Hebert przeżył to, co Suarez

Stoperzy śląskich drużyn ostatnio mocno zawiedli swoich kibiców. Błąd Daniego Suareza kosztował Górnika porażkę w Gdyni, a fatalne zachowanie Heberta pozbawiło Piasta wygranej w Kielcach.

Gornik Zabrze - Zaglebie Sosnowiec
 źródło: Pressfocus

Przed tygodniem w fatalnych nastrojach był nie tylko hiszpański obrońca zabrzan, ale i fani drużyny z Roosevelta, bo Górnik niespodziewanie przegrał z Arką. Dani Suarez, który golem zapewnił remis z Lechią, po kilku dniach musiał wysłuchać fali krytyki, ale.... także i licznych słów otuchy. – Oczywiście jestem strasznie wkurzony po meczu w Gdyni. Nie ma innej drogi jak powstać i grać dalej. To jest sport. Trzeba podnieść głowę i walczyć dalej, by spełnić pragnienia i oczekiwania drużyny i kibiców. Dziękuję za liczne wiadomości i słowa wsparcia od kibiców. Tylko Górnik! - napisał na Twitterze obrońca Górnika.

 

Z nieba do piekła
Podobną sytuację przeżył w miniony piątek Brazylijczyk Hebert. Stoper Piasta w ostatnim tegorocznym meczu prezentował się w Kielcach bardzo dobrze, notując jeden z najlepszych występów w tej rundzie. „Czyścił” niemal wszystko, ratował kolegów z opresji i był najtrudniejszą przeszkodą dla piłkarzy Korony. Już miał dostać najwyższą notę w drużynie, ale... nadeszła feralna 89 minuta. W niegroźnej - wydawałoby się - sytuacji Brazylijczyk zagrał do swojego bramkarza. Nie dość, że nie spojrzał, czy któryś z rywali nie „czai” się pomiędzy nim a Dobrivojem Rusovem, to jeszcze podanie było zbyt słabe. I co najgorsze - „w światło bramki”, czyli wbrew zasadom i piłkarskiemu abecadłu. Ten juniorski i wstydliwy błąd wykorzystał Nika Kaczarawa, a gliwiczanie, którzy kilka minut wcześniej szaleli z radości po objęciu prowadzenia, musieli pogodzić się utratą dwóch punktów. - Mamy doświadczonych zawodników, a ten gol dla kielczan po prostu nie miał prawa się zdarzyć - słusznie zauważył napastnik Piasta, Karol Angielski.
Utrata punktów zabolała także trenera gliwiczan. - Nie mogę być zadowolonym z wyniku, po nie po akcji kielczan, a po naszym błędzie straciliśmy gola. Jeśli wyeliminujemy nasze mankamenty, czyli brak skuteczności oraz zbyt łatwe tracenie bramek, to na wiosnę pójdziemy w górę tabeli. Jestem o tym przekonany - stwierdził Waldemar Fornalik.

 

Wrażliwość po brazylijsku
Hebert, który jest bardzo pozytywnym i wrażliwym człowiekiem, najpierw długo się nie podnosił z murawy, a potem okazywał wściekłość na samego siebie. Podobnie jak w przypadku Suareza, część fanów nie zostawiła na defensorze suchej nitki, inni mocno wsparli stopera. Brazylijczyk za naszym pośrednictwem zechciał zresztą się odnieść do tego. – Mijają kolejne dni od tego meczu, ale wciąż trudno mi się o nim mówi. Taka jest piłka; to nie był ani mój pierwszy błąd w karierze, ani też zapewne ostatni. Wszyscy, którzy mnie znają, doskonale wiedzą, że zawsze na boisku daję z siebie wszystko. Rozumiem kibiców, którzy są rozczarowani i źli. Też mi ta sytuacja siedzi w głowie. Zawsze miałem dobre stosunki z naszymi fanami. Cieszyłem się, gdy mnie chwalili i przybijali piątki. Teraz rozumiem ich krytykę. Chciałbym ich za to przeprosić. Mogę jedynie obiecać to, że będę jeszcze ciężej pracować, aby takich błędów nie popełniać – mówi nam Hebert.


26-letni stoper jest w grupie piłkarzy, którym po sezonie wygasają kontrakty. Hebert przez długi czas pozostawał bez menedżera. Od kilku tygodni jego interesy reprezentuje polska grupa Unidos, w skład której w chodzi m.in. Mariusz Piekarski. Brazylijczyk kilka razy był łączony z transferem do innego klubu; sam nie ukrywał, że jeśli pojawi się dobra oferta, to ją rozważy. Na pewno zimą będzie musiał się zastanowić, co dalej. To samo pytanie dotyczy działaczy gliwickiego klubu. To ostatni moment, by wykorzystać pierwszeństwo w negocjacjach ze stoperem...

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~BoratUżytkownik anonimowy
~Borat :
No photo~BoratUżytkownik anonimowy
Jaka liga tacy piłkarze!
18 gru 17 12:18 | ocena:100%
Liczba głosów:4
0%
100%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii