Gerard Badia już nie może patrzeć - z boku

Gerard Badia wciąż w cywilu. Nie lubi tego...
 /  fot. Michał Chwieduk  /  źródło: 400mm

Wierzę w nasz zespół, bo mamy naprawdę bardzo mocny skład – mówi pomocnik gliwickiego Piasta, który przechodzi rehabilitację po kontuzji i pali się do powrotu na boisko.

Hiszpan nabawił się urazu w pierwszym meczu obecnego sezonu, z Cracovią. Teraz mozolnie dochodzi do siebie i wierzy, że w przeciągu kilku tygodni wróci na ligowe boiska. W Gliwicach mocno na to liczą, bo 27-letni Katalończyk jest liderem Piasta na boisku i poza nim.

Michał ZICHLARZ: - Jak wygląda twoja sytuacja ze zdrowiem? - pytamy pomocnika gliwickiej jedenastki.
Gerard BADIA: - Mówiłem wcześniej, że może będę gotowy na mecz z Sandecją, ale to był mój błąd, bo nie czuję się gotowy na sto procent. Jestem gotowy na 70 procent, a w takim stanie nie mogę wyjść na boisko, bo tam potrzebujemy zawodników, którzy są zdrowi i dadzą z siebie wszystko. Jestem blisko, ale jak masz taką kontuzję, jak ja, konkretnie kolana, to jednego dnia jest dobrze, myślisz, że wszystko jest w porządku i za tydzień wrócisz do gry, a drugiego dnia czujesz ból.
Jak wyglądają teraz twoje treningi. Ćwiczysz indywidualnie czy z zespołem?
Gerard BADIA: - Trenuję indywidualnie. Mam coraz więcej zajęć z piłką, podanie, do tego bieganie. Nie wykonuję jeszcze strzałów, ale każdego dnia widzę i czuję, że mogę robić coraz więcej.
Denerwowałeś się, oglądając sobotni mecz z Sandecją?
Gerard BADIA: - Nie mogę patrzeć na mecze z boku. Chciałbym pomóc drużynie, a nie jestem w stanie, tak że jest to dla mnie trudne doświadczenie. Tym bardziej, że nasza sytuacja nie jest dobra, potrzebujemy punktów. Takie mecze, jak ten z Sandecją, powinniśmy rozstrzygać na swoją korzyść. Potrzebujemy wielu sytuacji, żeby zdobyć bramkę, tymczasem rywal ma pół okazji i trafia do naszej siatki. Niestety, kiedy jesteś na dole tabeli, to często tak właśnie jest.

Jesteś optymistą jeśli chodzi o kolejne ligowe spotkania Piasta?
Gerard BADIA: - Tak. Jestem pozytywnie nastawionym człowiekiem, bo tak nauczyła mnie moja rodzina. Wierzę w nasz zespół, bo my naprawdę mamy bardzo mocny skład. Wielu zawodników wraca czy już wróciło po kontuzji do grania, jak Mateusz Mak, który jest bardzo ważnym ogniwem drużyny. Cieszę się, że w sobotę trafił do siatki rywala, bo ta bramka na pewno mu jeszcze pomoże. Do tego dochodzą jeszcze Sasza Żivec czy „Buki” (Martin Bukata - przyp. red.), tak, że nie powinno być źle.

 

Komentarze (5)

Napisz komentarz
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG :
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
p. Badia....
jeszcze jedna sprawa :
Jak się patrzy "z boku" to można źle dostrzec to co się ogląda i dodatkowo zepsuć sobie wzrok.
Tą dobrą radę proszę przekazać również swojemu koledze z Łotwy,
Kostja też za dużo musiał przygląda się "z boku" bo ostatnio ma problemy ze wzrokiem i koncentracją.
18 paź 13:23 | ocena:50%
Liczba głosów:12
50%
50%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG :
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
Heh....
miejsce w tabeli doskonale odzwierciedla to jaki mocny macie ten wasz skład.
p. Badia...
powinien pan oglądać więcej meczów a mniej bajek dla dzieci typu "Kraina lodu - Mam tę moc" :)))
18 paź 12:52 | ocena:54%
Liczba głosów:13
46%
54%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG :
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
Piastunka.... Jedynym takim de8ilem jesteś tu właśnie ty !!!!! Wczoraj HIPOKRYTO zarzucałeś mi wyzwiska po tym jak nazwałem cię K Ł A M C Ą którym jesteś a to nie jest żadne wyzwisko-obelga tylko stwierdzenie kim jedteś i jaki masz charakter. Dziś sam zaprezentowałeś poziom z rynsztoka !!!!!
19 paź 16:19 | ocena:100%
Liczba głosów:4
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii