„Niebieski” mur trudny do skruszenia

Michał Koj
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Chorzowianie przeszli w tym roku niesamowitą metamorfozę. Jesienią mieli jedną z najgorszych defensyw w lidze, obecnie wszyscy chwalą ich za grę obronną.

Klub zimą zamierzał pozyskać bramkarza oraz bocznego defensora. Trener Waldemar Fornalik sprawdził kilku kandydatów, ale w końcu drużyna nie została wzmocniona, wpływ na to miało również zamieszanie związane z zakazem transferowym. Wykonawcy pozostali tacy sami, ale jakość gry w tyłach wzrosła i to diametralnie.
Jesienią krytykowaliśmy chorzowian za błędy w obronie. Brakowało też stabilizacji w bramce. Kamil Lech nie sprawdził się jako golkiper numer jeden, a Libor Hrdliczka miał wahania formy. Zespół w 20 kolejkach rundy jesiennej stracił aż 37 bramek. Gorsza była jedynie Korona Kielce – 38 goli.

 

Świetnie pracowali nad słabościami
Wiosną czternastokrotni mistrzowie Polski prezentują całkiem inne oblicze. - Po przyjeździe z zimowego zgrupowania w Hiszpanii trener Waldemar Fornalik mówił, że zespół pracował na obozie bardzo dużo nad swoimi słabościami. Jednym z dużych mankamentów była gra w obronie. W tegorocznych spotkaniach wyraźnie widzimy, jak piłkarze poprawili defensywę – przyznaje Radosław Gilewicz, były piłkarz „Niebieskich”. Hrdliczka zaczął pewnie bronić. Coraz częściej porównuje się go do Matusza Putnocky'ego. Obaj Słowacy w siedmiu wiosennych kolejkach puścili tylko cztery bramki. Lech ma obecnie najlepszą obronę w kraju. Ruch, z trzema straconymi golami, plasuje się na drugiej pozycji!
Na środku obrony błyszczą Rafał Grodzicki i Michał Helik. Pierwszy z nich przeżywa kolejną młodość. „Grodek” znakomicie wypadł w starciu z potentatami, czyli z Legią Warszawa i Lechią Gdańsk. Bardzo pewnie gra Helik, który został zauważony przez trenera kadry młodzieżowej. Marcin Dorna powołał go na mecze towarzyskie z Włochami i Czechami. Rosły stoper nie zagrał w ani jednym spotkaniu, ale przy Cichej liczą, że wkrótce znowu otrzyma nominację i zagra w meczu kadry U-21. Dla Helika zresztą ten rok świetnie się układa. Wychowanek śląskiego klubu bardzo długo zmagał się z kontuzją kolana, ale powrócił na boisko w dobrym stylu.

 

Ideał taktyczny
Na dodatek rotacje w tylnej formacji, których dokonuje Fornalik, wcale nie wpływają negatywnie na „Niebieski” mur obronny. W środku pola ostatnio gra Grodzicki z Helikiem, ale dwukrotnie przy boku Helika ustawiony był Marcin Kowalczyk. Często dochodzi do zmian na lewej stronie obrony, gdzie poza Kowalczykiem, kibice oglądali już Adama Pazia i Michała Koja, który podobnie jak Helik, ma za sobą bardzo ciężki uraz. Twardy zawodnik w poprzednim roku doznał urazu czaszki i dlatego gra w kasku ochronnym.
- Każdy z nich dobrze sobie radzi na boku obrony – przyznaje Zygmunt Anczok, który jest uważany za jednego z najlepszych lewych polskich obrońców w historii.
- Najczęściej Fornalik stawia na Kowalczyka i on nie zawodzi trenera. Atutem zespołu jest duet stoperów. Grają twardo, popełniają bardzo mało błędów. Zarówno Grodzicki, jak i Helik, są wysocy i przy górnych piłkach potrafią świetnie sobie radzić. Oglądamy w tym roku te same nazwiska, co jesienią, ale jakość gry jest inna. Na metamorfozę Ruchu największy wpływ miała jednak zmiana taktyki. Gra inaczej niż wcześniej, bo broni się całym zespołem. Rywale mają problemy z przebiciem się przez ten mur. Z tyłu jest bardzo ciasno. Ofensywni gracze wracają i pracują w defensywie, ale są też gotowi na kontrataki. Te manewry przynoszą duże korzyści. Jednak to co preferuje Ruch nie jest niczym oryginalnym w lidze. Sporo drużyn tak gra, ale jednym wychodzi to lepiej, a innym gorzej – dodaje Anczok.

Pochwały od mistrza
Chorzowian chwali Marian Ostafiński, który znany jest z surowych sądów i bardzo rzadko komplementuje piłkarzy.
- Jak rozmawiałem z Tomkiem Fornalikiem (asystent Waldemara Fornalika – przyp. red.) mówiłem mu, że piłkarze drugiej linii i ataku też muszą wracać pod własną połowę. Sztab szkoleniowy odpowiednio ustawił drużynę i efekty widać. Ruch traci bardzo mało bramek. To zasługa zarówno Libora Hrdliczki, jak i... Jarosława Niezgody. Słowak jesienią miał babole, w tym roku spisuje się bardzo dobrze. Z kolei najlepszy napastnik „Niebieskich” przeszkadza rywalom, jest pierwszym obrońcą na połowie przeciwnika. Jestem naprawdę mocno zaskoczony tym, jak Ruch gra. Oby tak dalej – przyznaje były obrońca Ruchu i mistrz olimpijski z 1972 roku.

 

Minus okazał się plusem
- Ruch zmienił się taktycznie, ale piłkarze są także mocniejsi psychicznie. Wiem, że cytat „Co mnie nie zabije, to wzmocni” jest oklepany, ale w przypadku chorzowian pasuje idealnie. Na przełomie roku przy Cichej zmagano się z ogromną ilością problemów. Piłkarze byli wściekli, gdy odebrano im punkty, które wywalczyli na boisku. Początkowo było ich 8, ale w końcu zabrano im 4 „oczka”. Te rozczarowanie, złość przekuli jednak na coś dobrego. Drużyna zaczęła grać uważniej, rozsądniej; zaczęła zdobywać punkty, pokonywać mocnych rywali. A wiadomo, że takie spotkania pozytywnie nakręcają, a wyniki budują atmosferę – dodaje Gilewicz.

 


Najlepsi w defensywie w ekstraklasie jesienią (po 20. kolejkach)
Miejsce|Klub|stracone bramki|
1. Lech Poznań|19|
2. Jagiellonia Białystok|20|
3. Legia Warszawa i Zagłębie Lubin|22

 

Najgorsi w defensywie jesienią (po 20. kolejkach)
1. Korona Kielce|38|
2. Ruch Chorzów|37|
3. Wisła Kraków|35

 

Najlepsi w defensywie wiosną (po 7. kolejkach)
1. Lech Poznań|1|
2. Ruch Chorzów|3|
3. Legia Warszawa i Wisła Kraków|6|

Najgorsi w defensywie wiosną (po 7. kolejkach)
1. Korona Kielce|16|
2. Arka Gdynia|15|
3. Piast Gliwice|13|

 

Z tej samej kategorii