Krzysztof Warzycha: Nie ucieknę do Grecji!

Ruch Chorzow - Zaglebie Lubin
 /  fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Rzucać wyzwiskami jest łatwo. Ja jestem jednak inną osobą. Z piłkarzami trzeba rozmawiać w normalny sposób – podkreśla trener chorzowian.

Leszek BŁAŻYŃSKI: W dwóch ostatnich meczach Ruch zaprezentował się fatalnie. Mimo to po spotkaniu z Piastem podziękował pan piłkarzom za grę. Ja nie zauważyłem, aby w derbach drużyna walczyła jak o życie.
Krzysztof WARZYCHA: - To fakt, że piłkarze powinni grać ostrzej, dawać z siebie więcej. Trzeba było pokazać przeciwnikowi, że gra na Cichej. Nie jestem jednak typem trenera, który po porażce przeklina i szuka winowajców. Mam inny charakter. Te przegrane bardzo mocno bolą, zwłaszcza wysoka porażka ze Śląskiem Wrocław. Nie pamiętam, abym w czasie kariery piłkarskiej przegrał sześcioma bramkami. Niestety zespół nie potrafi pozytywnie zareagować po tym, jak rywal strzela gola. Z Piastem po 0:1 drużyna trochę się posypała. Próbujemy zmienić nastawienie piłkarzy, aby w takiej sytuacji, zaczęli inaczej reagować. Gdy objąłem drużynę wiedziałem, że nie mam za dużo czasu na kwestie taktyczne, techniczne, ale trzeba wpłynąć na zespół mentalnie. Nie wystarczy biegać, tylko trzeba to robić z głową. Ja wciąż wierzę w tych zawodników. Przecież nadal mamy szansę na utrzymanie. Liczę na starszych graczy, na Łukasza Surmę, Rafała Grodzickiego czy Marcina Kowalczyka. To oni mogą jeszcze bardziej - podczas meczu - pobudzić młodych graczy.
Ale Surma derby oglądał z ławki rezerwowych.
Krzysztof WARZYCHA: - Przed spotkaniem rozmawiałem z Łukaszem i wytłumaczyłem mu moją decyzję. Gramy w ciągu 7 dni trzy mecze, on ma już swoje lata, i chciałem, aby odpoczął. Młody Miłosz Trojak zaprezentował się dobrze. Zakładałem, że gdy mecz będzie nam się układał, wtedy wpuszczę Łukasza na boisko. Stało się jednak inaczej.
Rezerwowymi byli także Michał Helik i Miłosz Przybecki, którzy wcześniej regularnie występowali.
Krzysztof WARZYCHA: - Michałowi nie wyszedł mecz ze Śląskiem i stąd ta decyzja. Wprowadziłem też Michała Walskiego zamiast Przybeckiego. Prezentował się dobrze na treningach, zbierał dobre noty w meczach sparingowych. Chciałem wprowadzić trochę świeżości. W przypadku Walskiego nie wyszło jednak tak, jak tego oczekiwałem. Przybecki miał wejść w drugiej połowie na zmęczonego rywala. Chcę być fair w stosunku do wszystkich zawodników. Decyzje, które podejmuję, są podyktowane dobrem zespołu. Nie udało się w meczu z Piastem, ale nikt nie da gwarancji, że w innym ustawieniu byłoby lepiej.
W meczu ze Śląskiem jednak wprowadzenie Jarosława Niezgody też nie wypaliło, bo po zejściu Macieja Urbańczyka w środku pola zrobiła się luka.
Krzysztof WARZYCHA: - We Wrocławiu mieliśmy problemy z przedostaniem się pod bramkę, przegrywaliśmy 0:1, i zastanawiałem się kogo zdjąć: Surmę, czy Urbańczyka. Zdecydowałem drugiego z nich, wszedł napastnik, a Bartek Nowak cofnął się na środek pola. Ten manewr nie wypalił. Nowak mało grał w tym sezonie, w pierwszych meczach prezentował się bardzo dobrze, ale złapała go zadyszka.
Szykuje pan jakieś niespodzianki na kolejne arcyważne spotkanie z Cracovią?
Krzysztof WARZYCHA: - Postawię na najlepszych piłkarzy, jakich mam obecnie do dyspozycji.
Pojawiają się głosy, że jest pan za łagodny i że drużyna bardziej potrzebuje ostrego trenera, który wstrząśnie piłkarzami.
Krzysztof WARZYCHA: - Rzucać wyzwiskami jest łatwo. Ja jestem jednak inną osobą. Najlepsze wyniki w Ruchu osiągaliśmy za czasów Jurka Wyrobka, który był wspaniałym, bardzo sympatycznym człowiekiem. Gdy grałem w Panathinaikosie Ateny, znakomicie się nam wiodło za czasów Juana Ramona Rochy. Argentyńczyk doprowadził nas do półfinału Ligi Mistrzów. Współpracę z nim wspominam bardzo miło. Wcześniej trenerem Panathinaikosu był Ivicia Osim i strach było się do niego odezwać. Z piłkarzami trzeba rozmawiać w normalny sposób, mieć z nimi dobre relacje, ale wiadomo, że zawodnicy nie mogą przekraczać pewnych norm.
Czy drużynie nie zaszkodziły nowe metody treningowe?
Krzysztof WARZYCHA: - My nie wprowadziliśmy żadnej rewolucji, styl pracy jest bardzo podobny, do tego jaki był za poprzedniego sztabu szkoleniowego. Zespół gra teraz trzy mecze w siedem dni i stąd niektórzy piłkarze są bardziej zmęczeni.
Przed spotkaniem z Piastem, na treningu pojawili się kibice.
Krzysztof WARZYCHA: - Rozmawiali z zawodnikami i mieli do nich pretensje o brak zadziorności, walki na boisku. O to im chodziło.
Jak duży wpływ na zespół mają problemy finansowe?
Krzysztof WARZYCHA: - Ja zajmuję się moją działką, czyli trenerką. Na temat kwestii finansowych nie wypowiadam się.
Nie żałuje pan tego, że zdecydował się na objęcie drużyny w tak trudnym momencie?
Krzysztof WARZYCHA: - Wiedziałem, jaka jest sytuacja. Mam taki charakter, że nie lubię siedzieć bezczynnie. Mogłem zostać w Grecji, ale wolałem przylecieć do Polski. Niczego nie żałuję. Powiedziałem, że dla mnie to wielka szansa na zaistnienie w kraju jako trener. Ja wciąż wierzę w ten zespół i w utrzymanie. Niektórzy twierdzą, że zostałem rzucony na głęboką wodę. Nie chcę się usprawiedliwiać, ale wiadomo jaka była sytuacja w Ruchu przed moim przyjściem. To fakt, że wcześniej nie pracowałem w najwyższej klasie rozgrywkowej. Mam skromne doświadczenie jako trener, ale duże jako zawodnik, a podczas swojej kariery bardzo uważnie podpatrywałem innych szkoleniowców, robiłem notatki... Podjąłem się tego zadania i walczę.
Ale degradacja bardzo zapaskudzi pańskie skromne CV trenerskie.
Krzysztof WARZYCHA: - Mamy wciąż szansę uniknąć tego. Ten zespół stać na zdecydowanie lepszą grę i na wygrywanie. Piłkarze muszą jednak zasuwać na boisku, grać ostrzej, z zaangażowaniem i pasją. Tego od nich oczekuję. Gdyby jednak czarny scenariusz spełnił się, wtedy nie zamierzam uciekać do Grecji. Chciałbym dalej prowadzić zespół i walczyć z nim o powrót do ekstraklasy.

 

Komentarze (13)

Napisz komentarz
No photo
No photo~Joker Użytkownik anonimowy
~Joker :
No photo~Joker Użytkownik anonimowy
Mam nadzieję, że wreszcie raś Chorzów spadnie z ekstraklasy i sprawiedliwości stanie się za dość! Za długo już dzięki ukladom utrzymywany jest za wszelką cenę w ekstraklasie. Ciekawe jak potem będzie oddawał długi gdy skończy się łatwa kasa z canal + i wierzyciele zaczną dochodzić swoich praw w sądach.
19 maja 18:00 | ocena:67%
Liczba głosów:12
67%
33%
| odpowiedzi: 2
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~Reytan Użytkownik anonimowy
~Reytan :
No photo~Reytan Użytkownik anonimowy
Nie mogę się już doczekać kiedy oficjalnie ogloszą, że ruch nie jest wypłacalny i mieszkańcy Chorzowa upomną się o kasę utopioną przez prezydenta i radnych w tym śmierdzącym interesie paru kumpli!
19 maja 18:14 | ocena:67%
Liczba głosów:9
67%
33%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~Gieksa fan Użytkownik anonimowy
~Gieksa fan :
No photo~Gieksa fan Użytkownik anonimowy
Jeszcze 2 kolejne przegrane chorzowskich i radni miasta mogą zacząć kombinować nową kasę aby utrzymać bankruta bez pieniędzy z canal plus!
19 maja 18:05 | ocena:67%
Liczba głosów:6
67%
33%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii