Po pierwsze - futbol!!!

„Który obszar rozwijać (sportowy, biznesowy, społeczny), aby zbudować wielki klub?” - sondę tej treści umieścił na TT szef „Ekstraklasy” SA, Dariusz Marzec, przy okazji ubiegłotygodniowego Forum Polskiego Futbolu, zorganizowanego na obiektach i z inicjatywy bliskiej jego sercu Legii.

Wisla Krakow - Legia Warszawa
 fot. Krzysztof Porębski  /  źródło: Pressfocus

Triumfowała odpowiedź: „każdy” - oczywista jak najbardziej, choć... akurat w przypadku Legii niekoniecznie zastosowana w praktyce. Można się przecież zastanawiać - zwłaszcza w kontekście ostatnich poczynań personalnych i ściągania na Łazienkowską w trybie alarmowym „z banicji” trenera, który wcześniejsze 18 lat życia oddał spadkobiercom CWKS-u - czy wygłup z Albańczykiem u steru (i paroma zawodnikami z kręgu francusko-belgijsko-niderlandzkiego) nie był zabiegiem marketingowym przede wszystkim, mającym świadczyć głównie o „europejskości” (na tle ligowej zaściankowości) stołecznego klubu?

 

Całe zresztą przedsięwzięcie pod hasłem „Legia” (i jej stulecie akurat w 2016 roku) sprawia wrażenie, jakby wymiar sportowy miał być tylko dodatkiem do obszaru biznesowego i społecznego, o które także pytał cytowany na wstępie Dariusz Marzec. Świadomie lub nie, doprowadzono w Warszawie do przerostu formy nad treścią. Bo przecież owa „treść” jest - albo powinna być - bardzo prosta: najlepszy wynik odnotować trzeba na murawie, a nie na portalach społecznościowych czy w rankingach medialności. Wszystko inne - poza samym sukcesem boiskowym - winno być tylko dodatkiem do niego.

 

Tymczasem to, co dzieje się od kilku tygodni wokół Legii („piwny” zakład doradcy zarządu klubu z „twitterowiczami” w sprawie długości pracy Besnika Hasiego, kuriozalne oświadczenie w sprawie „zadymiarzy” podczas meczu z BVB), zapowiedź dymisji szkoleniowca ogłoszona na FB zupełnie przyćmiło - niezaprzeczalny przecież sukces boiskowy, czyli awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów.

 

Przed Jackiem Magierą - człowiekiem zawsze dalekim od zasady „nieważne jak mówią, byle... mówili” - stoi więc teraz faktycznie „wyzwanie życia”. Musi nie tylko wyzwolić z podopiecznych wszystkie ich (z pewnością niemałe) umiejętności piłkarskie, ale i spróbować przywrócić właściwą hierarchię rzeczy przy Łazienkowskiej. Czyli - futbol po pierwsze.


Jeśli się nie uda, Legia może stać się pierwszym chyba w dziejach Ligi Mistrzów klubem, który na udziale w fazie grupowej straci. Wizerunkowo, a może i finansowo...

Z tej samej kategorii