Jose Kante: Chcę pobić swój rekord!

Rozmowa z Jose Kante, napastnikiem Wisły Płock.

Jose Kante
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Michał ZICHLARZ:- Dwie bramki strzelone w meczu przeciwko Górnikowi Zabrze miały dla ciebie szczególne znaczenie?górnim
Jose KANTE: - Nie, bo dla mnie zdobyta bramka, jest bramką. To nie było nic specjalnego. Owszem, w Zabrzu, gdzie występowałem przecież na początku swojego pobytu w Polsce, mam wielu przyjaciół i znajomych, Górnik to mój były klub, ale cieszyłem się z trafień, tak jak cieszę się z goli zdobywanych w innych spotkaniach w lidze.

 

Który z tych piątkowych goli był ważniejszy, ten zdobyty na 2:2 czy ten w końcówce, który przypieczętował waszą wygraną 4:2?
Jose KANTE: - Oba były istotne, z tym, że chyba większe znaczenie miała bramka zdobyta na 2:2. Był to ważny moment meczu, akurat straciliśmy gola i trzeba było odrabiać starty. Szybko udało się to zrealizować, a potem zdobyć zwycięskie bramki.

 

Z Górnikiem dwa razy przegrywaliście. Były momenty niepewności?
Jose KANTE: - Po pierwszym zdobytym przez Górnika golu pomyślałem, że może nie być łatwo. Zespół z Zabrza w niejednym spotkaniu w tym sezonie pokazał, jak silny potrafi być. Na szczęście za każdym razem, kiedy traciliśmy bramki, to szybko wyrównywaliśmy. Walka i determinacja, to był klucz do odniesienia efektownej wygranej z Górnikiem. W żadnym momencie gry nie poddaliśmy się.

 

Nie sposób nie zapytać cię o waszego bramkarza, Thomas Dähne. W meczu Wisła – Górnik niemiecki golkiper debiutował w waszych barwach, ale zawalił przy obu straconych bramkach. Przepraszał po meczu?
Jose KANTE: - Nie było to konieczne. Chłopak zasługuje raczej na to, żeby wesprzeć go w trudnym dla niego momencie. Zasługuje na wsparcie i kibiców i kolegów z drużyny. Błąd, czy błędy, mogą się przytrafić każdemu. Ja w pierwszym meczu z Górnikiem w tym sezonie też zobaczyłem czerwoną kartkę i osłabiłem drużynę. Wiadomo, że bramkarze mają jeszcze trudniej, bo jeden najmniejszy błąd i już jest źle. Chłopak dopiero zadebiutował w lidze, nie było mu łatwo, ale na pewno poradzi sobie w kolejnych ligowych grach.

 

Po meczu w Płocku miałeś okazję do rozmowy z kolegami z Górnika?
Jose KANTE: - Przyznam, że nie i bardzo żałuję, że tak się stało. Trener zmienił mnie w końcówce meczu. Zaraz potem była radość z powodu zwycięstwa, najpierw na boisku, a potem w szatni. Żałuję, że nie udało mi się choć chwilę porozmawiać z Szymonem Matuszkiem czy Rafałem Kurzawą. Mam nadzieję, że będzie do tego okazja jeszcze w tym sezonie.

 

O co Wisła Płock gra w tym sezonie?
Jose KANTE: - Mamy dobry, waleczny i dobrze poukładany zespół. Po wygranej z Górnikiem już jesteśmy na szóstym miejscu w tabeli ekstraklasy. Na pewno celem jest to, żeby na koniec, po trzydziestej kolejce, być w czołowej ósemce, zasługujemy na to. A potem? Zobaczymy, jak wszystko się ułoży.

 

A jakie cele stawia przed sobą Jose Kante?
Jose KANTE: - Chcę, żeby w kolejnych ligowych grach było tak samo, jak w meczu z Górnikiem. Moim celem jest pobicie rekordu bramek z poprzedniego sezonu. Wtedy miałem ich na koncie dziesięć, teraz chcę, żeby było więcej. Najważniejsze, żeby zdrowie dopisywało.

 

Wkrótce przerwa na mecze reprezentacji. Dostaniesz powołanie na marcowe mecze reprezentacji Gwinei?
Jose KANTE: - Jeszcze nie wiem. W naszej federacji zmienił się selekcjoner, nie wiem czy zostaną powołany na dwa mecze pod koniec marca. Będę na pewno czekał, bo występy w reprezentacji, to spełnienie piłkarskiego snu.

 

W finałach piłkarskiego mundialu w czerwcu, pierwszym rywalem Polski jest Senegal. To trudny rywal?
Jose KANTE: - Na sto procent. To ambitny zespół, który ma w swoim składzie wielu dobrych czy bardzo dobrych zawodników. Prezentują najwyższy poziom, tak, że na pewno będzie wam z nimi bardzo trudno. Będę im na pewno kibicował, bo musi być coś takiego, jak afrykańska solidarność.

 

Z tej samej kategorii