Jeśli strzelać beniaminkowi, to tylko z karnych!

Nie oszczędzali podopiecznych Marcina Brosza twórcy ligowego kalendarza. W pierwszych czterech kolejkach grali z drużynami z czołowej szóstki ub. sezonu. Ale „nie klękli”! Przy Roosevelta z kwitkiem odprawiono mistrza - Legię, i krakowską Wisłę. Zaś z Białegostoku i Gdańska zabrzanie przywieźli ledwie jeden punkt dlatego, że... Tomasz Loska na razie nie miał szczęścia przy obronie rzutów karnych.

Bo tylko z tego - będącego przecież stuprocentową okazją dla strzelca - stałego fragmentu gry beniaminek na razie traci gole na wyjeździe. - To znakomicie świadczy o chłopakach z linii defensywnej; ani wicemistrz, ani czwarty zespół nie były nam w stanie strzelić bramki z gry - zaciera ręce golkiper Górnika.

Dwie z tych trzech „jedenastek” wątpliwości nie budziły. Zarówno Dani Suarez w Białymstoku, jak i Mateusz Wieteska w Gdańsku rzeczywiście zastopowali piłkę ręką. - Nie mam zamiaru ściemniać; kontakt z ręką był, choć pechowy; wcześniej piłka trafiła mnie w nogę. Mam nauczkę na kolejne spotkania, by chować ręce i... nie marnować w ten sposób wysiłku kolegów - podkreśla ten ostatni.

Przy wślizgu łatwo zapomnieć

- Trudno mieć do „Wietesa” pretensje. Zagrał supermecz, świetnie asekurował Wolniewicza, „kasował” mnóstwo akcji rywali. A w sytuacji z karnym przecież nie zagrał ręką celowo. Obrońca, próbując zablokować centrę czy strzał, musi iść na sto procent na piłkę - Tomasz Loska komplementuje partnera z linii defensywnej, nie mając doń nawet cienia żalu za pechową interwencję. Przyznać trzeba, że przepisy obrońcom życia nie ułatwiają, stwarzając sędziom duże pole do interpretacji. - Staram się pamiętać o tym, żeby chować ręce za siebie w takich momentach. Mamy zresztą liczne treningi i gierki, na których trener też zwraca nam na to uwagę. Tyle że kiedy robi się wślizg, łatwo zapomnieć o tych wskazówkach i regułach - wzdycha Wieteska.

Instynkt... do poprawki

Rzut karny zresztą... to jeszcze nie bramka. Golkiper musi mieć jednak dużo szczęścia, by skutecznie interweniować i zostać bohaterem.

Tomaszowi Losce taki scenariusz pisany był nieco ponad rok temu, w meczu I rundy Pucharu Polski, z Chrobrym Głogów. Jeszcze jako bramkarz Rakowa, w swym debiucie w tej ekipie, obronił uderzenie Sebastiana Murawskiego. - Wybrałem wtedy róg, rzuciłem się w tamtą stronę, a rywal tam właśnie strzelił - 21-letni bramkarz nie dorabia ideologii do owej interwencji.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~PierUżytkownik anonimowy
~Pier
No photo~PierUżytkownik anonimowy
do ~Kibic :
No photo~Kibic Użytkownik anonimowy
8 sie 16:20 użytkownik ~Kibic napisał
Spokojnie teraz przyjeżdża Arka Gdynia i będą bramki pan Ojrzynski napewno wygra
Bredzisz sieroto.
Pan Ojrzyński? Noooo Panie , pokazał Pan szkołę kiedy był u nas w Zabrzu.
8 sie 17:14 | ocena:86%
Liczba głosów:7
86%
14%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
do ~Kibic :
No photo~Kibic Użytkownik anonimowy
8 sie 16:20 użytkownik ~Kibic napisał
Spokojnie teraz przyjeżdża Arka Gdynia i będą bramki pan Ojrzynski napewno wygra
Haha....
Tak się boimy Arki jak twojej dzielnicowej lwowskiej Wichury z Szobiszowic :)))
8 sie 22:43 | ocena:86%
Liczba głosów:7
86%
14%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~Kibic Użytkownik anonimowy
~Kibic :
No photo~Kibic Użytkownik anonimowy
Spokojnie teraz przyjeżdża Arka Gdynia i będą bramki pan Ojrzynski napewno wygra
8 sie 16:20 | ocena:86%
Liczba głosów:7
14%
86%
| odpowiedzi: 2
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii