Słowacki talent na bocznym torze

Dariusz Wdowczyk nie widzi Czmelika w kadrze. Na razie?
 /  fot. Piotr Matusewicz  /  źródło: Pressfocus

Lukasz Czmelik - decyzją trenera Dariusza Wdowczyka - został przesunięty do rezerw. Powodem mają być względy sportowe, a nie wychowawcze, których w przeszłości dostarczał poprzednim pracodawcom. Ale chyba nie lubił się przepracowywać.

Skrzydłowy, którego do końca 2018 roku wiąże umowa z MSzK Żylina, od dawna uznawany jest za jeden z największych talentów słowackiej piłki. Dobrymi meczami w rodzimej lidze Lukasz Czmelik zwrócił na siebie uwagę skautów wielu europejskich klubów. Ostatecznie rok temu zawodnik został wypożyczony do szwajcarskiego FC Sion. Tam nie pograł zbyt wiele, nie tylko z powodu kłopotów zdrowotnych. W słowackich mediach można przeczytać wiele artykułów na jego temat. Kłopoty wychowawcze, imprezy, alkohol i kasyna - z tymi wszystkimi rzeczami był łączony jeszcze w czasach gry na Słowacji. - W bardzo młodym wieku debiutowałem w lidze i w mojej głowie były różne rzeczy. Od dawna nie ma jednak ze mną kłopotów i tak też będzie w Piaście - mówił nam w lutym Słowak, który najpierw nadrabiał zaległości treningowe, a potem zagrał jedynie dwa razy. U trenera Radoslava Latala pojawił się na murawie w drugiej połowie meczu z Górnikiem Łęczna oraz w debiucie trenera Wdowczyka, także z ławki rezerwowych, w meczu z Wisłą.

Potem Czmelik przesiedział na ławie całe mecze ze Śląskiem i Arką, a następnie... zniknął. Co więc się dzieje z zawodnikiem? - Lukasz został przesunięty do rezerw i nie będziemy korzystali z jego usług w pierwszym zespole. Nie miałem z nim problemów wychowawczych. Jedyne zastrzeżenia to brak zaangażowania na treningach. To talent piłki słowackiej, ale gdziekolwiek by grał, musi angażować się w każdy trening, każdą akcję. Ja tego nie widziałem, dlatego też razem ze sztabem szkoleniowym podjęliśmy taką decyzję - poinformował Dariusz Wdowczyk i trudno się spodziewać, aby latem gliwiczanie skorzystali z opcji pierwokupu.
Co ciekawe, „na bocznym torze” niespodziewanie znalazł się Marcin Flis. Lewy obrońca, który zagrał w czterech spotkaniach z rzędu, co prawda miał problemy z urazem, ale odkąd wrócił do pełni sił, nie ma dla niego nawet miejsca na ławce rezerwowych. Jego sytuację wyjaśnił także szkoleniowiec gliwiczan. - Marcin musi uzbroić się w cierpliwość. Był w pierwszym składzie, teraz z niego wypadł, ale na pewno przyjdzie moment, w którym wróci i znów będzie grał. Musimy być gotowy. Gdy się prześledzi jego historię gier w poprzednich meczach, to widać, że jego przypadłością jest to, że pojawia się i znika- powiedział Dariusz Wdowczyk.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~MagUżytkownik anonimowy
~Mag :
No photo~MagUżytkownik anonimowy
Ma na tym punkcie bzika?
10 maja 07:49
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii