Górnik jedzie dalej, ale awans zrodził się w bólach

ROW 1964 Rybnik - Gornik Zabrze
 fot. Krzysztof Porębski  /  źródło: Pressfocus

To nie był spacerek Górnika, który w bólach wywalczył awans do 1/8 finału Pucharu Polski pokonując 3:1 Sokoła Ostróda. 14-krotny mistrz kraju zaprezentował zespół złożony z dublerów, co szczególnie w I połowie odbiło się na jakości gry zabrzan.

W porównaniu do ostatniego spotkania w Gdańsku trener Marcin Brosz wystawił zupełnie inną jedenastkę, dając odpocząć graczom pierwszego wyboru. Mecz z III-ligowcem z Ostródy to była przede wszystkim szansa dla takich piłkarzy jak rekonwalescent Szymon Matuszek, Konrad Nowak, Oleksandr Seweluchin czy Sandi Arczon. Słoweniec, tak jak i Ukrainiec jeszcze nie pokazali się w lidze, natomiast wystąpili wcześniej w pucharowej grze z ROW-em Rybnik. - Nie będę się oceniał i mówił, czy wykorzystałem swoją szansę, czy też nie. Cieszę się, ze trener dał mi znowu okazję do gry. Ale najważniejsze jest to, że wywalczyliśmy po ciężkiej walce awans do kolejnej rundy – tak skomentował swój występ „Szewa”.

 

Maluczkich z Ostródy trzeba pochwalić za ambicję i determinację, od pierwszej minuty ofiarnie atakowali bowiem bramkę Wojciecha Pawłowskiego. Na początek zyskali 2 rzuty rożne, jednak w tym okresie do konkretów jeszcze nie dochodzili. Najczęściej na połowie Górnika aktywnością wykazywali się Adrian Wójcik i Daniel Mlonek. Dopiero po 11 minutach wyczekiwania, badania możliwości III-ligowców, górnicy wreszcie zaatakowali. W polu karnym znalazł się Nowak, jednak jego uderzenie po długim słupku było niecelne. Przebudzenia faworyta nie trwało jednak długo, w 20 minucie po doskonałej akcji Sokoła, wspomniany Mlonek, po podaniu Arkadiusza Gajewskiego, pięknym uderzeniem w długi róg zaskoczył bramkarza Górnika. Co ciekawe, gospodarze zdobyli bramkę grając w osłabieniu, albowiem kontuzjowany Krystian Słowicki znajdował się poza boiskiem.

 

W Ostródzie zapachniało sensacją, więc nic dziwnego, że szkoleniowiec zabrzan wprowadził do gry zawodników podstawowego składu, najpierw Damiana Kądziora i Mateusza Wieteskę (zmienił kontuzjowanego Maika Karwota), a potem Łukasza Wolsztyńskiego. Czas szybko upływał, a coraz bardziej zdenerwowani goście nie potrafili zaskoczyć bardzo pewnie broniącego Kamila Kotkowskiego. Sytuacji nie brakowało, niemniej zabrzanom brakowało precyzji. Tak jak chociażby w 59 minucie, gdy po rzucie rożnym David Ledecky z bliska posłał piłkę ponad poprzeczką. A to tylko nakręcało III-ligowców, którzy przy każdej nadarzającej się okazji kontrowali bardzo groźnie faworyta.

 

Starania Górnika doprowadziły wreszcie do wyrównania wyniku. W efekcie akcji bliźniaków, Rafał Wolsztyński przytomnie skierował piłkę do siatki po zagraniu Łukasza. Bliźniacy byli zresztą w końcowych fragmentach gry wiodącymi postaciami zabrzan, mając spory wkład w pucharowy awans. Ostateczną pieczęć na tym wymęczonym zwycięstwie postawił Rafał, który w doliczonym czasie zdobył gola na 3:1, powodując prawdziwą rozpacz w obozie kibiców Sokoła. Wcześniej trafił Kądzior, który popisał się ładnym uderzeniem z 16 metrów. W doliczonym czasie gry Górnik mógł zdobyć kilka bramek, ale Kotkowski popisywał się znakomitymi interwencjami, broniąc m.in. strzał głową Szeweluchina.

 

Sokół Ostróda – Górnik Zabrze 1:3 (1:0)
1:0 - Mlonek, 20 min
1:1 - R. Wolsztyński, 67 min

1:2 - Kądzior, 85 min

1:3 - R. Wolsztyński, 90+4 min

Sędziował Sylwester Rasmus (Toruń). Widzów 2214.

 

SOKÓŁ: Kotkowski – Pluta, Gajewski, Korzeniewski, Paczkowski – Maternik, Wojciechowski, Wójcik, Mykytyn (76. Bieńkowski), Słowicki (28. Otręba) – Mlonek (56. Jankowski). Trener: Karol SZWEDA.

GÓRNIK: W. Pawłowski – D. Pawłowski, Szeweluchin, Karwot (50 Wieteska), Olszewski – Matuszek, Grendel (46. Kądzior), Nowak, Arczon (58 Ł. Wolsztyński) – Ledecky, R. Wolsztyński. Trener: Marcin BROSZ.
Żółte kartki: Wojciechowski, Wójcik – Matuszek, Olszewski.

Komentarze (5)

Napisz komentarz
No photo
No photo~ediUżytkownik anonimowy
~edi :
No photo~ediUżytkownik anonimowy
W jakich bólach ? Bramka dla Sokoła z 1,5 metrowego spalonego po tym jak boczny zaspał i nie nadążył za akcją. Było pewne że miejscowi po ambitnym bieganiu w 1 połowie klapną w 2 połowie i tak się stało kwestia tylko skuteczności bo powinno być z 5-6 dla Górnika.
10 sie 13:55 | ocena:100%
Liczba głosów:9
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG :
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
Hehe.....
W jakich bulach ?
Oglądałem cały mecz na stronie "roosevelta81"
Górnik się nie męczy bo cały mecz dominował i wygrał go 3-1 !!!
Druga sprawa że trener Brosz wystawił prawie cały drugi skład - jak się nie oglądało meczu to się nie ocenia po samym wyniku patrząc na minuty w jakich padły gole.
9 sie 21:37 | ocena:85%
Liczba głosów:13
85%
15%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~oloUżytkownik anonimowy
~olo :
No photo~oloUżytkownik anonimowy
16 000 biletów sprzedanych na 3 dni przed meczem :)
10 sie 15:53 | ocena:100%
Liczba głosów:8
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii