Marek Kostrzewa: Mam żal do Brosza!

Marek Kostrzewa
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

- Razem z Józkiem Dankowskim zrealizowaliśmy plan, a po urlopie w nagrodę dostaliśmy wypowiedzenia – mówi rozgoryczony Marek Kostrzewa, który z Górnikiem Zabrze związany był od wielu lat. Jako piłkarz zdobył cztery tytuły mistrzowskie, a później w klubie z Roosevelta pracował jako szkoleniowiec. Ostatnio wspólnie z Józefem Dankowskim prowadził drużynę rezerw.

LESZEK BŁAŻYŃSKI: Minął miesiąc odkąd został pan zwolniony z klubu. Czas leczy rany?
MAREK KOSTRZEWA: Serce dalej boli. Zresztą muszę opowiedzieć, jak zostałem potraktowany, bo kibice przecież tego nie wiedzą. Razem z Józkiem Dankowskim dostaliśmy wypowiedzenia a nikt w klubie nie powiedział nam, jaki jest powód zwolnienia. W kontrakcie był zapis, że każda ze stron może rozwiązać umowę bez podawania przyczyn, ale przecież coś dla tego klubu zrobiłem. Przez lata byłem zawodnikiem zabrzańskiej drużyny, później pracowałem jako trener. Nie chcę jednak uderzać w kombatanckie tony. Przed sezonem postawiono przed nami jasny cel, drużyna miała utrzymać się w III lidze a przynajmniej jeden zawodnik z rezerw miał zasilić pierwszy zespół. Wykonaliśmy to z nawiązką. Drużyna zajęła 13 miejsce, a kilku piłkarzy wzmocniło pierwszą kadrę. Bramkarz Tomasz Loska grał u nas, a już wcześniej, razem z Józkiem Dankowskim, przekonywaliśmy działaczy i sztab szkoleniowy, że to golkiper, który powinien występować w pierwszym zespole. W klubie jednak byli innego zdania, stąd jego występy w rezerwach oraz wypożyczenia. W „dwójce” grał także chociażby Adam Wolniewicz, a wcześniej bracia Wolsztyńscy, Szymon Żurkowski, Rafał Kurzawa... Zrealizowaliśmy plan, a po urlopie w nagrodę dostaliśmy wypowiedzenia.

 

Prezes Bartosz Sarnowski nie uzasadnił swojej decyzji?
MAREK KOSTRZEWA: Nie usłyszeliśmy, dlaczego klub nas wyrzuca. Dowiedzieliśmy się tylko, że mamy trzy miesięczne wypowiedzenia. Mam jednak żal do Marcina Brosza, bo to on odpowiada za pion sportowy i trudno mi sobie wyobrazić, aby nie miał wpływu na decyzję o naszym zwolnieniu. Trener wcale na ten temat ze mną nie rozmawiał. Od mojego zwolnienia nie zamieniliśmy nawet słowa. W pionie sportowym są także Jan Żurek, który pełni rolę trenera-koordynatora i Marcin Bochynek. Oni powiedzieli mi, że są zadowoleni z mojej pracy. Przez lata byłem oddany Górnikowi, serce wkładałem w tę robotę, a zostałem potraktowany bardzo nieelegancko. Skoro zostałem wyrzucony, powinienem dowiedzieć się jaka była przyczyna. Rozumiem, że jest zapis w umowie, iż nie trzeba tego uzasadniać, ale zwolniono mnie po partyzancku. Nie spotkało mnie to pierwszy raz w życiu, ale boli najmocniej, bo zdarzyło się w klubie, który jest dla mnie wyjątkowy.

 

A jakie dochodziły do pana nieoficjalnie powody zwolnienia?
MAREK KOSTRZEWA: W czerwcu skończyłem 60 lat i mam się domyślać, dlaczego tak postąpiono! Może prezes przyczepił się do tego, czy tamtego, ale jakie to ma teraz znaczenie. Jeszcze raz powtórzę. Szkoda, że trener Marcin Brosz nie porozmawiał ze mną na ten temat.


Podobno przestał się pan pojawiać na meczach na Arenie Zabrze?
MAREK KOSTRZEWA: Na pierwszym spotkaniu z Legią byłem, ale razem z Józkiem nie siedzieliśmy w sektorach VIP-owskich, tylko wśród kibiców. Męczyły mnie już pytania, dlaczego nie pracuję w Górniku, jaka była przyczyna zwolnienia... Niektórzy wietrzyli jakąś aferę. Miałem już dosyć tłumaczenia, że nie jestem wielbłądem. Na spotkanie z Wisłą Kraków nie pojechałem, wybrałem... grzybobranie, spacerując w lesie mogłem odpocząć psychicznie.


