Pomocnik "Niebieskich" był odkryciem rundy jesiennej, ale w tym sezonie nie ma szans na grę

Maciej Urbańczyk Jakub Kowalski
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Maciej Urbańczyk przygotowuje się do nowego sezonu fizycznie i mentalnie. - Do zajęć z pełnymi obciążeniami powinienem wrócić w drugiej połowie maja – mówi środkowy pomocnik.

20-latek był odkryciem rundy jesiennej. Udanie zastąpił w drugiej linii Bartłomieja Babiarza, który latem przeszedł do Termaliki. Niestety w październiku, w meczu z Lechem Poznań, doznał kontuzji. W listopadzie przeszedł operację rekonstrukcji więzadeł krzyżowych. W tym miesiącu rozpoczął treningi, ale w obecnym sezonie nie ma szans na grę.


- Na razie rehabilitacja przebiega planowo. Od niedawna trenuję indywidualne i podczas zajęć nie odczuwam bólu. Gdy próbuję nowych rzeczy, przykładowo szybciej biegnę, czy wykonuję zwroty, nie pojawia się opuchlizna. To dobry znak - przekonuje Maciej Urbańczyk, który rehabilituje się w chorzowskim klubie oraz w Silesia Clinic.


- Sporo ćwiczę, ale wiadomo, że nie tak intensywnie, jak przy normalnym treningu. Na boisku biegam z piłką, ćwiczę podania, czy technikę. Przypominam sobie wszystko na nowo. Mam też zabiegi rehabilitacyjne wzmacniające nogi, codziennie też jestem w siłowni, gdzie pracuję głównie nad górnymi partiami ciała. W klubie ćwiczę pod okiem naszego trenera przygotowania fizycznego Leszka Dyi oraz masażysty Filipa Czapli - przyznaje.


Z postępów zdrowotnych Urbańczyka zadowolony jest także Włodzimierz Duś, fizjoterapeuta Ruchu. - W przypadku takiej kontuzji, aby dojść do siebie fizycznie, potrzeba około sześciu miesięcy. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że Maciek będzie gotowy do ciężkich treningów pod koniec maja - przyznaje Duś.


Na razie wychowankowi „Niebieskich” pozostaje obserwowanie kolegów z trybun.
- Czy źle się czuję w tej roli? Ciągnie na boisko i to bardzo. Chciałoby się pomóc drużynie, a nie można. Ale jestem pozytywnie nastawiony. Wiem, że niedługo wrócę do gry. Obserwując mecze, staram się jak najwięcej wyciągać dla siebie. Analizuję je przede wszystkim pod kątem tego, jak sam zachowałbym się w danej sytuacji – twierdzi.

 

Pod nieobecność Urbańczyka konkurencja na środku pomocy wzrosła. Nadal niepodważalne miejsce w podstawowej jedenastce ma Łukasz Surma. Przy jego boku są jednak rotacje. Wiosnę rozpoczął w podstawowym składzie Maciej Iwański, ale w ostatniej kolejce jego miejsce zajął Łukasz Hanzel, pozyskany w zimowym okienku transferowym.

 

- Mam dobry kontakt z Maciejem i Łukaszem. Konkurencja zawsze wychodzi piłkarzom na dobre. Najpierw jednak muszę dojść do pełnej dyspozycji, a dopiero później rozpocząć rywalizację - twierdzi rozsądnie. - Jak widzę grę zespołu z boku? Wiosnę zaczęliśmy całkiem nieźle. W sumie można być zadowolonym, bo ósemka jest bardzo blisko – dodaje.

 

Plebiscyt PS
Z tej samej kategorii