Jacek Bednarz: Nic nie jednoczy tak mocno, jak nienawiść

Jacek Bednarz
 /  fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Czytałem, że jestem tym łysym chu.. i pedałem. W tym kraju tymi słowami określano już tak zacne osoby, że za przynależność do tej grupy mogę tylko podziękować - mówi Jacek Bednarz.

 

Jacek Bednarz, który pracuje jako prokurent w Ruchu Chorzów, od blisko pół roku nie udzielał dłuższych wywiadów.

Przystał na szczerą rozmowę ze "Sportem".

 

LESZEK BŁAŻYŃSKI: Dlaczego tak długo unikał pan mediów?
JACEK BEDNARZ: Ponieważ jestem człowiekiem, który woli działać i patrzeć na efekty swojej pracy niż mówić.

 

Pracuje pan po cichu. Niektórzy z kibiców zastanawiają się nawet, czy faktycznie został pan zatrudniony w Chorzowie?
JACEK BEDNARZ: Jestem związany umową z Ruchem od 3 listopada ubiegłego roku. Przede wszystkim chciałem pracować, a nie błyszczeć w świetle reflektorów, które powinny być skierowane na drużynę, trenera. Oni zasługują na to, bo robią wszystko, aby przekonać innych, że jest przed tym zespołem przyszłość.

 

Pełni pan w klubie rolę prokurenta i zajmuje się sprawami organizacyjno-finansowymi oraz prawnymi. Co dokładnie należy do pańskich obowiązków?
JACEK BEDNARZ: Nadzoruję zagadnienia prawne, zajmuję się prowadzeniem licencji, przygotowaniem do nowego procesu licencyjnego, wsparciem organizacyjno-prawnym dotyczącym transferów oraz rozwiązywaniem różnych problemów związanych z kontraktami. To należało do obowiązków mojego poprzednika Marka Glogazy. W Chorzowie taki jest model zarządzania, że prezes i właściciel klubu, Dariusz Smagorowicz, zajmuje się pozyskiwaniem finansów, wiceprezes Mirosław Mosór sprawami sportowymi, a trzeci obszar to działka, za którą ja jestem odpowiedzialny.


(...)

Kibice obawiają się, że następcami Starzyńskiego, czy Kuświka będą mało doświadczeni i młodzi gracze, jak przykładowo Patryk Lipski.
JACEK BEDNARZ: Musimy przygotować się na różne warianty. Nie będziemy mówić głośno o transferach, bo konkurencja nie śpi.

 

Mówi pan, że rozmawiacie o różnych scenariuszach. O spadku również?
JACEK BEDNARZ: Spodziewałem się, że padnie takie pytanie... Taki wariant w ogóle nie wchodzi w grę. Nie będziemy więc o nim rozmawiali. Nie zakładam takiego scenariusza - proszę to wytłuścić! To oczywiście nie oznacza, że jesteśmy głupi, że nie spoglądamy na tabelę. Nasza sytuacja jest trudna, a przed nami wiele bardzo ciężkich spotkań. Wszyscy się więc mobilizujemy i robimy, co w naszej mocy, żeby pomóc drużynie. Problem w tym, że w podobnej sytuacji jest dziś przynajmniej osiem klubów, a szans na utrzymanie nie można odbierać nikomu. Trzeba więc mieć pokorę, pokorę i jeszcze raz pokorę.

 

Pana powrót na Cichą wzbudził duże kontrowersje. Na portalu niebiescy.pl opublikowano sondę, w której aż 76 procent jej uczestników było przeciwnych pana pracy w Chorzowie. Był też nieprzyjemny incydent, kiedy podczas meczu piłki ręcznej kibice wywiesili transparent z napisem "Bednarz raus"!
JACEK BEDNARZ: Szanuję prawo każdej osoby do własnego zdania. A że w tej ankiecie dobrze nie wypadłem... Cóż, tak już bywa. Z ludźmi sportu, a z piłkarzami w szczególności, jest tak, że często ocenia się ich nie poprzez pryzmat wiedzy, doświadczeń i umiejętności, ale tego, dla jakich klubów pracowali, a zwłaszcza w jakich grali. To trochę niepoważne, bo jednak w życiu każdego z nas przychodzi taki moment, że powinno się liczyć to, co się potrafi, a nie to, gdzie się akurat grało. Nie jestem hipokrytą i jeśli jestem pytany o Legię, to nie odpowiem przecież: Nie. To nie miało miejsca. Tam nie grałem. Urodziłem się na Śląsku. Od 7 do 28 roku życia mieszkałem w Chorzowie. Tutaj chodziłem do szkoły, w Katowicach studiowałem. Czuję się Hanysem. Czy to się komuś podoba, czy nie. Klubem, w którym grałem najdłużej, był AKS Chorzów. To było jedyne takie miejsce w mojej karierze, gdzie miałem do czynienia z prawdziwym sportem. To było sto procent przyjemności, ale i wiele poświęceń. Potem przyszedł czas na Ruch, w którym byłem już zawodowym piłkarzem. Spędziłem na Cichej cztery wspaniałe lata. Przyszedł jednak taki moment, że trener nie widział mnie w składzie i odszedłem. Postawiłem na Legię i wcale tego nie żałuję. Zostałem tam znakomicie przyjęty. Ale pracuję teraz dla Ruchu i wykonuję swoją pracę najlepiej, jak potrafię.


Na pewno wpływ na tę ankietę miał pański konflikt... z kibicami Wisły
JACEK BEDNARZ: Na takim już świecie żyjemy, że nic nie jednoczy tak mocno, jak nienawiść. Nie oczekuję się, że będę kochany, czy też podziwiany. Zawsze podejmuję się pracy i nowych wyzwań, żeby coś zrobić, zmienić na lepsze. Trafiłem kiedyś na swój wywiad z początków kariery. Byłem młodszy i głupszy, a jednak też powiedziałem wtedy, że nie chcę być podziwiany, a szanowany, za to jak gram. I teraz też wykonuję swoją pracę tak, żeby zasłużyć na szacunek. Niektórzy jednak pojmują świat inaczej. Z nimi nie wygram. Takie osoby będą mnie lżyć. W czasach, gdy grałem w piłkę, słyszałem obelgi co dwa tygodnie. Kiedyś się tym emocjonowałem. Dziś już mnie to nie rusza.

 

Czy stał się pan przez to gruboskórny?
JACEK BEDNARZ: Gruboskórny nie, raczej bardziej odporny na obelgi. Nie może być inaczej, jeżeli czyta się o sobie, na internetowych profilach, które są mi poświęcone, że jestem tym łysym chu.. i pedałem. W tym kraju tymi słowami określano już tak zacne osoby, że za przynależność do tej grupy mogę tylko podziękować. Jestem odporny na pseudokrytykę. Merytoryczne opinie zawsze sobie cenię. Z biegiem czasu nabrałem dystansu do siebie oraz swojej pracy. Nie uważam się za wszechwiedzącego. Łatwiej o taką postawę, gdy człowiek uświadomi sobie, że na trybunach stadionów piłkarskich zasiada wiele osób, do których racjonalne argumenty nie docierają, a zawsze kierują się niewyszukanymi emocjami.

 

Cały wywiad w czwartkowym "Sporcie"

Plebiscyt PS

Komentarze (45)

Napisz komentarz
No photo
No photo~cezUżytkownik anonimowy
~cez :
No photo~cezUżytkownik anonimowy
Największym błędem było to że w Wiśle nie stworzył szkółki piłkarskiej z porządnym zapleczem w okresie kiedy można było wydawać full kasy na transfery Pan Bednarz twierdził że lepiej kupić piłkarza niż go wychować bo może być tak że 16 latka im podkopią nie patrzył się na to że jak przejdzie do pierwszej drużyny 3,4 wychowanków to nawet jak jednego stracą to maja w suchym parę baniek a wytransferować też można kilku do niższej ligi lub słabszych klubów no ale co inni się nie znają na przykład taki Ajax, Benfica czy Porto Bayern Barcelona Real ( sprzedaje dużo młodzieży do innych zespołów)
23 kwi 15 10:05 | ocena:81%
Liczba głosów:27
81%
19%
| odpowiedzi: 4
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~ABUżytkownik anonimowy
~AB
No photo~ABUżytkownik anonimowy
do ~trener79:
No photo~trener79Użytkownik anonimowy
23 kwi 15 08:29 użytkownik ~trener79 napisał
Szkoda że takich ludzi w Polsce się nie szanuje, niestety chamstwo, nienawiść wygrywa. Przez to że Wisła zrezygnowała z usług Pana Jacka starciłem do tego klubu szacunek. Panie Jacku powodzenia!
Człowieku poczytaj o Kokoszce i Bednarzu. Taki był pan prawnik pewny, a 17 latek pokazał dyletantowi miejsce w szeregu. Czy na świecie jest jeszcze prezes (prawnik), który przegrał sprawę z małolatem? Dziękujemy Jacusiu, pracuj tak samo w Ruchu, następnym klubem będzie Hejnał Trampki. Oby więcej takich ludzi w polskiej piłce, będziemy jak San Marino.
23 kwi 15 13:09 | ocena:73%
Liczba głosów:11
73%
27%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~ABUżytkownik anonimowy
~AB
No photo~ABUżytkownik anonimowy
do ~fd:
No photo~fdUżytkownik anonimowy
23 kwi 15 12:11 użytkownik ~fd napisał
Bednarz sam w wywiadach opowiadał, że założenie szkółki to kilka/kilkanaście milionów złotych, które odzyska się dopiero za ok 10 lat (czyli gdy pierwszy rocznik osiągnie 16-17 lat). Cupiał na to nie chciał się zgodzić. Teraz korzystają z prywatnej szkółk
Poczytaj o braciach Mak. Chcieli tylko noclegu i jedzenia, ale Jacuś wizjoner stwierdził, że na e-klapę są za niscy. Pewnie przypomniał mu się Frankowski, który niemiłosiernie objeżdżał go z każdej strony i odezwały się demony z przeszłości..
23 kwi 15 13:19 | ocena:75%
Liczba głosów:12
75%
25%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii