Co zrobi ratusz we Wrocławiu?

Futbolowa rzeczywistość nieco zakpiła z wrocławskich decydentów. Śląsk Wrocław pod wodzą jana Urbana zagrał nieźle i wygrał z Jagiellonią Białystok.

Wisla Krakow - Slask Wroclaw
 fot. Lukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Skoro gramy w piątek, to zwalnianie trenera w środę jest bez sensu – tak prezes Śląska, Michał Bobowiec, odpowiadał po porażce w Niecieczy na pytania o trenera Jana Urbana i jego przyszłość, która wydawała się już przesądzona. Tyle że pożegnanie szkoleniowca po zwycięstwie z Jagiellonią, odniesionym w całkiem niezłym stylu, byłoby zdarzeniem kuriozalnym nawet jak na standardy ekstraklasy...
Gdy w studiu Canal+ po końcowym gwizdku poproszono Urbana o odniesienie się do wypowiedzi prezesa, przyznawał bez ogródek: - Ja też nie wiem, jak to rozumieć. Wydaje mi się, że ze strony klubu został popełniony błąd. Trzeba mieć trochę przyzwoitości. Jeśli trenera rzucamy na pożarcie mediom, to ktoś z klubu powinien powiedzieć: panowie, Śląsk w meczu z Jagiellonią poprowadzi Jan Urban. A po meczu wszystkiego się dowiecie. Ale nie działać w ten sposób… - mówił trener Śląska, którego niemal równo z ostatnim gwizdkiem otoczyli członkowie sztabu, ciesząc się wspólnie z trzech punktów. Swoje poparcie dla szkoleniowca wyrażali też zawodnicy.
- Czas rozliczeń przyjdzie w czerwcu. Myślę, że ktoś zachowa jednak chłodną głowę i trener zostanie z nami. W szatni każdy – czy kależał do podstawowych, czy rezerwowych gracy – był z trenerem. Każdy chce z nim pracować, bo odpowiada nam filozofia, jaką wyznaje - argumentował Łukasz Madej, doświadczony pomocnik Śląska.
- W końcówce jesieni w naszej drużynie działo się naprawdę dużo. Często – dużo złego. Dlatego to dla nas niesamowicie ważne trzy punkty. Co teraz? Lecę do Hiszpanii. Chcę pobawić się z wnukiem. Gdy ostatnio go widziałem, miał kilka dni. Teraz liczy już sobie siedem miesięcy – uśmiechał się Jan Urban.

 

Z tej samej kategorii