Historia napisana w Głogowie... Górnik na deskach!

Chrobry Glogow - Gornik Zabrze
 fot. Pawel Andrachiewicz  /  źródło: Pressfocus

Piłkarze Marcina Brosza przegrali w Głogowie z Chrobrym. To już raczej koniec marzeń o powrocie do ekstraklasy.

W Głogowie mieliśmy prawdziwe święto. Chrobry po raz pierwszy w historii ograł Górnika Zabrze, w pełni zasługując na zwycięstwo. To 4. porażka zabrzan w tym roku, a 10 w rozgrywkach. O awansie górnicy mogą już zapomnieć...

 

Angulo i młodzieżowcy
Do Głogowa Marcin Brosz zabrał aż siedmiu piłkarzy spełniających limit młodzieżowca. To pierwszy taki przypadek od momentu, gdy górnicy spadli z ekstraklasy. Na boisko wybiegło ich jednak tylko trzech i w żaden sposób nie uchronili oni Górnika od porażki. Jak się okazuje, ilość nie zawsze przechodzi w jakość... Hiszpan Igor Angulo nie jest graczem młodego pokolenia, ale to właśnie na jego barkach spoczął ciężar zdobywania bramek. Angulo w jesiennym meczu tych drużyn w Zabrzu strzelił dwa gole i trener Brosz bardzo liczył na jego skuteczność strzelecką... Ale w Głogowie hiszpański napastnik Górnika nie potrafił się przebić przez defensywę Chrobrego, a jak już dochodził do pozycji strzeleckich, to albo tracił zimną krew, albo też na posterunku był Anatoli Gospodinow. W I połowie Angulo najbliżej zdobycia gola był w 28 minucie, kiedy to po rzucie rożnym Rafała Kurzawy, Hiszpan strzelał z bliska głową. Piłka trafiła jednak wprost w byłego bramkarza CSKA Sofia. Angulo należy natomiast pochwalić za sytuację z 35 minuty. W ładnym stylu ograł on dwóch obrońców i w końcu został sfaulowany, zanim udało mu się oddać strzał. Górnik zyskał tylko rzutu wolny, zaś po strzale z 20 metrów Kurzawy piłka minimalnie minęła bramkę gospodarzy. Dodajmy, że ostatni kwadrans należał zdecydowanie do zabrzan, którzy potrafili w tym okresie narzucić Chrobremu swoje warunki gry. To nie przekładało się jednak na klarowne okazje golowe.

 

Poszli za ciosem...
Wspomniany Kurzawa z konieczności wrócił na niezbyt lubianą przez siebie pozycję, czyli lewą obronę (musiał zastąpić kontuzjowanego Meika Karwota), na której występował jesienią. W grze obronnej, zanim w 52 minucie nie został przesunięty do linii środkowej, nie ustrzegł się kilku błędów. Znacznie więcej pożytku było z niego w ofensywie. Ale takich kreatywnych piłkarzy Górnik miał niewielu, więc nic dziwnego, że miał problemy z wypracowywaniem sobie dogodnych sytuacji. Nie prezentując jakości w grze i większego potencjału, 14-krotni mistrzowie Polski byli skazani na niepowodzenie.
Dla graczy Chrobrego to był mecz szczególny, momentami walczyli tak, jakby stawką w tej grze było ich życie... Nie oszczędzali się ani przez moment, zdając sobie sprawę z tego, że cechami motorycznymi mogą nadrobić wiele braków. I za tę szaloną ambicję zostali nagrodzeni już w I połowie. W 24 minucie po zbytecznym faulu Suareza, gospodarze egzekwowali rzut wolny z odległości ponad 30 metrów. W zamieszaniu na polu karnym Górnika sędzia dopatrzył się zagrania ręką Szymona Matuszka i mieliśmy „jedenastkę”. Na bramkę zamienił ją precyzyjnym uderzeniem Mateusz Machaj. Głogowianie szybko poszli za ciosem i po 2 minutach Paweł Wojciechowski sprytnym uderzeniem podwyższył wynik.

 

Kibice łapali się za głowy...
Górnicy drugą odsłonę rozpoczęli odważnie, chcieli po raz kolejny przejąć inicjatywę, ale zamiast zdobyć kontaktowego gola, mogli stracić trzecią bramkę. Po rzucie wolnym dla Chrobrego i centrze Mateusza Machaja, piłka w sporym zamieszaniu trafiła w słupek górniczej bramki i potoczyła się wzdłuż linii bramkowej. Kibice Chrobrego złapali się w tym momencie za głowy, nie wierząc, że piłka nie wpadła do bramki. Końcowe fragmenty spotkania to już było przysłowiowe bicie głową w mur zabrzańskich graczy i groźne kontry Chrobrego, które nie zostały sfinalizowane kolejnymi trafieniami. A po ostatnim gwizdku mieliśmy rozpacz i łzy w oczach piłkarzy Górnika...

 

Chrobry Głogów - Górnik Zabrze wynik 2:0 (2:0)

1:0 M. Machaj, 25 (karny)
2:0 Wojciechowski, 27 min (asysta M. Machaj)

 

CHROBRY: Gospodinow – Wawszczyk, Wieteska, Michalski, Ilków-Gołąb – Szczepaniak, Pawlik, Bonecki (69. Gąsior), M. Machaj (84. Borecki), B. Machaj (59. Sędziak) – Wojciechowski
Trener: Ireneusz MAMROT.
GÓRNIK: Loska – Wolniewicz, Suarez, Kopacz , Kurzawa – Ł. Wolsztyński, Ambrosiewicz (52 Olszewski), Matuszek, Arčon – Angulo (72. Urynowicz), Ledecky (59. Janćo).
Trener Marcin BROSZ.
Żółte kartki:Szczepaniak – Wolniewicz, Kurzawa.
Piłkarz meczu: - Mateusz Machaj.

 

Komentarze (8)

Napisz komentarz
No photo
No photo~plakac sie chceUżytkownik anonimowy
~plakac sie chce :
No photo~plakac sie chceUżytkownik anonimowy
Panie Brosz kiedy pan zrozumie ze ta mlodzieza moze pan jechac na oboz harcerski a nie do ekstraklasy.Dlaczego pan ich nie nauczy ze trzeba sie utrzymywac przy pilce pograc troche nieprzeciwnik pobiega.Jak tak wszystkich starszych zawodnikow pan odstawia od skladu to ja sie pytam co tam robi Matuszek Angulo,Ledecky choc on jesy mlody ale bardzo slaby.Tym skladem w przyszlym sezonie bedzie sie ciezko utrzymac w 1lidze.
28 kwi 22:05 | ocena:75%
Liczba głosów:12
75%
25%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~kornekUżytkownik anonimowy
~kornek :
No photo~kornekUżytkownik anonimowy
Nie ma co się denerwować trzeba się brać za odbudowę drużyny dobrze stawiać na naszą młodzież a po rundzie poszukać kilku piłkarzy z doświadczeniem i skutecznością bo tego im brakuje.
30 kwi 13:13 | ocena:100%
Liczba głosów:6
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~Józef Sb. bytomUżytkownik anonimowy
~Józef Sb. bytom
No photo~Józef Sb. bytomUżytkownik anonimowy
do ~Janek:
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
28 kwi 22:41 użytkownik ~Janek napisał
Górnik jest WIELKI. Wszyscy na świecie znają ta drużynę. To potęga. To historaia swiatowego futbolu.Fakt troszeczku im tera niewychodzi. Ale Ekstraklasa bendzie na bank.
Oby w tym wieku to nastąpiło.
29 kwi 12:35 | ocena:88%
Liczba głosów:8
88%
13%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii