Legia - nagroda dla każdego. A historia zaczyna się w... Karwinie

MFK Karvina - Gornik Zabrze
 /  fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Długą, krętą i czasem bolesną drogę przeszli zabrzanie w ostatnich 13 miesiącach - od pierwszego po spadku sparingu do sobotniego (godz. 20.30) święta, czyli inauguracji sezonu potyczką z mistrzem Polski. Kolebką dzisiejszej drużyny Marcina Brosza stało się zaś pewne przygraniczne czeskie miasto...

Dwa sparingi - z pięciu rozegranych tego lata - były dla nas kluczowe: z MFK Karvina i MFK Zemplin Michalovce - zauważył Marcin Brosz, podsumowując w środę, na przedsezonowej konferencji prasowej, przygotowania swej drużyny do rozgrywek ekstraklasy. Trzeba więc domniemywać, że to w tych właśnie meczach ujrzeliśmy jedenastkę najbardziej zbliżoną do tej, jaka dziś zacznie mecz z Legią. Owa Karwina - śląskie przecież miasto, z... najlepszą w regionie drużyną ubiegłego sezonu (10. miejsce w rozgrywkach czeskiej ePojisteni.cz liga) - w „dziejach najnowszych” drużyny z Roosevelta ma spore znaczenie.

By trening był wyzwaniem
25 czerwca ub. roku właśnie tutaj „górnicy” zagrali pierwszy mecz pod okiem nowego szkoleniowca. Nie wynik - całkiem niezły zresztą (1:1) - był najważniejszy, a skład; zwłaszcza ten, który pojawił się na murawie w II połowie i odrobił jednobramkową stratę. To wtedy właśnie „świat ujrzał” w koszulkach Górnika takie nazwiska, jak Tomasz Loska, Adam Wolniewicz, Szymon Żurkowski czy Rafał i Łukasz Wolsztyńscy. I usłyszał, że taki będzie właśnie autorski pomysł szkoleniowca na drużynę. - I dziś, po awansie, w tej filozofii nie ma zmian - zapewnia szkoleniowiec. - Budowanie zespołu i silnego klubu to proces ciągły. Dlatego przyglądamy się różnym piłkarzom, również tym bardziej doświadczonym. Bo ci, którzy są, potrzebują do rozwoju wzmocnienia rywalizacji, nieustającej walki. Potrzebują tego, by każdy trening był wyzwaniem - podkreśla Brosz.

Nauka i radość
Stąd właśnie letnie transfery - zawodników „na dorobku”, dla których Górnik Brosza też jest okazją do rozwoju, a nie - do odcinania kuponów od dotychczasowego dorobku. I jest też awansem w ich karierze. - Mecz z Legią jest dla każdego z nas wielką nagrodą. Nie miałem oczywiście okazji przeżyć z drużyną radości powrotu do ekstraklasy, ale teraz dostałem szansę zaistnienia w niej i w Górniku - w tych słowach Damiana Kądziora (do tej pory - trzy mecze w elicie) kryją się ślady wspominanej przez trenera filozofii: każdy mecz to nauka i... radość. - Cieszę się, że „na dzień dobry” czeka nas spotkanie z mistrzem Polski. W Legii gra przecież kilku reprezentantów Polski i nie tylko.

Na styku dwóch światów
Na koniec - zahaczmy raz jeszcze o Karwinę. 1 lipca tego roku „górnicy” wygrali tam z miejscowym MFK aż 4:0. - Wynik sparingu jest ważny, ale nie kluczowy - zaznacza co prawda trener zabrzan, ale... - Taka wygrana ma dla tych chłopaków znaczenie psychologiczne; „buduje” ich.
Oczywiście MFK i Legia to dwa różne światy. Futbol jednak jest tak piękny właśnie dlatego, że kiedy pozornie odległe od siebie światy spotykają się na tej samej murawie, niczego z góry przesądzać nie można. No to... gramy - Zabrze, Roosevelta, sobota godz. 20.30! Być może znów okaże się, że dwa tygodnie temu w Karwinie narodził się Górnik zdolny do ogrania mistrza Polski!

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
~Janek :
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
Koham goroli z warszawy i mojego hłopaka z gliwic.
15 lip 14:52 | ocena:100%
Liczba głosów:3
100%
0%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~Marianoitaliano Użytkownik anonimowy
~Marianoitaliano
No photo~Marianoitaliano Użytkownik anonimowy
do ~Janek:
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
15 lip 14:52 użytkownik ~Janek napisał
Koham goroli z warszawy i mojego hłopaka z gliwic.
Kochaj Janek, z całych sił swoich
15 lip 16:47
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii