Aleksandar Sedlar: Nie ma pewniaków

Piast Gliwice - Sandecja Nowy Sacz
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

- Potrzebujemy zwycięstw, nieważne z kim gramy. Niektórzy lekceważą zespół z Niecieczy, ale nie my. Zapowiada się zacięty mecz i trudna przeprawa - ocenia obrońca Piasta Gliwice.

W ostatnich meczach trener Waldemar Fornalik ustawia pana na nowej pozycji. Co pan może powiedzieć o swoich zadaniach?

ALEKSANDAR SEDLAR: - Gram ostatnio pomiędzy linią obrony a pomocą. Mam jednak więcej zadań defensywnych do wykonania. Skupiam się na wspomaganiu defensywy, ale oczywiście mam brać udział w budowaniu akcji ofensywnych. Grałem tak w przeszłości, jeśli dobrze pamiętam było to jakieś siedem, osiem lat temu. To nie jest dla mnie więc całkowita nowość.

 

Wyglądało to jednak nieźle. Też ma pan takie odczucia?

ALEKSANDAR SEDLAR: - Nie przegraliśmy trzech ostatnich spotkań, przed tygodniem dołożyliśmy 3 punkty, więc faktycznie nie jest źle. Rozwijamy się, jako całość, a nie tylko indywidualnie. Teraz jednak trzeba to cały czas kontynuować i pokazywać w kolejnych spotkaniach. Nasza pewność siebie na pewno wzrosła.

 

Odkąd trafił pan do Piasta gra pan sporo meczów, można powiedzieć, że niemal regularnie. Czuj się pan pewniakiem w tej drużynie?

ALEKSANDAR SEDLAR: - Nie ma pewniaków, każdy mocno walczy o miejsce w składzie. W tym sezonie rozegrałem 12 z 14 spotkań i jestem zadowolony z tego faktu. Tym bardziej, że jestem jednym z trzech zawodników z paszportem spoza Unii Europejskiej. Limit dwóch piłkarzy sprawia, że sytuacja jest trudna i ktoś z trójki - Hebert, Vranjesz, ja nie może grać od początku. „Herbi” ostatnio ma problem z urazem, ale za niedługo wróci i trener znów będzie musiał zdecydować kto usiądzie na ławce rezerwowych.

 

Sytuacja w tabeli daleka jest wciąż od komfortowej...

ALEKSANDAR SEDLAR: - Zgadza się. Potrzebujemy zwycięstw. Nie ważne z kim gramy. Nieciecza na przykład to niezły zespół, niektórzy ich lekceważą, ale my nie. Oni także nie mają wiele punktów, więc zapowiada się zacięty mecz i trudna przeprawa. Pewnie nasz były kolega Bartek Szeliga powie to samo (śmiech).

 

Z tej samej kategorii