Nerwy i krytyka, czyli reakcja na mizerię z boiska

Sport, a i w tym piłka nożna, to nie tylko pozytywne emocje. Radość i sukces jednych to też fala krytyki, smutek i rozczarowanie drugich. W polskiej lidze kibice przyzwyczajeni są głównie do tych drugich emocji, bo sukcesy klubowe to rzadkość, skoro sam awans do europejskich pucharów traktujemy jak wielkie wydarzenie i sukces.

Piast Gliwice - Arka Gdynia
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Kibic klubowy częściej przeżywa upadki niż wzloty. Praktycznie każdy klub w trakcie sezonu ma momenty trudne, gdy robi się naprawdę nerwowo. Nie wytrzymują kibice, trenerzy i piłkarze. Właściciele klubów najczęściej też nie wykazują się cierpliwości i reagują, błyskawicznie (dwie-trzy porażki) zmieniając trenerów. Fani nie oszczędzają zawodników; wtedy z wielu polskich stadionów przebija się głośny krzyk: „(tu wstaw nazwę zespołu) to my, a nie wy!” lub „(tu wstaw nazwę zespołu) grać kur... mać!”. Jako że z każdym kolejnym sezonem zasób cierpliwości jest coraz mniejszy, nie może dziwić fakt, że obecnie już w połowie września właśnie takimi obrazkami i incydentami witamy astronomiczną jesień.
Zaczęło się w piątek, i to na ostro. „Młyn” Piasta nie wytrzymał nerwowo, po raz kolejny oglądając mizerię w wykonaniu gliwickiej drużyny, której nie brakuje w klubie niczego. Nie dziwią nawet słowa jednego z pracowników klubu, który głośno się zastanawiał, czy nie lepiej byłoby, gdyby władze zaczęły „zamrażać pensje” graczom do chwili, aż uzyskają stosowną dyspozycję sportową. Może coś w tym jest; w nie tak odległej przeszłości w Ruchu, Górniku czy GieKSie organizacyjnie i finansowo było fatalnie, w klubowych kranach brakowało ciepłej wody, a na boisku „leciały iskry”. Bieda jednoczy? Może coś w tym jest, choć oczywiście nie ma to nic wspólnego z profesjonalizmem.
Fani chcą walki, zaangażowania i... czerwonych kartek, bo taki apel wystosował jeden z krzyczących ludzie w kierunku piłkarzy Piasta. Jako że derby z Górnikiem już w najbliższej kolejce, dla zawodników z Okrzei będzie świetna okazja do natychmiastowego zmazania wszystkich plam. Z drugiej strony - nie chcielibyśmy być w skórze piłkarzy gliwickich w razie porażki...
Gdy nie idzie, fanów irytuje wszystko i nie ma świętości. Po porażce w Kielcach przekonali się o tym piłkarze Wisły, którzy także musieli wysłuchać żali i przekleństw. Nerwy poniosły Patryka Małeckiego, który przecież u kibiców „Białej gwiazdy” cieszy się sporym poważaniem. Z kolei kibice Pogoni publicznie poprzez transparent wytknęli Łukaszowi Zwolińskiemu większą aktywność na Instagramie niż na listach strzeleckich. Napastnik podpadł nie tylko kiepską formą, ale i „dobrych humorem” na zdjęciach po przegranych meczach.
„Łaska kibica na pstrym koniu jeździ”... - nic dodać nic ująć. W tym tygodniu znów w wielu klubach na pytanie: „co słychać?”, usłyszymy odpowiedź: „Nerwy, nerwy, nerwy”. Taki mamy klimat - cytują klasy(cz)kę...

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
~Janek :
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
Na ekstraklase chodzą już ludzie którzy mało znają się na piłce.Ktoś kto kocha piłeczkę nie pójdzie na takie coś na takim poziomie.Więc kluby nabiorą szrotu,kilka razy wymienią trenerów w Ci co na to jeszcze chodzą są w szoku /A co zrobią Ci zawodnicy jak więcej nie potrafią a kasa w ekstraklasie jest fajna.
25 wrz 12:08 | ocena:100%
Liczba głosów:2
0%
100%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii