Nigdy na zero. Dobry prognostyk dla Górnika

Piłkarze Śląska zebrali dobre recenzje za mecz z Legią (2:1), jednak poza pochwałami należy się też nagana: wrocławianie każdy mecz w tym sezonie kończą przynajmniej z jedną straconą bramką. Są jedyną ekipą w ekstraklasie, która w sezonie 2017/18 jeszcze ani razu nie zagrała "na zero z tyłu".

Jagiellonia Bialystok - Slask Wroclaw
 fot. Michal Kosc  /  źródło: Pressfocus

Słabym usprawiedliwieniem jest fakt, że Legia jedynego gola strzeliła im po akcji, w której - zanim Jarosław Niezgoda trafił do siatki - podający mu Armando Sadiku był na wyraźnym ofsajdzie. W momencie jej rozgrywania nie mogli tego zauważyć. Teraz skala trudności rośnie: mecz z Górnikiem Zabrze, z 18 bramkami najskuteczniejszym zespołem Ekstraklasy.
- Trudno o lepszy moment, żeby wreszcie pokazać, że z tą naszą obroną nie jest źle. Faktycznie, tracimy trochę bramek w bardzo głupi sposób, ale jako cały zespół. Z drugiej strony, gdybyśmy pokonali Górnika 3:2, chyba nikt by specjalnie nie narzekał - mówi kapitan zespołu Piotr Celeban.
Trener Jan Urban musi szukać rozwiązań w obrębie tych piłkarzy, których w szatni ma, bo z defensorami jest po prostu... krucho. Martwią przedłużające się problemy zdrowotne prawego obrońcy Bobana Jovicia. Reprezentant Słowenii wyjechał do swojego kraju na badania ścięgna Achillesa. Prawdopodobnie jest to stan zapalny, bo diagnostyka we Wrocławiu nie dała jasnej odpowiedzi, co mu właściwie dolega. Jest wykluczone, że będzie zdolny do gry z Górnikiem. To wyklucza m.in. szybkie przejście na system gry z trójką środkowych obrońców, który był ćwiczony ostatnio. Więcej zawodników nadających się do tej roli w kadrze wrocławskiej drużyny po prostu nie ma.
We wtorek po raz pierwszy w treningu - ale na razie jeszcze w trybie indywidualnym, uczestniczył środkowy obrońca Adam Kokoszka, który ostatni mecz zagrał w maju. W wyniku ostrego ataku Michala Papadopulosa z Piasta zerwał wtedy więzadła kolanowe. Nie ma jednak co liczyć, że zagra w meczu o punkty jeszcze w tym roku kalendarzowym. - To są przygotowania do... okresu przygotowawczego - twierdzi fizjoterapeuta Jarosław Szandrocho.

 

Z tej samej kategorii