Mazek żałuje, że nie pokusił się o szybki strzał na bramkę

Trening Ruch Chorzow
 fot. Rafal Rusek  /  źródło: Pressfocus

Podczas zgrupowania w Hiszpanii piłkarze Ruchu Chorzów rozegrali sparing z węgierskim zespołem Diósgyőri VTK. Przegrali 1:2, a po meczu Kamil Mazek miał trochę pretensji do siebie.

W pierwszej, zakończonej bezbramkowym remisem połowie spotkania, to „Niebiescy” mieli więcej z gry. Kilka razy byli bliscy objęcia prowadzenia, w tym raz po akcji Kamila Mazka.

– Mogłem od razu po wbiegnięciu w pole karne szukać uderzenia, a trochę się „zakiwałem” i nic z tego nie wyszło. Trzeba wyciągnąć wnioski z tej sytuacji i następnym razem pokusić się o uderzenie – zaznaczył Kamil Mazek.

W pierwszej połowie chorzowianom zabrakło skuteczności. – Mieliśmy swoje sytuacje, chyba najbliżej zdobycia bramki był Milen Gamakow po ładnym uderzeniu z dystansu. Niestety, nie udało się strzelić, ale wydaje mi się, że zagraliśmy bardzo solidnie w defensywie, nie popełnialiśmy jakichś większych błędów. Gdybyśmy byli skuteczniejsi, do przerwy mogliśmy prowadzić – podkreślił skrzydłowy Ruchu.

W drugiej części nie udało się zachować czystego konta. – Popełniliśmy błędy, po których padły bramki. Po pierwszej udało się odrobić ten wynik, po golu Pawła Oleksego z rzutu rożnego. W drugiej połowie też nie dopuszczaliśmy rywali do wielu sytuacji, ale nie ustrzegliśmy się wpadek i niestety straciliśmy dwa gole – stwierdził Kamil Mazek. 

 

Z tej samej kategorii