Żurkowski to piłkarz pokroju Piszczka

GORNIK ZABRZE - LECH POZNAN
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: Fokusmedia

- Mogę o nim mówić w samych superlatywach. Skupiony na pracy, zaangażowany, waleczny. Przez trzy lata pobytu w Gwarku nie słyszałem, żeby na coś narzekał – charakteryzuje Szymona Żurkowskiego, trener Gwarka Zabrza Janusz Kowalski.

Klub z Zabrza-Biskupic, to śląska kuźnia piłkarskich talentów. Przez Gwarek przewinęło się wielu świetnych reprezentantów czy ligowców, jak Kamil Kosowski, Marcin Kuźba, Piotr Gierczak, Michał Probierz, Tomasz Bandrowski, Łukasz Piszczek, Adam Danch czy Tomasz Cywka. Teraz jest kolejny.

 

Michał ZICHLARZ: Jakby scharakteryzował pan Szymona Żurkowskiego?
Janusz KOWALSKI: - Mogę o nim mówić w samych superlatywach. To zawodnik pokroju Łukasza Piszczka, nawiązujący do naszych najzdolniejszych wychowanków. Przez trzy lata pobytu w Gwarku nie słyszałem, żeby narzekał, żeby jakieś poza boiskowe sprawy, typu menadżer, zawracały jego uwagę. Skupiony był na treningu i pracy, a z moich doświadczeń oraz obserwacji wynika, że właśni ci gracze, którzy w ten sposób podchodzą do swoich obowiązków, którzy patrzą na wszystko przez pryzmat boiska i tego co nam prezentują, odnoszą potem największe sukcesy.

Żurkowski jako nastolatek dostał szansę w pierwszym zespole Górnika i świetnie ją wykorzystuje. Z czego wynika to, że akurat w jego przypadku nie było żadnych problemów z przeskokiem z piłki juniorskiej do seniorskiej?
Janusz KOWALSKI: - Na to akurat trzeba spojrzeć w szerszym kontekście. Gwarek nie ma takiej marki, jak Lech czy Legia. Nie ma takiej siły przebicia, jak Górnik czy Ruch, gdzie chłopcy garną się do grania. Analiza tego, ilu zawodników trafia potem od nas do ligowej piłki pokazuje jednak, że potrafimy wyszkolić graczy, którzy łagodnie przechodzą z futbolu młodzieżowego do seniorskiego. My nie hołubimy piłkarzy. Podam przykład, pierwszy trening o 7.15 rano, a drugi o 16. Śpimy w bursach czy schroniskach, a nie w wygodnych hotelach. To wszystko hartuje. Tutaj zresztą nie ma cudów. Źródłem wszelkich sukcesów jest ciężka praca. Trzeba zapieprzać. W przypadku takiego Messiego czy Ronaldo wszyscy widzą końcowy efekt, ale niewielu pomyśli, jaki ogrom pracy to wszystko kosztuje.

Szymon Żurkowski to talent na miarę…
Janusz KOWALSKI: - Wymieniłem już Łukasza Piszczka. Dodałbym jeszcze Tomka Bandrowskiego czyli ludzi stworzonych do sportu, nie kalkulujących, którzy bez względu na to, w jakiej lidze, w jakim zespole i gdzie będą grali, to sobie poradzą. Na takich trzeba stawiać. Po meczu z Chojniczanką, który dla Szymona była takim faktyczny ligowym debiutem podszedłem do niego i powiedziałem, „Szymon, żebyś teraz za szeroko nie chodził”. Odparł: „Co trener, nie za mną taka sytuacja. Ja muszę być jeszcze lepszy”. Rozumie co to sport. Że to ciągła rywalizacja, walka i udowadnianie swojej wartości. Wielu bardziej zdolnych, z talentem już nie gra. Zostają ci, co są najbardziej zdeterminowani.

Zrobi wielką karierę?
Janusz KOWALSKI: - Sam jestem ciekaw, jak się rozwinie i jak się w jego przypadku wszystko potoczy. Jesteśmy pod wrażeniem jego występów i ma papiery na to, żeby grać w pierwszej reprezentacji Polski. Mało jest takich ludzi, którzy na sport patrzą w ten sposób co on. Mój ojciec (Jan Kowalski, jedna z legend wielkiego Górnika – przyp. red) mówi nie raz, że w jego czasach grało się dla przyjemności, a jeśli coś się przy tym zarobiło, to każdy się tylko cieszył. Teraz wielu najpierw myśli o zarobku, a dopiero potem o ciężkiej pracy, a tak się nie da.

 

Z tej samej kategorii