| odpowiedzi: 2
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~dzieckoUżytkownik anonimowy
~dziecko :
No photo~dzieckoUżytkownik anonimowy
Tato tato kiedy bedziemy w Gliwicach, z tamtad jest blisko na mecz Wielkiego Gornika. Musimy szybko kupic bilet bo znowu nam zabraknie............
5 lut 21:30 | ocena:60%
Liczba głosów:10
40%
60%
| odpowiedzi: 4
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii