Największy wygrany zimy w Cracovii

Sześć tygodni siedzenia na ławce i... wystarczy. Michal Siplak był na inaugurację wiosny jednym z najlepszych graczy Cracovii.

Michal Siplak
 fot. Pressfocus  /  źródło: Pressfocus

Jesienią o Michale Siplaku najgłośniej było z powodów pozaboiskowych. Dosłownie. W meczu z Zagłębiem Lubin (2:1) tak mocno wybił piłkę za linię boczną, że trafił w małego chłopca na trybunach. Fan „Miedziowych” się rozpłakał, a Słowak wiedział, jak zareagować. Po meczu odszukał go na sektorze i wręczył mu swoją koszulkę. - Nie zrobiłem tego, by się przypodobać – podkreśla. - Wiedziałem, że muszę się tak zachować. Chciałem mu coś dać w ramach przeprosin. Później widziałem na zdjęciach, że się ucieszył – mówi Słowak. Jak na 22-letniego piłkarza, obrońca ma doświadczenie w sytuacjach boiskowych, w których trzeba się wykazać refleksem i dobrym sercem. - Kiedyś na Słowacji miałem taką sytuację, że wyskoczyłem z przeciwnikiem do główki, zderzyliśmy się i widziałem, że rywal stracił przytomność oraz zaczął się dusić językiem. Pomogłem mu najszybciej, jak tylko się dało. Wszystko się dobrze skończyło, ale teraz wiem, że gdy się gra, trzeba myśleć także o innych rzeczach – mówi.

 

Lekcja od Ceballosa

Na murawie jesienią nie układało mu się jednak najlepiej. Zaczął sezon bardzo obiecująco, ale już w meczu trzeciej kolejki z Koroną Kielce (2:4), w którym, notabene, strzelił jedynego jak dotąd gola w ekstraklasie, popełnił dwa błędy w obronie i popadł w niełaskę. - Pierwsze pół roku w Cracovii nie oceniam najlepiej. Jako zespół chcieliśmy być wyżej w tabeli, a ja chciałem rozegrać więcej meczów. Nie będę mówił, że jestem zadowolony. Pracuję, by w tej rundzie grać częściej – mówi. Jesienią pewniakiem był jedynie w młodzieżowej reprezentacji, gdzie grał po dziewięćdziesiąt minut i pobierał cenne lekcje futbolu. Jak od Hiszpanów, którzy strzelili Słowakom pięć goli. - Każdy z zawodników grał w La Liga, niektórzy w Realu Madryt. Dani Ceballos z Realu strzelił nam trzy gole. To było cenne doświadczenie – wspomina.

 

Zaskoczony szybkością
Nie miał go jednak kiedy spożytkować, bo na koniec jesieni przez sześć tygodni siedział na ławce. Trener stawiał na lewej obronie na wychowanka Kamila Pestkę. W zimie się to jednak zmieniło. Siplak wywalczył sobie miejsce w składzie. W meczu ze Śląskiem (2:1) zaliczył asystę, wybił piłkę z linii bramkowej i ciekawie podłączał się do ofensywy. Wykazał się przy tym nie lada szybkością. Pod koniec meczu zmierzono mu ponad trzydzieści kilometrów na godzinę. - Sam byłem zaskoczony, że tak szybko biegam – uśmiecha się piłkarz. Po meczu trener Michał Probierz uznał go za jednego z najlepszych na boisku. Słowak musi być zadowolony i to pomimo faktu, że nie gra już na swojej ulubionej pozycji. - Lepiej czuję się na środku obrony, ale i lewą stronę coraz bardziej poznaję. Już wcześniej tam grałem, choć niezbyt często. Dotychczas, jako stoper, grałem tylko w defensywie, więc muszę teraz pracować nad podłączaniem się do przodu. Obóz był dobrze przepracowany, graliśmy dobre sparingi i widać to było w lidze. Ze Śląskiem mieliśmy wysokie posiadanie piłki i stworzyliśmy sporo sytuacji bramkowych – kończy. Wie jednak, że teraz musi szczególnie uważać. Jesienią początek także był dobry, a później z każdym tygodniem wiodło mu się gorzej.

 

Z tej samej kategorii