Najpierw wysokie C, a później zapomniane BHP

Liga wróciła po ponad siedmiu tygodniach snu zimowego i z miejsca zachwyciła. OK, czar szybko prysł, z tak zwanego kronikarskiego obowiązku warto jednak odnotować, że tegoroczna część zmagań zaczęła się z wysokiego C. Dramaturgii i goli nie brakowało już w spotkaniu inauguracyjnym.

Lechia Gdansk - Wisla Krakow
 fot. Piotr Matusewicz  /  źródło: Pressfocus

W Płocku Górnik dwukrotnie obejmował przecież prowadzenie, ale ostatecznie zabrzanie zeszli z boiska pokonani. Mecz powszechnie uznano za szalony, ale w pozytywnym znaczeniu tego słowa. I za dobry prognostyk. Słusznie, w późny piątkowy wieczór emocji w starciu Zagłębia z Legią było jeszcze więcej,
zresztą piłkarskiej jakości również. Mimo minus pięciu stopni Celsjusza na Mazowszu, gdy rozbrzmiewał pierwszy wiosenny gwizdek, kibice Lotto Ekstraklasy mogli mieć nie tylko nadzieję, lecz wręcz przekonanie, że taka rywalizacja jest w stanie rozgrzewać.
Na takie starcia i wyniki bez wątpienia warto było czekać. Szkoda tylko, że im dalej w las – pomijając spotkanie w Szczecinie, gdzie grająca naprawdę fajny futbol Pogoń wprost rozstrzelała Sandecję – tym było gorzej. Cracovia ze Śląskiem mocno zamuliły obraz dobrze rozpoczętej kolejki i początkowego wrażenia nie udało się już odbudować. Zwłaszcza że niepomny jakichkolwiek wytycznych… BHP Sławomir Peszko odebrał telefon od reportera debiutującego w internecie radia, gdy wskazówki już dawno przekroczyły północ. A że po golu wbitym Wiśle znajdował się w euforii, a nawet w stanie nieważkości – rzucił na ligę dodatkowy cień. Trudno oczywiście rozgrzeszać reprezentanta Polski, ale nie sposób też, po ludzku, nie okazać lechiście współczucia. Skoncentrowany na meczu, a potem na świętowaniu, po prostu nie był w stanie wymyślić, że ktoś w środku nocy zechce narażać go na uszczerbek na reputacji i wpuści na fonię. Dla „Peszkina” to nie pierwszy występek, ale nie bądźmy hipokrytami – w ligach znacznie poważniejszych od polskiej piłkarzom także zdarza się, i to wcale nierzadko, odreagowywać meczowy stres w podobny sposób.
Bruk-Bet Termalica Nieciecza podejmowała w pierwszej wiosennej kolejce Koronę Kielce. Po prawdzie jednak nie wiem po co, i dla kogo? W sumie w niedzielnym spotkaniu na boisku, licząc zmienników, pojawiło się 28 zawodników, ale tylko 10 Polaków. Mam świadomość, że jako kraj funkcjonujemy w realiach Unii Europejskiej, której prawodawstwo musimy respektować, ale takim narodowościowym proporcjom nie tylko w zespołach ligowych średniaków mówię stanowcze: nie! Bo takie podejście najpierw czkawką odbije się klubom, a chwilę później młodzieżowej i pierwszej reprezentacji Polski…

 

Z tej samej kategorii