Niewykorzystana szansa Górnika

Zabrzanie dwa razy prowadzili w Płocku, żeby ostatecznie przegrać aż 2:4. Zupełnie pogubiła się grająca w eksperymentalnym stanie obrona „górników"...

Wisla Plock - Gornik Zabrze
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Mecz w Płocku rozpoczął się od ataków gospodarzy, którzy zdając sobie sprawę z kadrowych problemów zabrzan w obronie, zaatakowali od pierwszej minuty. Zaraz na początku Konrad Michalak, łatwo ograł na prawej stronie debiutującego w ekstraklasie Adriana Gryszkiewicza, na szczęście kolegom udało się zażegnać niebezpieczeństwo. W chwilę później pięknym uderzeniem z dystansu popisał się aktywny Giorgi Merebaszwili, ale Tomasz Loska był na miejscu. Z czasem gra się wyrównała, a do głosu zaczęli dochodzić zabrzanie.

 

Kuriozalna bramka Kądziora
W 12 minucie Jose Kante, sfaulował na swojej połowie Adama Wolniewicza. Do piłki podszedł Damian Kądzior. Wydawało się, że jego dośrodkowanie było za mocne. Tymczasem fatalnie interweniujący Thomas Dähne, który między słupkami bramki Wisły zastąpił Sławomira Kiełpina, rozminął się z futbolówką, a znalazła się w siatce. Radość gości nie trwała długo, bo nie wiedzieć czemu, sędzia liniowy podniósł chorągiewkę do góry, sygnalizując pozycję spaloną jednego z zawodników z Zabrza. Na szczęście po konsultacji z sędziami VAR trafienie zostało uznane i zabrzanie mogli się cieszyć z gola.
Nie minęło kilka minut, a było już 1:1. Aktywny na prawej stronie Michalak został obsłużony świetnym prostopadłym podaniem w wykonaniu Damiana Szymańskiego. Znalazł się w sytuacji sam na sam, a Szymon Matuszek nie zdołał mu przeszkodzić w oddaniu strzału i zaliczeniu swojego premierowego trafienia w ekstraklasie.
Oba zespoły nie kalkulowały i atakowały, tak, że pierwsze tegoroczne spotkanie w lidze w tym roku mogło się podobać. W 30 minucie bardzo dobrą interwencją popisał się debiutant Gryszkiewicz, który skutecznym wślizgiem wyłuskał piłkę spod nóg rozpędzonego Michalaka.
W końcówce I połowy, po kolejnych dobrych dośrodkowaniach Kądziora, kotłowało się pod bramką zespołu z Płocka, ale nikomu nie udało się wepchnąć piłki do siatki. Celnym trafieniem popisał się też Igor Angulo, ale tym razem nerwowo grający między słupkami Dähne zdołał złapać piłkę.

 

Nerwowy bramkarz
Druga połowa zaczęła się od mocnego i celnego trafienia Stilicia, ale ponownie dobrze interweniował Loska. Tymczasem w 50 minucie było 2:1 dla Górnika! Kolejny fatalny błąd popełnił Dähne. Niemiecki bramkarz wypuścił piłkę z rąk po dośrodkowaniu Kądziora. Dopadł do niej Łukasz Wolsztyński i z kilku metrów spokojnie wpakował do siatki. To trafienie numer 3 „Wolsztyna" w tym sezonie. Niestety, nie minęło kilkadziesiąt sekund i ponownie był remis...
Akcję płocczan rozpoczął Jose Kante. W polu karnym piłka trafiła pod nogi Stilicia, nie dość skutecznie interweniował Adam Wolniewicz, dopadł do niej czarnoskóry napastnik i dobrym uderzeniem, piłka odbiła się jeszcze od słupka, zaskoczył bezradnego Loskę. W Górniku Kante nie trafiał, w płockim zespole jest inaczej.

 

Błędy obrony
W drugiej połowie trener Marcin Brosz ściągnął z boiska Marcina Urynowicza, a w jego miejsce wstawił Rafała Kurzawę. Wydawało się, że 14-krotnemu mistrzowi Polski uda się zadać ostateczny cios. Stało się jednak zupełnie inaczej. Kolejną dobrą akcję na prawej stronie przeprowadził Michalak, zagrał do Stilicia, który idealnie wyłożył piłkę Damianowi Szymańskiemu. Ten trafił celnie zza szesnastki i Loska po raz kolejny musiał wyciągać futbolówkę z siatki.
Wisła miała wczoraj fatalnego bramkarza, Górnik z kolei, pod nieobecność kilku kluczowych zawodników, bardzo niepewnie grającą obronę.
Zabrzanie starali się odrobić straty, ale niewiele z tego wynikało. Górnika „dobił" duet Merebaszwili – Kante. Gruzin łatwo ograł na prawej stronie Wolniewicza, zagrał do Kante, a ten z kilku metrów pewnie umieścił piłkę w siatce, zdobywając swojego czwartego gola w tym sezonie. W 85 minucie mogło być już 5:2 dla Wisły, ale rezerwowy Nico Varela trafił w poprzeczce. Jedenastka z Płocka wygrała w ekstraklasie z zabrzanami po raz pierwszy od 2006 roku.   

 

 

Wisła Płock – Górnik Zabrze 4:2 (1:1)
0-1 – Kądzior, 12 min (bez asysty)
1-1 – Michalak, 18 min (asysta Szymański)
1-2 – Ł.Wolsztyński, 50 min (asysta Kądzior)
2-2 - Kante, 51 min (asysta Stilić)
3-2 – Szymański, 66 min (asysta Stilić)
4-2 – Kante, 82 min (asysta Merebaszwili)
Żółte kartki: Żurkowski (30. faul), Furman (38. faul), Angulo (68. faul)


WISŁA P.: Dähne – Stefańczyk, Dźwigała, Łasicki, Reca – Michalak (81. Varela), Furman, Szymański, Stilić (86. Zawada), Merebaszwili – Kante 8 (90. Biliński)
Trener: Jerzy BRZĘCZEK. Rezerwowi: Kiełpin, Sielewski, Stępiński, Rasak 
GÓRNIK: Loska – Wolniewicz, Matuszek, Bochniewicz, Gryszkiewicz – Kądzior (79. Ledecky), Ambrosiewicz (70. Grendel), Żurkowski, Ł.Wolsztyński – Urynowicz (55. Kurzawa), Angulo. Trener: Marcin BROSZ. Rezerwowi: Pawłowski, Karwot, Hajda, Smuga, Ledecky.  
Sędziował:Tomasz Musiał (Kraków). Widzów: 4367.
Piłkarz meczu: Jose KANTE

Komentarze (23)

Napisz komentarz
No photo
No photo~LipiniokUżytkownik anonimowy
~Lipiniok :
No photo~LipiniokUżytkownik anonimowy
No ny powiem ale smuci mnie ta porażka, trudno mi się odnieść ale Górnik był podobno słaby w tym meczu......no Karlusy jak się nie pozbierocie to pojedziecie na KWK Halemba i to na poziom 1060 więc brać się ostro do roboty, bo Legia wom ucieko czy z pomocą sędziów to już inno rzecz.......trza się brać do harowy i to ostro!!! Jeden mecz to nie tragedia ale poziom coś nie tak!
10 lut 17:44 | ocena:100%
Liczba głosów:7
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~bez przesadyUżytkownik anonimowy
~bez przesady
No photo~bez przesadyUżytkownik anonimowy
do ~Wisła grała pieknie.:
No photo~Wisła grała pieknie.Użytkownik anonimowy
9 lut 20:48 użytkownik ~Wisła grała pieknie. napisał
Loska-4; Wolniewicz-2; Bochniewicz-3; Matuszek-3 Gryszkiewicz-3; Kądzior-3,5 Ambrosiewicz-3;Żurkowski-3,5;Ł.Wolsztyński-3 Urynowicz-2; Angulo- 3,5 Piłkarze z ławki: Kurzawa-2 Grendel oraz Ledecki grali krótko.
Temperatura: pewnie minus.
Matuszek -3? Za co? Za pierwszą bramkę dla Płocka? Żurkowski 3.5? Przecież on nie istniał. Jeśli Kądzior dostał 3,5, a strzelił bramkę i był asystentem przy drugiej, to Żurkowski powinien otrzymać najwyżej 2.
W Górniku grał tylko Kądzior na swoim poziomie z jesieni, reszta zapomniała po co wyszła na boisko, na czele z Matuszkiem, Żurkowskim i paroma innymi.
10 lut 10:51 | ocena:80%
Liczba głosów:10
80%
20%
| odpowiedzi: 7
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG :
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
Zawodnik meczu (Górnika) to Damian Kądzior, poza nim dziś grali jacyś statyści, heh....
Nie ma co się rozczulać, od następnego meczu musi wrócić ustawienie obrony z Wiateską, Suarezem i oby już z Kojem a Matuszek niech wyleczy ten swój uraz bo dziś tylko przeszkodzoł i zajmowoł miejsce innym.
Mimo wszystko, "Na dobre i złe, zawsze z KSG !!!"
A hejtery niech sie wyżywajom jak majom okazja, tela im zostało.
9 lut 21:20 | ocena:79%
Liczba głosów:33
79%
21%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii