Maciej Ambrosiewicz odwiedził „stare kąty” i jeszcze tam zagrał

Sparingowy mecz z MFK Karvina był szczególny dla Macieja Ambrosiewicza. 19-letni pomocnik Górnika spędził przecież dwa lata w czeskim klubie.

Gornik Zabrze - Arka Gdynia
 fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Na bocznym boisku stadionu Kovona, które jest centrum treningowym dla bardzo dobrze pracującego z młodzieżą ekstraklasowego klubu z Czech, Ambrosiewicz czuł się jak w domu. Wychowanek Arki Gdynia trenował i grał w zespole juniorów MFK w latach 2014-16.

 

Dobrze pracują z młodzieżą

– Fajnie było tutaj zagrać, bo w Karwinie mam wielu znajomych, a kilku piłkarzy, z którymi trenowałem, jest w pierwszym zespole. To Votech Smrż, Patrik Pavelka czy bramkarz Martin Pastornicky. Grałem i trenowałem na boisku, na którym rozgrywaliśmy sparingowe spotkanie – tłumaczy Maciej Ambrosiewicz.
W niespełna 60-tysięcznej Karwinie, mieście wielkości Żor, jest osiem boisk, dzięki czemu każdy z zespołu trampkarzy czy juniorów, ma świetne warunki do pracy. Do tego najmłodszymi opiekują się zawodowi trenerzy, którzy w klubie są od rana do wieczora. Przy klubie jest internat, a w mieście polska szkoła, tak, że w MFK nie brakuje Polaków. Pracuje tam też pochodzący z Radlina szkoleniowiec Dawid Dylich. Ambrosiewicz podkreśla, że dużo zawdzięcza górniczemu klubowi z Czech. Trenował tam też z powodzeniem Dawid Błanik, który zimą przeszedł z GKS Tychy do Pogoni Szczecin.

 

Dostali w kość

Pomocnika Górnika pytamy o ocenę sparingu z MFK i obozu w przygranicznej miejscowości Krawarze. - Wiadomo, jesteśmy po ciężkim okresie. Na obozie treningi nie były łatwe, czujemy to w nogach, ale każdy jest zadowolony, bo o to chodzi w tym okresie przygotowawczym, żeby ciężko pracować i żeby jak najlepiej przygotować się do spotkań ligowych. Takie sparingi, jak ten z MFK są potrzebne, bo dzięki temu trener ma wiele materiału. Każdy gra na granicy swoich możliwości. O to jednak chodzi, żeby każdy dał z siebie jeszcze więcej – tłumaczy.


Najbliższe godziny piłkarze Górnika mają spędzić wypoczywając. Dotyczy to też pochodzącego z Gdyni Ambrosiewicza. - Zostaję na miejscu, żeby odpocząć i nie jeździć. Trzeba się zregenerować. To bardzo ważne, to nasza praca przed kolejnym etapem przygotowań. Mieliśmy trzy tygodnie wolnego, mogliśmy gdzieś pojechać czy polecieć, a teraz trzeba odpoczywać – podkreśla młody zawodnik zabrzan. Do treningów „górnicy" wracają jutro.

 

Z tej samej kategorii