Klub Myśliciela

Sławomir Peszko
 /  fot. Piotr Matusewicz  /  źródło: Pressfocus
09-11-2015 | 11:05

Autor: Red

Tytuł tego felietonu jest mocno przesadzony i nie do końca przystaje do zamysłu autora. Bo myśliciel to, jakby nie patrzeć, bardzo nobliwe słowo.

Wystarczy spojrzeć na pierwsze z brzegu synonimy: mędrzec, humanista, stoik… Albo ta słownikowa definicja: myśliciel - człowiek dążący do poznania i rozumienia rzeczywistości, poszukujący prawdy o życiu, ludziach i świecie.

Tymczasem chodzi tylko o to, żeby się nad sobą momencik zastanowić, zwyczajnie coś przemyśleć. Jest dobra ku temu sposobność – ligowy maraton dobiegł końca, mamy przerwę w rozgrywkach, dwa tygodnie można podumać. Nie musi być o życiu, wystarczy o piłce.

 

Całkiem niedawno karierę w ligowym pejzażu robiły Kluby Kokosa. Dzisiaj powoli odchodzi się od tego typu tworów. Kto wie, może właśnie na rzecz Klubów Myśliciela. Na razie nikt się dobrowolnie nie zgłosił, ale po minionym weekendzie można śmiało wystosować zaproszenia imienne. Na początek kilka, żeby zachować pozory czegoś ekskluzywnego.

 

No więc Ferenc Konrad – bo próbował przetrącić Burligę w locie. Peszko Sławomir – bo bezwstydnie przyjmuje kolejne powołania do drużyny narodowej. Rzeźniczak Jakub – bo po 10 sezonach gry w Legii opaskę kapitana zamienił na ciepły koc rezerwowego. Modelski Filip – bo odmówił podpisania nowego kontraktu i został za to relegowany z drużyny, mimo że w tym sezonie na ekstraklasowym poziomie jeszcze nie zagrał. Stokowiec Piotr – bo w tym samym czasie, kiedy upaja się tytułem najlepiej ubranego trenera, słabości jego zespołu obnażane są do cna. I jeszcze Pawłowski Tadeusz – bo akurat po setnym meczu w roli trenera Śląska musiał się wyczołgać umorusany spod walca.

 

To tyle z grubszego sortu. A gdyby ktoś wpadł na pomysł, że członkostwo w Klubie Myśliciela powinno być płatne, należałoby wręczyć darmowe karnety całej ekipie z Roosevelta. Koniecznie z zastrzeżeniem, by nie mylić szydery z empatią…