Jerzy Brzęczek: Sentyment do Górnika pozostał

Jerzy Brzeczek
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: newspix.pl

Zawsze jest mi miło, gdy przyjeżdżam do Zabrza - nie ukrywa szkoleniowiec Wisły Płock, który dziś po raz trzeci poprowadzi drużynę przeciwko swemu byłemu klubowi.

JERZY MUCHA: Jakie uczucie będzie panu towarzyszyło podczas dzisiejszej wizyty w Zabrzu?

JERZY BRZĘCZEK: - Sentyment. Spędziłem w tym mieście naprawdę piękne chwile, dwukrotnie grając w barwach Górnika. Przeżyłem tu niezwykłe momenty, zwłaszcza w trakcie mojego pierwszego pobytu. Szkoda tylko, że nie udało się zdobyć mistrzostwa Polski. Wszyscy widzieli, w jakich okolicznościach straciliśmy tytuł, jakie było sędziowanie Redzińskiego w meczu z Legią w Warszawie. Szkoda gadać... Sam klub to historia polskiej piłki, prawdziwa ikona. Z gry w Górniku miałem wielką satysfakcję. Dziś jednak jestem trenerem i liczy się dla mnie przede wszystkim Wisła Płock. Byłoby wspaniale, gdyby udało nam się wygrać w Zabrzu.

 

Wróćmy jeszcze niespodziewanej propozycji z Płocka. Zaskoczenie było duże?

JERZY BRZĘCZEK: - Tak. Miałem inne plany, a tu przyszła oferta z Wisły. Z drugiej strony, cieszyłem się, że tak szybko wróciłem do pracy w ekstraklasie. Taka jest piłka. W niej wszystko dzieje się bardzo szybko. Trzeba być przygotowanym na różne warianty i rozwiązania. Cieszę się, że mogłem podjąć pracę w Płocku, gdzie jest odpowiedni klimat dla futbolu.

 

Po sześciu kolejkach można mówić o niedosycie, jeśli chodzi o zdobycz punktową pańskiej drużyny. Trzy porażki na pewno pana nie cieszą…

JERZY BRZĘCZEK: - Mamy 7 punktów i tylko 2 zwycięstwa. Jeśli oceniamy to przez pryzmat punktowy, to rzeczywiście nie mam się z czego cieszyć. Ale z drugiej strony, nasza gra w niektórych spotkaniach była całkiem niezła. By wspomnieć o meczach z Wisłą Kraków i Legią, które przegraliśmy po 0:1. W tych spotkaniach graliśmy dobrze, ale punktów nie było. Były jednak okazje, by zdobyć po punkcie. Z Legią sędzia nie podyktował dla nas ewidentnego karnego w 90 minucie... Ale nie patrzymy już na to co było. Skupmy się na tym, co przed nami. Teraz jedziemy do ekipy utytułowanego beniaminka i zrobimy wszystko, by wywalczyć 3 punkty. Ale Górnik to u siebie bardzo niebezpieczny zespół, mający wspaniałych kibiców.

 

Zanosi się na to, że po raz czwarty z rzędu Arena Zabrze wypełni się kibicami. Nie obawia się pan tego dwunastego gracza Górnika?

JERZY BRZĘCZEK: - Nie obawiam się, a wręcz przeciwnie - przecież po to się gra przy tak dużej publiczności i głośnym dopingu. Górnik ma wspaniałych kibiców, ale ich obecność nas nie przerazi. Poradzimy sobie…

 

Nie tak dawno gościł pan przy Roosevelta z GKS Katowice i w obecności około 21 tysięcy widzów przegraliście 0:1, tracąc w praktyce szanse na awans. Ten mecz nadal tkwi w pańskim sercu jak ostra drzazga?

JERZY BRZĘCZEK: - Atmosfera na widowni była kapitalna. W I lidze takie mecze nie zdarzają się codziennie. Moim zdaniem zagraliśmy bardzo dobre spotkanie i wcale nie musieliśmy przegrać. Sędzia nie uznał nam bramki w ostatniej minucie z powodu spalonego, którego nie było... Takie przynajmniej jest moje zdanie. Zostaliśmy skrzywdzeni, zaś ten punkt - gdybyśmy go zdobyli - byłby dla nas bezcenny. Na pewno pozostał niedosyt. To był bardzo dobry sezon w wykonaniu mojego zespołu, ale czegoś nam zabrakło.

 

Czegoś też brakuje Wiśle, która do tej pory strzeliła tylko 3 bramki. Co z tą skutecznością pańskiej drużyny?

JERZY BRZĘCZEK: - Ilość goli jest rzeczywiście bardzo mała, ale jestem przekonany, że to będzie się zmieniało na naszą korzyść. Dochodzimy do sytuacji i to jest bardzo ważne. Trzeba jednak je jeszcze umieć wykorzystywać. Zaczniemy strzelać bramki, a jak one będą, to będziemy także zdobywać punkty. Jestem o to spokojny.

 

Planuje pan zmienić obsadę pozycji nr 9? Kamil Biliński nie przekonuje, więc może należałoby postawić na kogoś innego, chociażby Hiszpana Jose Kante.

JERZY BRZĘCZEK: - W ataku mam kilku dobrych i ciekawych zawodników i myślę, że oni dadzą odpowiedni poziom. O konkretnych rozwiązaniach nie chciałbym jednak mówić. Jeśli chodzi o kwestie zdrowotne, to mam do dyspozycji praktycznie wszystkich graczy, nie licząc kontuzjowanych Kamila Sylwestrzaka i „Maksa” Rogalskiego.

 

Górnik imponuje nie tylko grą, ale przede wszystkim wybieganiem. Jego zawodnicy pokonują średnio 11,6 kilometrów. Czym odpowie pański zespół?

JERZY BRZĘCZEK: - Zabrzanie idą siłą rozpędu z końcówki I ligi. Ten awans dał drużynie entuzjazm i euforię. My na pewno przeciwstawimy się im czymś konkretnym.

 

Igor Angulo, autor 7 bramek, będzie miał dziś kogoś, kto się nim troskliwie zaopiekuje, czy też nie ma takiej potrzeby?

JERZY BRZĘCZEK: - Zdaję sobie sprawę, że jest to bardzo niebezpieczny, ale przede wszystkim bardzo skuteczny zawodnik. Budzi szacunek, ale Górnik to nie tylko Angulo. Na bramki pracuje przecież cała drużyna. Nie poświęcimy mu jednak szczególnej uwagi. Będę natomiast zwracał uwagę mojej drużynie na jego zachowania boiskowe.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
~Janek :
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
Ja już nawet sentymentu do tej ligi nie mam .Żenada
25 sie 15:12 | ocena:100%
Liczba głosów:2
0%
100%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~KolanijoUżytkownik anonimowy
~Kolanijo :
No photo~KolanijoUżytkownik anonimowy
Redziński, Raczkowski okradli, okradali i beda okradac Gornika, a legia przegrala i bedzie przegrywac z Mistrzem Moldawi bo tam niestety ich nie ma
25 sie 21:47 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii