Niepewna przyszłość obrońcy Wisły Kraków

Łukasz Burliga
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus
Michał Trela 28-01-2016 | 13:02

Autor:

Łukasz Burliga wciąż nie podjął decyzji, gdzie zagra po 30 czerwca, ale szanse na jego pozostanie w Wiśle wzrosły.

Jeszcze pod koniec zeszłego roku zapowiadało się, że Łukasz Burliga nie przedłuży wygasającego w czerwcu kontraktu z Wisłą. Krakowski klub podupadł sportowo i miał zaległości wobec piłkarzy, a 27-latek był rzucany po całym boisku - oba boki obrony i pomocy - co nie sprzyjało ustabilizowaniu formy. Zainteresowanie nim wyrażała Jagiellonia Białystok, a piłkarz miał też mieć oferty z zagranicy. Natomiast rozmowy o nowym kontrakcie w Wiśle toczyły się ślamazarnie.

 

Sytuacja zmieniła się jednak w styczniu, gdy wszystkie zaległości wobec piłkarzy zostały przez krakowian spłacone, finanse poprawiły się, a po zatrudnieniu trenera Tadeusza Pawłowskiego i kilku nowych piłkarzy, zmieniły się też perspektywy sportowe. Dlatego dziś szanse na jego pozostanie w Wiśle są dużo większe niż jeszcze miesiąc temu, choć rozmowy z białostoczanami wciąż się toczą. W grę wchodzi wolny transfer od 1 lipca.

 

Sam zawodnik jest zadowolony z początkowej współpracy z trenerem Pawłowskim. - Rozmawiałem z nim. Pytał mnie, na której pozycji czuję się najlepiej. Powiedziałem, że na prawej obronie i na razie gram tak we wszystkich sparingach, co mi odpowiada. Czas pokaże, co będzie dalej - mówi piłkarz, który miał w styczniu problemy zdrowotne. - Dwa treningi wypadły mi z powodu naciągniętego przywodziciela, ale wszystko jest już w porządku. Treningi u nowego trenera są na pewno ciężkie, ale taki jest czas, że trzeba pracować. Lepsza gra przyjdzie bliżej ligi. Miejmy nadzieję, że ci, którzy są kontuzjowani, jak najszybciej dojdą do zdrowia - podkreśla. W sparingach Burliga miał już okazję współpracować z nowymi nabytkami na skrzydłach, Rafałem Pietrzakiem i Witalijem Bałaszowem. - Widać, że piłka im nie przeszkadza. Mam nadzieję, że będą dla nas wzmocnieniem - mówi.

 

Swoimi sprawami kontraktowymi na razie stara się nie zaprzątać sobie głowy. - Wiadomo, że zawsze myśli się o przyszłości. Nie jestem pewien, gdzie będę grał. Nie dałem sobie żadnego terminu, bo umowę mam jeszcze do czerwca. Muszę robić swoje na boisku i pokazać się z jak najlepszej strony. Menedżer jest od tego, żeby rozmawiać z Wisłą i innymi drużynami - kończy Łukasz Burliga.