Górnik wszystkich zaskakuje w ekstraklasie. Jak pan ocenia występy zespołu?
MAREK KOSTRZEWA: - Bardzo pozytywnie. Naprawdę fajnie ogląda się chłopaków. Cieszę się, że tak to wygląda, bo też dołożyłem swoją cegiełkę do tego, jak grają Loska, bracia Wolsztyńscy, czy Wolniewicz. Pamiętam, jak razem z Dankowskim wspieraliśmy Wolniewicza. Górnik chciał go wszędzie wypożyczać. A my między innymi wpajaliśmy mu wiarę w siebie, we własne umiejętności. Chłopak zrobił duże postępy. W rezerwach są kolejni gracze, którzy mogą przebić się do pierwszej drużyny. W meczu Pucharu Polski z ROW-em Rybnik zagrał 18-letni Darek Pawłowski. To jeden z największych talentów, jakie pojawiły się w Górniku w ostatnim czasie. Chłopak miał jednak pecha, trochę jego rozwój zahamowały kontuzje. Dziwi mnie jednak to, że Brosz we wspomnianym spotkaniu pucharowym ustawił go na prawej obronie. To ofensywny zawodnik. Według mnie nie ma predyspozycji do gry w tylnej formacji.


Co dalej z pańską karierą trenerską?
MAREK KOSTRZEWA: Mam jeszcze pięć lat do emerytury i chciałbym jeszcze popracować w zawodzie. Jeśli ktoś stwierdzi, że przyda im się trener z doświadczeniem, podejmę pracę. Ja sam jednak do nikogo nie dzwonię. Na chleb z masłem mam i nie będę wydzwaniał po klubach, oferował swoje usługi i kopał dołki pod innymi. To nie jest w moim stylu.

 

Komentarze (25)

Napisz komentarz
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
do ~HANYS NCH:
No photo~HANYS NCHUżytkownik anonimowy
10 sie 16:05 użytkownik ~HANYS NCH napisał
Komentujacy Maja sluszne spostrzeznia, pilka sie zmienia etc.
Ale mimo wszystko ze wzgledu na szacunek dla zasluzonych ludzi powinno sie z nimi obchodzic ciut inaczej a w kazdym badz razie wyjasnic conieco.. Watpie by ktokolwiek z komentujacych cieszyl si
Zgadza się,
w takim klubie jak Górnik i wobec takich legend jak M. Kostrzewa powinni się nieco lepiej zachować.
Jednak dziś pomimo wielu krętactw są ludzie fałszywi a między nimi są też uczciwi i ci (mam na myśli Brosza) boją się tych krętaczy. Wolą nie zrobić nic niż zrobić (tak jak się to robiło dawniej) by nikt im nic nie zarzucił - A dawniej to Brosz powinien zaprosić Dankowskiego jak dobrego kumpla po robocie na piwo, do zwykłej kufloteki gdzie jest gwarno i hucznie po koleżeńsku mu wszystko przedstawić i wytłumaczyć i razem powinni sie nawalić z żalu.
Znając Brosza który unika kłopotów jak ognia to nie pokazałby się nigdzie w knajpie nawet na jednym piwie.
A zapraszanie do siebie do domu na pogawędkę podwładnego już rodzi w osobie zapraszanej pewne domysły a to ma być powiedziane z zaskoczenia i fest po koleżeńsku załatwione.
Szkoda tych starych czasów - nie roz sie tak ze sztajgrym bomba w robocie załatwiało.
10 sie 19:49 | ocena:100%
Liczba głosów:7
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG :
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
p. M.Kostrzewa - jako kibic starej gwardii kibiców lat 80-tych dziękuję panu i pana kolegom za te wszystkie piękne chwile jakie nam kibicom zafundowaliście zdobywając 4 x tytuł MP pod rząd.
Lata jednak mijają, piłka się zmienia i razem z nią stara myśl szkoleniowa musi iść na zasłużony odpoczynek. Jak kocha pan Górniczka przynajmniej w takim stopniu jak ja to powinien pan to zrozumieć i dać szanse młodszym.
Życzę dużo zdrowia i przyjemnego oglądania swoich wychowanków jeszcze przez długie lata. Powodzenia.
10 sie 12:41 | ocena:100%
Liczba głosów:12
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~Kibic KSGUżytkownik anonimowy
~Kibic KSG :
No photo~Kibic KSGUżytkownik anonimowy
Niezależnie od powodów wypowiedzenia umowy, kolejny raz Górnik nie potrafi się pożegnać w elegancki sposób ze swoimi długoletnim pracownikami. Czy to swego czasu zamieszanie z trenerem Kostką, czy niemiła sytuacja z kontuzjowany Dominikiem Sadzawickim. P. Marek oddał klubowi wiele lat swojej kariery i po ludzku wypada powiedzieć dziękuję ale mamy inną wizję bo ... Pożegnać się po męsku i nie palić mostów za sobą. Ale czasem mi się wydaje że w naszym klubie to rządzą dzieci, foch i już. Dlaczego wszędzie na zachodzie o sile przywiązania do klubu i jego polityce decydują osoby od lata związane z klubem, a u nas dryguja politycy i urzędnicy!
10 sie 20:51 | ocena:83%
Liczba głosów:6
83%
17%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii