Konstantin Vassiljev: Liczy się nie wiek, a umiejętności!

Konstantin Vassiljev
 /  fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

- Na pewno Piast to teraz inny zespół niż w momencie, w którym stąd odchodziłem. A czy lepszy... Zobaczymy. W tym sezonie możemy być bardzo nieprzyjemną drużyną dla rywali - twierdzi reprezentant Estonii, z którego pomocą gliwiczanie mają osiągać lepsze wyniki niż w poprzednim sezonie.

 

Krzysztof BROMMER: - Zanim rozpoczęliśmy naszą rozmowę, odbył się trening Piasta, a potem pan spędził jeszcze pewien czas w siłowni. Chętnie odwiedza pan to miejsce?
Konstantin VASSILJEV: - Czasami trzeba pojawić się na siłowni. Lubię od czasu do czasu popracować nad swoim ciałem.

W Polsce często zagląda się w metrykę piłkarzom. Pan ma 32 lata i podpisał z Piastem trzyletni kontrakt, czemu niektórzy się dziwili...
Konstantin VASSILJEV: - W każdej lidze jest gra jakiś bardzo doświadczony zawodnik. Uważam, że jeśli się ma odpowiednie umiejętności i zdrowie, to może grać bardzo długo. Popatrzmy na Andreę Pirlo, który występował w czołowym europejskim klubie mając 36 lat. O! Albo niedawno Dani Alves podpisał dwuletni kontrakt z PSG. Rozumiem, że każdy chciałby oglądać utalentowanych 18-latków, którzy świetnie radzą sobie w lidze, ale bez doświadczenia nie da się osiągnąć pewnego pułapu. By realizować cele, drużyna musi mieć też dużo starszych piłkarzy. Ja ze swojej strony potrzebuję tylko zdrowia i odpowiedniego przygotowania fizycznego, a wtedy będzie dobrze. Chcę grać jak najwięcej dla Piasta i dać z siebie przez te trzy lata wszystko.

Wybrał pan Piasta pomimo wielu ofert. Dlaczego?
Konstantin VASSILJEV: - Na stole miałem kilka ofert, ale Piast przedstawił najlepszą z nich. Wiele czynników odpowiadało zarówno rodzinie, jak i mnie osobiście. Stąd ten wybór. Były oferty zagraniczne. O kierunkach już nie ma co mówić, bo to historia. Czekanie było dla mnie bez sensu, bo mógłbym zostać bez klubu.

A dlaczego nie chciał pan kontynuować swojej przygody z Jagiellonią?
Konstantin VASSILJEV: - Po prostu tak się sprawy poukładały, że postanowiłem zamknąć ten temat. Osoba trenera Michała Probierza i jego odejście z Białegostoku w pewnym stopniu też miało wpływ. Gdyby on został, to kto wie, czy za pozostaniem w Jagiellonii nie przemawiałoby więcej argumentów. Ale to nie był jedyny problem - bardziej było nim to, że długo nie było następcy trenera Probierza.

Patrząc od strony sportowej - co pan wspomina najczęściej z pierwszego pobytu w Piaście?]
Konstantin VASSILJEV: - Było kilka naprawdę dobrych meczów. Choćby wygrana u siebie z Lechem 3:2, to było pierwsze zwycięstwo w historii nad tym zespołem. Pamiętam dwie bramki z rzutów wolnych w pucharowym meczu z Bełchatowem. Żałuję jedynie, że wtedy nie udało się awansować do czołowej ósemki, choć byliśmy bardzo blisko. Na szczęście spokojnie się utrzymaliśmy.

Trener Radoslav Latal zarzucał panu braki w grze defensywnej...
Konstantin VASSILJEV: - On nie był jedynym szkoleniowcem, który używał tego argumentu. Uważam, że powinno się przede wszystkim wykorzystywać atuty danego zawodnika. Piłka nożna to sport drużynowy. Gdy trzeba było walczyć o utrzymanie, grałem już cały czas i cel został osiągnięty, a ja pokazałem, co jestem w stanie dawać drużynie. Mogę grać trochę bardziej cofnięty, to kwestia organizacji gry. Czasem trzeba się dobrze poruszać po boisku, a nie tylko wykonywać wślizgi.

Po pana odejściu z Piasta w Gliwicach martwiono się o następcę. Pojawił się Kamil Vacek. Dałoby się go porównać z panem?
Konstantin VASSILJEV: - Trudno powiedzieć, czy jest do mnie podobny, ale to bardzo dobry piłkarz. Miał w Gliwicach świetny sezon, połączył wszystkie elementy i dlatego udało się zdobyć wicemistrzostwo. Wszystko wtedy funkcjonowało jak należy.

Myśli pan, że dałoby się pogodzić dwóch takich piłkarzy, jak pan i Vacek w jednym składzie?
Konstantin VASSILJEV: - Myślę, że tak. Jeżeli ktoś jest dobry, to wszystko można połączyć. Każdy jednak musi wiedzieć, że to drużyna jest najważniejsza, a nie jednostka.

Obecny zespół sporo różni się od tego sprzed dwóch lat. Można pokusić się o stwierdzenie, że jest lepszy?
Konstantin VASSILJEV: - Na pewno jest to inny zespół, a czy lepszy... Zobaczymy. Trudno w tej chwili powiedzieć. Dla Piasta najważniejsze jest to, aby była stabilność wyników. Najlepiej, gdyby klub oscylował wokół środka tabeli, a co jakiś czas starał się „wskoczyć” wyżej. Uważam, że w tym sezonie możemy być bardzo nieprzyjemną drużyną dla rywali.

Wiadomo, że teraz oczekuje się od pana przede wszystkim jakości w ofensywie. Mając obok siebie takich piłkarzy, jak Sasza Żivec czy Gerard Badia, będzie o to łatwiej?
Konstantin VASSILJEV: - To bardzo dobrzy piłkarze. Lubię z nimi grać. W sparingach to jeszcze nie do końca było „to”, ale taki. Sasza ma ogromny potencjał. Wydaje mi się, że w Polsce nie pokazał jeszcze wszystkiego.

Da się porównać trenera Dariusza Wdowczyka i Michała Probierza?
Konstantin VASSILJEV: - Trudno ich porównać. Swoje robi pewna różnica wieku, doświadczenia, ale i charakterów.

Sobotni mecz z Cracovią będzie miał dodatkowy „smaczek” w postaci pana konfrontacji właśnie z trenerem Probierzem. Czego można się spodziewać?
Konstantin VASSILJEV: - Wszystkiego! Trener Probierz wie o mnie dużo, ale postaram się przygotować dla niego niespodziankę. Piłka nożna jest taka, że możesz wiedzieć o rywalu wszystko, a czasem i tak nie uda się go zneutralizować

Zapomnijmy na chwilę o Piaście i o ekstraklasie. Klasyczni rozgrywający to oprócz lewych obrońców chyba najbardziej pożądani piłkarzy. Od zawsze chciał pan grać na tej pozycji?
Konstantin VASSILJEV: - Od małego chciałem grać w środku boiska, bo szybkim skrzydłowym raczej bym nie mógł być. Silnym napastnikiem też nie. Wystarczy na mnie spojrzeć. Dlatego grałem pomocy, w środku, ale na różnych pozycjach. Czasem na „6”, czasem na „8”. Poznałem specyfikę tych pozycji i wiem, czego się oczekuje.

A rzuty wolne? To pana wypracowany atut czy talent?
Konstantin VASSILJEV: - I jedno, i drugie. Od początku przygody z piłką moi trenerzy kładli spory nacisk na technikę, na przyjęcie, podanie i strzał. Dużo w tym zakresie zrobił dla mnie estoński trener Viktor Pasikuta. Dla środkowego pomocnika bardzo ważne jest, aby mieć taki atut w postaci dobrego uderzenia z dystansu i z rzutu wolnego. Przez lata nad tym pracowałem i są tego efekty. To nie jest jednak tak, że spocząłem na laurach, bo wszystko można poprawić.

Miał pan swojego idola, jeśli chodzi o wykonywanie rzutów wolnych?
Konstantin VASSILJEV: - Wielu ich było... Począwszy od Diego Maradony, po Juana Romana Riquelme czy Andreę Pirlo. Wciąż jednak muszę trenować ten element, bo nigdy nie wiadomo, ile trzeba będzie czekać na okazję do strzału w meczu ligowym. Dla mnie nie ma znaczenia odległość, w ostatnim sezonie kilka razy uderzałem z ponad 30 metrów. Są momenty w meczu, gdy trzeba podjąć decyzję – strzelam albo dośrodkowuję.

Czy z perspektywy czasu nie za długo grał pan w lidze słoweńskiej i dlatego pana kariera zagraniczna nie potoczyła się tak, jak mogła?
Konstantin VASSILJEV: - Do Słowenii trafiłem trochę przypadkowo. Długo grałem u siebie, w Estonii. Były dwa warianty do wyboru: Słowenia albo Skandynawia. Wybrałem pierwszą opcję. Potem niektóre rzeczy nie zależały ode mnie. Późno trafiłem do Amkara Perm. To był najlepszy klub, w jakim grałem. Może budżetem nie dorastał do największych w Rosji, ale w składzie mieliśmy wielu reprezentantów swoich krajów. Wtedy liga rosyjska była silniejsza niż obecnie. Tam się rozwinąłem, poprawiłem szybkość przewidywania tego, co zrobi rywal.

Kontrakt kontraktem, ale pewnie myśli pan, co będzie robił po zakończeniu kariery?
Konstantin VASSILJEV: - Chcę zostać przy futbolu, myślę o trenowaniu. Będąc w Białymstoku, skończyłem kurs trenerski UEFA C. Zrobiłem to bardziej z ciekawości - żeby zobaczyć, jak to jest. Muszę przyznać, że niektóre rzeczy mi się podobały, niektóre nie. Sam kładłbym większy nacisk na niektóre akcenty. Rozumiem jednak, że taki jest system i tyle. Notatki robię od pewnego czasu. Pomysły na to, co będzie po karierze, mam.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
~Janek :
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
I trzyletni kontrakt który mógł dziadkowi dać tylko klub na wikcie podatnika!
14 lip 11:54 | ocena:100%
Liczba głosów:1
0%
100%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii