Rumuńska siła „Słoni”

Gabriel Iancu i Gabriel Matei wspólnie sięgali w Steaule Bukareszt po mistrzostwa Rumunii. Teraz mają utrzymać Niecieczę w ekstraklasie.

W trakcie sobotniego meczu sparingowego z Zagłębiem Sosnowiec (1:2) rumuńscy kumple jeszcze nie zagrali razem. Gabriel Matei przez 45 minut grał jako prawy obrońca, a Gabriel Iancu tylko biegał wokół boiska. - Mam drobny uraz i nie chcieliśmy ryzykować czegoś poważniejszego – mówi ofensywny pomocnik, który pod koniec jesieni należał do najlepszych piłkarzy „Słoni”. Po powrocie z urlopu ucieszył się, że zastał w klubie kumpla z dawnych czasów.

 

Fot. Łukasz Sobala / źródło: Pressfocus

Gabriel Iancu

 

- Bardzo się cieszę, że tu przyszedł. To mój kolega ze Steauy – podkreśla 23-latek, który zapowiada, że wiosną pokaże jeszcze więcej, niż w ostatnich tygodniach jesieni. - Zrzuciłem trochę kilo. Myślę, że po obozie będzie jeszcze lepiej. To dla mnie bardzo ważne, że tym razem będę mógł przepracować cały okres przygotowawczy. Prawdziwy Gabriel Iancu dopiero nadchodzi – uśmiecha się czterokrotny mistrz Rumunii.

 

Ważniejsze od pieniędzy
Także po Mateiu wiele sobie w Niecieczy obiecują. W Górniku Łęczna, gdzie grał wiosną, należał do czołowych postaci. - Pomimo tego, że przydarzył nam się spadek z ligi, dobrze wspominam ten czas. Chciałem wrócić do ekstraklasy, dlatego ucieszyła mnie oferta z Termaliki – przyznaje. Dlaczego w ogóle w lecie wyjechał z Polski? - Nie zależało to ode mnie. Chciałem szybko znaleźć klub i podpisałem umowę w Azerbejdżanie. Jak na złość, dopiero w tym momencie zaczęły napływać oferty z Polski. Było już za późno – tłumaczy.
Nie tracił jednak czasu. W barwach FK Zira był podstawowym zawodnikiem. - Grałem regularnie w lidze, a także w eliminacjach do Ligi Europy. Poziom nie jest jednak tak dobry, jak w Polsce. Dla mnie to ważniejsze niż pieniądze – podkreśla.

 

Młodzi do Bełchatowa
- Potwierdził w sparingu te cechy, które znaliśmy. Widać po nim jeszcze brak zgrania z drużyną, ale na pewno dodaje nam jakości – trener Maciej Bartoszek chwali nowego piłkarza. Zdaniem 27-latka, aklimatyzacja poszła szybko. - Łatwiej wejść do szatni, w której można porozmawiać w ojczystym języku. Z Iancu znamy się od siedmiu lat. Poza tym zacząłem już w miarę rozumieć język polski. Znam ekstraklasę, więc jest mi łatwiej, niż rok temu – twierdzi.
Matei ma nadzieję, że tym razem uniknie spadku. - Wierzę, że się wygrzebiemy z trudnej sytuacji. Obyśmy weszli jeszcze do górnej ósemki, bo w grupie spadkowej zawsze jest ciężko – mówi. I zaznacza, że w tym pomoże. - Nie mam żadnych zaległości treningowych, więc będę w formie na start ekstraklasy – kończy.
W przeddzień wylotu na zgrupowanie na Cypr z drużyną pożegnało się dwóch kolejnych piłkarzy – Krystian Peda i Szczepan Kogut, którzy rozpoczęli treningi z GKS-em Bełchatów. Jeśli się sprawdzą na testach, wiosnę spędzą na wypożyczeniu do II-ligowca.

 

Z tej samej kategorii