Wojciech Cygan: Pękająca szyba może przestraszyć

Konferencja Prasowa GKS Katowice
 fot. Rafal Rusek  /  źródło: Pressfocus

Są tacy, którzy lubią chodzić w glorii fana GKS-u, a tak naprawdę nim nie są. Rzadko pojawiają się na Bukowej, za to pilnie śledzą media społecznościowe czy wpisy na forum i na koniec wylewają w nich własne frustracje - druga część wywiadu z byłym już sternikiem GieKSy; o trenerach i - znów... - o kibicach.

DARIUSZ LEŚNIKOWSKI: Sumujemy tym wywiadem pańskie prezesowanie, więc nie od rzeczy będzie pytanie, czy - z 7,5-letnim doświadczeniem - są rzeczy, które zrobiłby pan teraz inaczej?

WOJCIECH CYGAN: - Na pewno podjąłbym kilka innych decyzji personalnych.

 

Zawodnicy, trenerzy?

WOJCIECH CYGAN: - Raczej trenerzy, choć oczywiście wielu piłkarzy też nie spełniło pokładanych w nich nadziei. Przychodzili do GKS-u z własnym przeświadczeniem, że udźwigną presję tu panującą, a potem... nawet się nie zbliżyli do dźwigania tego ciężaru. Nie chcę jednak mówić o konkretnych nazwiskach.

 

Szkoda... Ale skoro pan wywołał temat: dlaczego ludzie, przychodzący na Bukową z łatką solidnego pierwszoligowca, zazwyczaj zapominali tu, jak się gra w piłkę?

WOJCIECH CYGAN: - Wie pan, rozmawiałem ostatnio długo z Alanem Czerwińskim - facetem, którego rozwój kariery mogę sobie - wespół z trenerami - poczytać za jeden z moich sukcesów w GieKSie. W szatni Zagłębia Lubin jeden z kolegów pytał go o atmosferę przy Bukowej. „Tego się nie da opisać, to musisz poczuć” - odpowiedział mu Alan. I coś w tym jest; to „specyficzne miejsce na ziemi”, ze specyficznym nastawieniem kibiców. Wielu nie radzi sobie też z faktem, że klub pierwszoligowy funkcjonuje na poziomie ekstraklasowym. Mówię o organizacji, ale też np. otoczce medialnej. To nie jest miejsce, w którym można „przezimować”, nacieszyć się spokojem. Swoją drogą - to nie tylko nasz problem. Niech pan spojrzy na Legię: tam są zawodnicy opłacani dużo, dużo lepiej niż nasi, a przecież wielu z nich też nie potrafiło sobie w głowach poukładać wyzwań, z jakimi się spotkali.

 

Przy Bukowej jednak nikt gościa z autokaru nie wyciąga i nie wali go „z liścia”! No, może z wyłączeniem incydentu sprzed kilkunastu lat...

WOJCIECH CYGAN: -... który - jeśli prześledzić konta niektórych osób na portalach społecznościowych - przywołują tamtą datę niczym, na przykład, 1 września 1939: „bo się wtedy wydarzyło coś arcyważnego”. Ja się boję jednego: że teraz Legia zacznie grać dobrze, i pójdzie w środowisko przekaz: „taka forma mobilizacji jest najlepsza”. Ten temat już żyje: w formie żartu u jednych, zaniepokojenia u innych. Można typować kluby - nie mówię tu o GKS-ie, ale o ekstraklasowych - w których wśród kibiców już się taki pomysł tli. A przecież nie znam zawodnika, który - podpisując kontrakt z jakimś klubem, z założenia robi to, by... przegrywać mecze. Nie znam takiego wariata. Nigdy więc tym piłkarzom, którym w ostatnich siedmiu latach czasem - a nawet często - nie udawało się spełnić oczekiwań kibiców, nie zarzucę tego, że nie chcieli wygrywać.

 

A musiał pan często tłumaczyć piłkarzom, że „ci kibice to generalnie jednak fajne chłopy, i tylko czasami tracą cierpliwość”?

WOJCIECH CYGAN: - Owszem, musiałem - po każdym „incydencie”. Ze względu na umiejscowienie szatni, kontakt z ludźmi pod oknem jest dość bezpośredni. Zrozumiałe więc było dla mnie, że zawodnik - zwłaszcza nowy - siedzący w tej szatni i słyszący walenie pięścią w szklane drzwi czy pękającą szybę, zwyczajnie się może się bać. Bać, bo nigdy wcześniej z taką reakcją się nie spotkał.

 

Ale żaden nie przyszedł nazajutrz z wnioskiem o rozwiązanie kontraktu?

WOJCIECH CYGAN: - Nie. Ale czasami działało to w ten sposób, że jeden czy drugi piłkarz w emocjach zakomunikował po takim zdarzeniu: „Nie przedłużę tu umowy”.

 

Usłyszał pan od piłkarza, któremu składaliście ofertę transferową, odpowiedź: „Nie przyjdę do GieKSy, ze względu na kibiców”?

WOJCIECH CYGAN: - Nie; to by zresztą - moim zdaniem - dyskwalifikowało takiego zawodnika w środowisku. Ale niemal zawsze w takich rozmowach wątek kibicowski się pojawiał. „A jak to jest z tymi waszymi kibicami?”.

 

No to jak to jest z tymi waszymi kibicami?

WOJCIECH CYGAN: - A tak, że z zachowania kilkunastu osób próbuje się wyciągać generalne wnioski dotyczące całego środowiska. Owszem, fotki z wydarzeń po meczu z Pogonią Siedlce w pierwszej kolejce pokazywały dużą grupę ludzi pod drzwiami budynku. Ale tych aktywnych było właśnie kilkunastu; zdecydowana większość - to rodziny piłkarzy, osoby oczekujące na ich wyjście i zwykli gapie. Środowisko fanów GieKSy to w większości rozsądni ludzie, z którymi można porozmawiać o wsparciu dla klubu. Doświadczałem tego na co dzień. Niestety, są też i tacy, którzy lubią chodzić w glorii fana GKS-u, a tak naprawdę nim nie są. Rzadko pojawiają się na Bukowej, za to pilnie śledzą media społecznościowe czy wpisy na forum i na koniec wylewają w nich własne frustracje. Myślę, że dla dużej części tej grupy wiadomość o moim odejściu to najlepsze, co ich mogło w tym roku spotkać.

 

Uciekliśmy z tematu „pomyłek trenerskich”. No to wróćmy do niego: byli tacy, którzy też nie poradzili sobie z atmosferą GKS-u, czy... z własnym brakiem stosownych kwalifikacji?

WOJCIECH CYGAN: - A może tacy, którzy... natrafili na zbyt wielką niecierpliwość zarządu? Błędem była na przykład decyzja o zwolnieniu Kazimierza Moskala po meczu z Dolcanem Ząbki. Dziś jej bym nie podjął, bo dopiero z czasem - porównując materiał zawodniczy za jego czasów z tym, którym dysponował na przykład Jerzy Brzęczek - bardziej doceniłem osiągane przez niego wyniki. Kwalifikacje trenerskie? Nie mam stosownej wiedzy, więc trudno mi je oceniać. Byli trenerzy, z którymi pracowało się lepiej i tacy, z którymi ta współpraca była trudna. Nauczyłem się natomiast przez te lata jednego: najważniejszy jest spokój. Trzeba stłumić emocje, posłuchać głosów z różnych stron. Dlatego cieszę się, że po meczu w Sosnowcu zabrakło radykalnych działań w stosunku do sztabu trenerskiego. Trenerowi Mandryszowi należy dać trochę czasu. Zresztą mam wrażenie, że moja decyzja w tym pomogła.

 

Powiedział pan o błędnej decyzji, dotyczącej zwolnienia trenera Moskala. A były też pomyłki przy zatrudnianiu?

WOJCIECH CYGAN: - W naszej ligowej rzeczywistości problemem jest często brak odpowiednich kandydatów. Dokonuje się wówczas wyłącznie wyboru „mniejszego zła”. Z perspektywy lat myślę więc, że o ile Piotr Piekarczyk był świetnym wyborem na uspokojenie sytuacji i doprowadzenie drużyny do końca sezonu, o tyle trzeba było już wtedy przygotowywać jego następcę do pracy z zespołem w kolejnych rozgrywkach. Pytanie, jacy wówczas trenerzy byli na rynku... Prowadziliśmy rozmowy z Leszkiem Ojrzyńskim, ale do ich sfinalizowania nie doszło. Niektórzy uważają, że błędem było też zaangażowanie Artura Skowronka. Wtedy jednak był to tak naprawdę jedyny sensowny wybór.

 

Na koniec pytanie o najbardziej ekscentryczny pomysł na angaż zawodnika, który miałby zbawić GKS?

WOJCIECH CYGAN: - Rozczaruję pana; nie było tu szczególnie ekscytujących nazwisk, bo przecież nie można w takich kategoriach rozpatrywać na przykład Tomasza Jirsaka. Generalnie nigdy nie zamierzałem dopuścić do stworzenia kominów płacowych w szatni. Może dlatego, że wysoce nieuczciwa wydawała mi się sytuacja z czasów trenera Wojciecha Stawowego, w której o jedno miejsce na murawie rywalizował zawodnik zarabiający 17 tysięcy złotych z młodym piłkarzem dostającym wypłatę dziesięć razy mniejszą.

 

 

W I części wywiadu Wojciech Cygan mówił m.in.:

* „Do teraz czasami jeszcze mam przed oczami ostatni strzał w meczu z Kluczborkiem i tę „piłkę z Turbokozaka”, lądującą w naszej siatce po uderzeniu ze środka boiska.”

* „Slogan: „Nie musicie wygrać, pokażcie jednak walkę” można między bajki włożyć. Dla kibiców futbolowych liczą się tylko zwycięstwa i osiągnięcie upragnionego awansu, czasami nawet wbrew możliwościom klubu czy nawet zdrowemu rozsądkowi”.

* „Sukces w futbolu, budowa drużyny zdolnej awansować, to nie jest działanie na próbę: „ot, sypnijmy kasą na miesiąc albo sześć i sprawdźmy, co się stanie”. Kontrakty zawodnicze są z reguły co najmniej roczne, w zasadzie nierozwiązywalne...”

Komentarze (5)

Napisz komentarz
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
do ~doręczyciel:
No photo~doręczycielUżytkownik anonimowy
17 paź 12:06 użytkownik ~doręczyciel napisał
Wojtek , najlepsza ternerska decyzja to Moskal , najgorsza to pozbycie się go.
Widac brak doświadczenia wyszedł wtedy.
Oczywiście , wyjście z długów to Twoja zasługa , ale z takimi przelewami z miasta , zrobił by to praktycznie każdy ,a awielu zapewne na
No rzeczywiście wielką kasę dostał.
Wiesz ile kosztuje roczne utrzymanie takiego klubu ?
3,5 mln. jakie dostał a to zaledwie na waciki.
To cud że GieKSa na dziś nie ma długów i oczywiście za to akurat p. Cyganowi należą się gratulacje.
Ale nie pisz że każdy by sobie z tym poradzi. Taki Ruch ma podobne wsparcie miejskie. Dodatkowo dostawał 8 mln z C+, oprócz tego uzyskiwał większą kasę z reklam i większej frekwencji a z długów jakoś nie poradzi się wygrzebać.
17 paź 12:51 | ocena:83%
Liczba głosów:6
83%
17%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG :
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
p. Wojciechu....
Niech się pan teraz nie usprawiedliwia i nie zwala winy na kibiców a raczej na ich brak. To jest głównie pańska zasługa że tych kibiców na B1 jest coraz mniej. Oczywiście nie winię za to tylko pana jak również nie oskarżam pana o złe intencje wobec klubu - każdemu z nas zdarza się popełnić błędy. Te błędy choć po części można jednak naprawić i jeżeli nadal ma pan "trójkolorowe" serce i nadal kocha pan GieKSę to nadal (jako były prezes) może pan pomóc klubowi np. zakładając Socios GieKSy tak jak zrobili to nasi kibice wśród których jest wielu byłych działaczy klubowych. W ten sposób zamiast zwalać winę na kibiców że nie chodzili na mecze (bo grali padake) można pomóc klubowi stanąć na nogi w tej części finansowej w inny sposób.
Dziękuję za uwagę i pozdrawiam. Ino K.S.\G/.K.S. !!!
17 paź 11:37 | ocena:71%
Liczba głosów:7
71%
29%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
do ~ktos:
No photo~ktosUżytkownik anonimowy
17 paź 11:27 użytkownik ~ktos napisał
Można było też napisać o zawodnikach wychowankach których tak łatwo się pan pozbył a podobno byli dobrzy
Można było też napisać o wielkich wymaganiach urzędników miejskich wobec klubu i prezesa którzy wymagali od W. Cygana Ekstraklasy a sępili na to kasy.
Katowice (299 tys mieszkańców) trzecie najzamożniejsze miasto w Polsce a na sekcję piłki nożnej przekazywało rocznie jedynie 3,5 mln. zł.
Dla porównania takie Gliwice (189 tys mieszkańców) na jedyną sekcję piłkarską Piasta przekazuje rocznie 12 mln. zł.
Tak że nie winiłbym tu samego prezesa o wszystkie ostatnie niepowodzenia.
Urzędnicy z katowickiego U.M. lubią się lansować, pokazywać na meczach, w mediach pięknie obiecują a jednak nic wielkiego dla klubu nie robią. O nowym stadionie słyszę już od nich od dwóch lat (zdjęcia makiet dwóch różnych propozycji nowego obiektu były) a jeszcze nadal w ziemię na Załęskiej Hałdzie przy Dobrego Urobku nie została wbita pierwsza łopata.
http://www.przegladsportowy.pl
http://www.polskapilka.net
Za niepowodzenie w zeszłym sezonie (braku awansu do Ekstraklasy) miejskie dofinansowanie z U.M. Katowice na obecny sezon zostało jeszcze zmniejszone.
17 paź 12:23 | ocena:80%
Liczba głosów:5
80%
20%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii