W Ruchu nadzieja jeszcze się tli

Ruch Chorzow - Piast Gliwice
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

„Niebiescy” są na dnie ligowej tabeli. - Ale rywale, z którymi Ruch gra, nie są wcale potentatami – zaznacza Krzysztof Bizacki, były napastnik Ruchu.

Drużyna nieźle rozpoczęła grę w fazie finałowej, bo od remisów z Wisłą Płock (1:1) i Zagłębiem Lubin (1:1), ale później  zaliczyła katastrofalne spotkania ze Śląskiem (0:6) i Piastem (0:3). - To były diametralnie różne mecze. Z Zagłębiem zespół pokazał naprawdę dobry futbol, w tym spotkaniu mogło być nawet 4:1 dla „Niebieskich”. Po słabym występie we Wrocławiu, miałem nadzieję, że derbowe starcie będzie takim meczem na przełamanie. Tak się, niestety, nie stało - ubolewa Krzysztof Bizacki, eksnapastnik chorzowian.

 

Nieudane eksperymenty
- We wtorek na ekstraklasowym poziomie byli kibice. Mecz był słabiutki. Momentami nie można było na niego patrzeć. Trzeciej bramki dla Piasta już nie widziałem. Mocno przeżywałem to starcie i po drugim golu opuściłem trybunę – zdradza Jan Benigier, legendarny snajper Ruchu. - Jestem wykładowcą, uczę trenerów, i nigdy - w tak ważnym spotkaniu - nie zdecydowałbym się na wprowadzanie nowicjuszy. To nie była pora na eksperymenty. Widać, że Krzyśkowi Warzysze brakuje jeszcze trenerskiego doświadczenia – dodaje.
„Gucio” zaskoczył składem w meczu z Piastem. Na ławce usiedli Łukasz Surma, Michał Helik i Miłosz Przybecki. W „11” po raz pierwszy zagrali Michał Walski i Miłosz Trojak. Pierwszy z nich prezentował się słabiutko. - Rozumiem, że Warzycha chciał coś zmienić w drużynie, po wysokiej przegranej we Wrocławiu, ale trochę się zagalopował. Walskiemu trudno się grało pod presją. Ja też nie wystawiłbym tak mało doświadczonego gracza w spotkaniu, mającym taki ciężar gatunkowy. Chyba teraz do podstawowego składu powrócą Surma i Przybecki. Z nimi drużyna ma większe szanse na triumf – dodaje Władysław Jan Żmuda, ekstrener „Niebieskich”.

 

Potrzebne ryzyko
Dzisiaj czternastokrotnych mistrzów Polski czeka kolejne arcyważne starcie. Wszystko wskazuje na to, że do pierwszego składu wróci Łukasz Surma i Miłosz Przybecki. Mimo to kibice obawiają się, aby nie doszło do powtórki z dwóch ostatnich kolejek i następnej wysokiej przegrany drużyny.
- Trudno być optymistą, ale ja nie grzebałbym jeszcze Ruchu. Ten zespół, mimo bardzo trudnej sytuacji, może się utrzymać. Do tego potrzebne są wygrane, pierwszy kroku ku temu to starcie z „Pasami”. Cracovia nie będzie grała na remis i trzeba to wykorzystać, grając z kontry. W końcówce rywal może się bardziej otworzyć. Jeśli uda się utrzymać wynik bezbramkowy, to w ostatnich 15-20 minutach trzeba zaryzykować, wprowadzić następnego napastnika, i atakować. Mam nadzieję, że piłkarze pokażą o wiele więcej zaangażowania niż ostatnio – oczekuje Benigier.

 

Kasa zbyt późno
- Drużyna wciąż ma szansę, aby uratować ekstraklasę dla Chorzowa – przyznaje Żmuda. - Ale gdy oceniamy postawę piłkarzy, trzeba zwrócić uwagę na to, jakie warunki są w klubie. Cały ten bałagan organizacyjno-finansowy przekłada się na postawę zawodników. Jako trener przerabiałem to kilka razy. Zawodnicy zamiast skupiać się na treningach, myślą o kwestiach finansowych. Tak niestety jest. Cenię Janusza Patermana, bo widać, że stara się postawić klub na nogi, ale w przypadku licencji także te zaległości były wypłacane zbyt późno. Gdyby udało się spłacić długi wcześniej, piłkarze nie myśleliby wtedy o kasie. Kolejna kwestia: Warzycha ma gorzej niż Waldemar Fornalik. W tym roku ubyło trzech ważnych graczy, a nie pozyskano nikogo w zamian. Są to Piotr Ćwielong, Kamil Mazek i Patryk Lipski. Każdy z nich jest wartościowym piłkarzem. Szkoda, że Warzycha nie ma ich do dyspozycji. „Niebiescy” mają minimalne szanse na zmianę swojego położenia, ale dopóki piłka w grze, trzeba im kibicować i wierzyć - dodaje Żmuda.
- Nadzieja umiera ostatnia. Sztab szkoleniowy, piłkarze, muszą odciąć się od różnego rodzaju spekulacji, opinii, nie zważać na to, że niektórzy już trąbią o degradacji Ruchu. Trzeba walczyć i wygrywać. Rywale, z którymi Ruch gra, nie przewyższają ich wcale. Cracovia ma swoje problemy, Arka zdobyła Puchar Polski, ale w lidze jej się nie wiedzie. Z Górnikiem mecz jest na Cichej. To nie są potentaci. Można ich pokonać – podkreśla Bizacki.

 

Komentarze (7)

Napisz komentarz
No photo
No photo~Joker Użytkownik anonimowy
~Joker :
No photo~Joker Użytkownik anonimowy
Panie Bizacki, różnica między Górnikiem Łęczna, a Ruchem jest taka, że Górnik ma trenera, a Ruch co najwyżej wuefistę. Założymy się, że Smuda wyjedzie z Chorzowa z 3 punktami? Musicie wreszcie zrozumieć, że za historyczne zasługi nikt punktów w ekstraklasie nie przyznaje. Cała wasza nadzieja w Bońku i Piechniczku. Jeśli czegoś znowu nie wymyślą, jak w ubiegłym roku gdy uratowali was kosztem Podbeskidzia, to tym razem już koniec ślizgania się w ekstraklasie dzięki ukladom.
19 maja 17:51 | ocena:54%
Liczba głosów:13
54%
46%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~Gieksa fanUżytkownik anonimowy
~Gieksa fan :
No photo~Gieksa fanUżytkownik anonimowy
Na razie raś chorzów kompromituje się z Cracovią. Moja radość jest ogromna!
19 maja 21:02 | ocena:60%
Liczba głosów:10
40%
60%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~pabloUżytkownik anonimowy
~pablo :
No photo~pabloUżytkownik anonimowy
P.Blazynski ,boli to dobrze nie sztuka jest skonczyc jakies studia na pilce noznej trzeba sie znac,j.polski jest w tym momencie niewazny(weekend).
19 maja 21:35 | ocena:60%
Liczba głosów:5
60%
40%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii