Siła "Niebieskich" tkwi też w szybkości

Jakub Arak
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Jakub Arak strzelił w weekend cztery gole. To nie oznacza jednak, że trener Waldemar Fornalik zacznie grać dwoma napastnikami z przodu.

21-letni snajper jest w tym roku w cieniu Jarosława Niezgody, który regularnie trafia do siatki w ekstraklasie. Arak wiosną wystąpił w meczach ze Śląskiem, Bruk-Betem i Lechią, ale w sumie spędził na murawie niecałe 20 minut. W sobotę „wyżył się” w meczu czwartoligowych rezerw z KS Panki. „Niebiescy” wygrali 6:0, cztery gole strzelił Arak, a dwa dorzucił inny dubler pierwszej drużyny Michał Walski.

 

Konstruktywna krytyka
Od początku sezonu szkoleniowiec stawia z przodu na Niezgodę, a wypożyczony z Legii snajper odpłaca mu się za zaufanie. Młodzieżowy reprezentant Polski w 2017 roku trzykrotnie już trafił do siatki a w całym sezonie zdobył 10 bramek. Jesienią zdarzało się, że Fornalik był krytykowany za to, że nie ustawia dwóch napastników z przodu. W tym roku nikt nie zgłasza takich uwag, bo przecież chorzowianie są rewelacją rundy wiosennej. W sześciu dotychczasowych kolejkach tylko Lech Poznań zdobył więcej, bo 16 punktów, Ruch ma ich 13. - Kilka dni temu byłem na Cichej i rozmawiałem z Waldkiem Fornalikiem. Tłumaczyłem, że niektóre moje krytyczne uwagi, nie mają na celu wyszydzania, ale jest to rodzaj konstruktywnej krytyki – mówi „Sportowi” Jan Benigier, były świetny napastnik czternastokrotnych mistrzów Polski. - Trochę w tej piłce już jestem. Przez lata grałem, a później byłem szkoleniowcem, między innymi przez 16 lat wykładowcą na różnych kursach trenerskich. Określiłem Fornalika miejscowym trenerem, ale oczywiście miałem na myśli jego przywiązanie do barw klubowych; to, że jest tak ważną postacią w Ruchu. Trener zrozumiał mój punkt widzenia – dodaje eksnapastnik.

 

Sprinterzy z Cichej
- Arak błysnął w rezerwach, ale to przecież czwarta liga, całkiem inny poziom. Ruch nagle nie zmieni taktyki, która jest bardzo skuteczna. W tej koncepcji, jaką preferuje sztab szkoleniowy, jeden napastnik zdaje egzamin. Piłki są dogrywane do Niezgody, ma on sporo przestrzeni, i drugi snajper mógłby przeszkadzać. Można byłoby ustawić go bardziej z tyłu, ale to też mija się z celem – podkreśla Benigier. Taktyka, którą preferują „Niebiescy”, nie jest skomplikowana. Ofensywa bazuje na szybkości piłkarzy i z tym rywale mają ogromne problemy. Niezgoda jest bardzo dynamicznym, silnym i dobrze wyszkolonym zawodnikiem. Boczni obrońcy nie potrafią sobie poradzić z szybkimi skrzydłami chorzowian. Miłosz Przybecki i Łukasz Moneta to sprinterzy. - Zwłaszcza kontry Ruchu są zabójcze. Przeciwnicy mogą powstrzymać jednego z nich, ale z trzema jest już problem. Bardzo narzekano, gdy drużynę opuszczał Kamil Mazek. Ja jednak od początku mówiłem, że nie jest to aż tak duża strata. W lukę po Mazku idealnie się wpasował Przybecki, który jest tak samo szybki. „Niebieskich” można na papierze łatwo rozgryźć, ale na boisku drużyny przeciwne mają już z tym ogromny problem – podsumowuje Benigier.

 

Z tej samej kategorii