Bliźniaki po przeciwnych stronach barykady. Szczególny mecz w Gdańsku

Piast Gliwice - Pogon Szczecin
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Bracia Michał i Mateusz Makowie w sobotę po raz pierwszy będą walczyć o zwycięstwo w ekstraklasie broniąc barw przeciwnych zespołów.

Takiego meczu bracia z Suchej Beskidzkiej jeszcze nie grali. W przeszłości Michał i Mateusz zawsze grali w tej samej drużynie - Wiśle Kraków, Stadionie Śląskim Chorzów, Ruchu Radzionków. Tak było do czasów GKS-u Bełchatów. Stamtąd Michał trafił do Lechii, a po pewnym czasie Mateusz podpisał kontrakt z Piastem. Jesienią było bardzo blisko premierowego starcia bliźniaków, ale ostatecznie do niego nie doszło. Skrzydłowy Piasta nadrabiał zaległości treningowe po 14 miesiącach przerwy spowodowanych poważną kontuzją. Debiut w gliwickim zespole Mateusz zaliczył tydzień później.

 

– Na pewno byłoby to ciekawe doświadczenie, zagrać przeciwko bratu, z którym całe życie występowałem w jednej drużynie. Tak się stało, że nasze drogi się rozeszły. Ja jestem w Lechii, on w Piaście, ale jesteśmy cały czas w kontakcie. Mateusz jeszcze przez tydzień lub dwa będzie trenował indywidualnie, dlatego w sobotę nie zagra – mówił wtedy piłkarz Lechii. – Przyszedłem do Lechii, są tu nowe wyzwania i chciałbym pracować na moje nazwisko jako Michał Mak, a nie bracia Makowie – dodawał napastnik.

 

Teraz jednak nic nie stoi na przeszkodzie, aby bliźniacy walczyli między sobą o zwycięstwo. Co więcej, obaj są ważnymi punktami swoich drużyn, a samo spotkanie zapowiada się niezwykle ciekawie.
– Rozmawiamy o tym spotkaniu, ale balonika nie pompujemy. Nie ma miejsca na napinkę, bo chodzi o to, aby moja drużyna wygrała. Zarówno my, jak i Lechia, bardzo potrzebujemy zwycięstw. Nie ma co ukrywać, że sporo wiem o Lechii. Mamy w drużynie także Marcina Pietrowskiego, który ma wielu znajomych w tym klubie - opowiada Mateusz Mak, który pytał nawet brata o stan murawy. - W Gdańsku jest trochę lepsza od naszej, ale Michał radził abym wkręcił dłuższe korki, bo może być grząsko. Na pewno jednak będzie mi się grało lepiej niż w ostatnim spotkaniu z Pogonią, gdzie w pierwszej połowie nie byłem w stanie biec z piłką, bo zatrzymywała się w śniegu – przyznaje pomocnik Piasta.

 

Pytany o wynik sobotniego meczu, Mateusz nie zastanawia się długo.
– Kibicuję bratu najmocniej, jak tylko można. Mam nadzieję, że spotkamy się jeszcze raz w grupie mistrzowskiej. Co do najbliższego meczu, to... nie miałbym nic przeciwko jeśli byśmy wygrali, a brat strzeliłby gola. To byłby idealny scenariusz – uśmiecha się Mateusz.

 

W ekipie gliwiczan panuje wielki „głód” goli i zwycięstwa. 
- Można powiedzieć, że defensywa spisuje się bez zarzutów, bo w dwóch pierwszych spotkaniach nie straciliśmy gola. Gorzej natomiast jest z ofensywą, bo skuteczność kuleje i musimy coś z tym zrobić. Jakiego meczu spodziewam się w Gdańsku? Lechia ostatnio zmieniła system i gra ustawieniem z trójką stoperów, czyli tak jak często my. Może być tak, że systemy się na siebie nałożą, niemniej oczekuję dobrego spotkania. Mamy swój pomysł na ten mecz, ale nie chcę zdradzać szczegółów - wyjaśnia Mateusz Mak.

Który z "Maczków" będzie po sobotnim meczu w lepszym nastroju?
Plebiscyt PS
Z tej samej kategorii