Chorwaccy bracia będą grać wspólnie

Cracovia to już czwarty klub, w którym Antonini Czulina i Niko Datković będą grać wspólnie. - Nie planujemy tego - zapewnia Datković.

Cracovia
 fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Niko Datković dobrze wiedział, że na początku stycznia Antonini Czulina podpisał kontrakt z Cracovią. Stoper grał ostatnio w Rumunii, a skrzydłowy w Szwajcarii, ale kontakt mieli na bieżąco. - Antonini to mój przyjaciel, więc dzwoniliśmy do siebie cały czas. Cieszyłem się, że trafił do Krakowa, bo słyszałem dużo dobrego o ekstraklasie od Maria Szituma z Lecha Poznań i Mate Milosza z Lechii Gdańsk - mówi Datković. Nie spodziewał się, że wkrótce dołączy do rok starszego rodaka. - Po dwudziestu dniach sam usłyszałem o zainteresowaniu Cracovii. Myślałem, że to niemożliwe, byśmy znów zagrali razem. Wygląda, jakbym wybierał tylko te kluby, w których gra Antonini. Byliśmy razem w Rijece, Spezii, Lugano i jeszcze w chorwackiej młodzieżówce. Nie wiem jak to możliwe. Nie planujemy tego. Jeden gdzieś idzie, a drugi za chwilę do niego dołącza. Życie nas bezwiednie ściąga na tą samą ścieżkę - uśmiecha się środkowy obrońca, który nie narzeka na taki stan rzeczy. - To dla nas dobre. Wzajemnie sobie pomagamy. Aktualnie mieszkamy razem, dopóki nie znajdę w Krakowie własnego lokum. Przyzwyczailiśmy się, bo jesteśmy jak bracia - podkreśla.

 

Spakowany do Legii

Niewiele brakowało, by Datković trafił do Polski wcześniej. Chciała go bowiem, jeszcze w czasach gry w Rijece, Legia Warszawa. - O zainteresowaniu Lecha Poznań tylko słyszałem, ale z Legią było konkretnie. Byłem już praktycznie spakowany do Warszawy. Rijeka zaczęła żądać więcej pieniędzy, a Legia się wycofała - wspomina. Stoperowi coś takiego się nie spodobało. Zwłaszcza, że nie zdarzyło się pierwszy raz. - Rijeka chciała za mnie dużych pieniędzy, a ja nie chciałem tam już grać. Doszliśmy do kompromisu i wypożyczyli mnie do Spezii, która miała tego samego właściciela - tłumaczy. Chorwatom nie można się dziwić, że żądali za swojego wychowanka wiele. Był w końcu kapitanem bardzo mocnej chorwackiej młodzieżówki. - Nie byłem jednym z największych talentów w kraju, ale dobrze sobie radziłem. W młodym wieku zacząłem grać w lidze. Zadebiutowałem już jako siedemnastolatek, co na pozycji środkowego obrońcy nie jest łatwe, bo to bardzo odpowiedzialna rola - podkreśla. W roczniku, którego był kapitanem, grali m.in. Mateo Kovaczić (dziś Real Madryt), Marcelo Brozović (Inter Mediolan), Sime Vrsaljko (Atletico Madryt), Marko Rog (Napoli) czy Marko Pjaca (Schalke). - Mieliśmy dobrego trenera. Niko Kovacz teraz prowadzi z powodzeniem Eintracht Frankfurt. Jego brat, Robert, był jego asystentem. Gdy grał z nami na treningach, było widać, że był klasowym obrońcą - wspomina byłego gracza Bayernu Monachium i Juventusu Turyn. Datkoviciowi na ten poziom nie udało się jednak przebić. - Cieszę się szczęściem kolegów i tym, że mogę zarabiać na życie, grając w piłkę - podkreśla.

 

Szkoła futbolu

Nawet grając w słabszych klubach, przeszedł szkołę futbolu. - W lidze chorwackiej nie ma zbyt wiele taktyki. Dlatego pierwszego dnia w Spezii, gdy trener powiedział mi, że dziesięć centymetrów złego ustawienia jest mi jeszcze w stanie wybaczyć, ale dwudziestu już nie, nie mogłem uwierzyć. Czy wiesz, ile to jest dwadzieścia centymetrów w skali całego boiska piłkarskiego? - kręci głową gracz Cracovii. Przyznaje jednak, że było mu to potrzebne. - Jeśli ktoś chce, może się w Serie B wiele nauczyć. Chociaż to trudna liga - przyznaje. Łatwiej nie było wcale w szwajcarskim Lugano, gdzie trafił pod skrzydła słynnego trenera Zdenka Zemana, znanego z ultraofensywnej gry. - Często obrońca zostawał sam i musiał sobie radzić z czterema rywalami. Ale to była szkoła radzenia sobie na boisku w sytuacjach beznadziejnych - tłumaczy Datković, który jesienią walczył o mistrzostwo Rumunii z Universitateą Krajowa. - Gdy zgłosiła się Cracovia, chciałem skorzystać z tej oferty. Mam pozytywne przeczucia. Poza tym, wreszcie mogłem trafić do klubu definitywnie, a nie ciągle na wypożyczenie - kończy Niko Datković.

 

Z tej samej kategorii