Niezgoda: Do poniedziałku wierzyliśmy mocno

Ruch Chorzow - Piast Gliwice
 fot. Lukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Bezbramkowy remis, który padł w poniedziałkowych derbach Ruchu Chorzów z Piastem Gliwice nie zadowala żadnej ze stron.

Przed derbami nadzieja na wskoczenie do grupy mistrzowskiej na koniec sezonu zasadniczego była wciąż realna. Brak pełnej zdobyczy mocno tę nadzieję gasi - zgodzi się pan?
Jarosław NIEZGODA: - Zwycięstwo rzeczywiście pozwalało nam wierzyć, że ósemka jest osiągalna. Tym remisem na pewno się od niej oddaliliśmy. Zostają już chyba matematyczne tylko szanse: musielibyśmy wygrać trzy pozostałe mecze i jeszcze liczyć na pomyślny układ innych spotkań... Szkoda; bo do poniedziałku na pewno w tę ósemkę wierzyliśmy bardzo mocno. Wystarczyło podtrzymać dobrą passę ostatnich tygodni. Nie udało się...
Czyżby wybiła was z rytmu przerwa na reprezentację?
Jarosław NIEZGODA: - Czy ja wiem? Rzeczywiście czterech z nas pojechało na kadrę młodzieżową, ale czy to miało wpływ na naszą postawę w meczu z Piastem? Nie wiem. Wydaje mi się, że zagraliśmy niezłe spotkanie. Przynajmniej takie mam wrażenie z poziomu murawy. Nie wiem, jak to wyglądało z góry, z trybun. Zabrakło kropki nad „i”. W sumie więc możemy oczywiście mówić o tym remisie jako o nieszczęściu, ale... gdyby Stojan Vranjesz swoją okazję z końcówki meczu zamienił na gola, byłoby jeszcze gorzej.
Z góry wyglądało to tak, jakby obie drużyny bały się postawić wszystko na jedną kartę, otworzyć się. Jest coś w tym?
Jarosław NIEZGODA: - Nie chcieliśmy stracić bramki, to prawda. „Zero z tyłu” to podstawa sukcesu. Ale wygrać chcieliśmy oczywiście.
Zwłaszcza w I połowie, bo w niej wy mieliście więcej z gry. Ale druga wyglądała tak, jakby przerwa bardziej burzliwa była w szatni Piasta...
Jarosław NIEZGODA: - Tego nie wiem (śmiech). Fakt, że Piast po przerwie tych okazji stworzył sobie więcej, niż przed. Ale czy obraz całego meczu był inny? Musiałbym ten mecz jeszcze raz na spokojnie obejrzeć... Cóż, skończyło się 0:0 i... gramy dalej. Trzeba się skoncentrować na kolejnym meczu i tyle.
Łukasz Moneta - niezależnie od oklasków za „przymiarkę” w słupek - mógł poszukać w tej sytuacji partnerów idących za akcją?
Jarosław NIEZGODA: - Uderzył dobrze, brakło niewiele - trudno mieć pretensje; byłaby bardzo spektakularna bramka. Ja też - wyprowadzając piłkę - mogłem jeszcze wyczekać obrońców tak, by zagrać mu na czystą pozycję; by nie musiał uderzać z niekoniecznie wygodnej pozycji.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~p.Użytkownik anonimowy
~p. :
No photo~p.Użytkownik anonimowy
To co się dzieje obecnie w klubie...Tragedia, nic dobrego z tego nie wyjdzie. Zwalnia się fachowców, a zatrudniani są mierni, bierni, ale wierni ;-( Kłótnie, kłótnie i jeszcze raz kłótnie-a najgorsze dla kibiców jest to, że z klubu odejdzie osoba dzięki której klub jeszcze istnieje i ma szanse się utrzymać-Pan Trener Fornalik ;-( Ale tu też pan Paterman musi mieć "swojego" człowieka. Tragedia, a kibice jeszcze przyklaskują tej "dobrej zmianie".
5 kwi 16:44 | ocena:79%
Liczba głosów:28
79%
21%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
do ~PG:
No photo~PGUżytkownik anonimowy
5 kwi 16:28 użytkownik ~PG napisał
Comment removed due to violation of forum rules.
Aleś ty Piastunko głupia, ty się nie martw o Ruch tylko o s fuj malutki klubik uchodźców ze Lwowa, bo utrzymania jeszcze nie jesteście pewni. :)))
5 kwi 17:57 | ocena:84%
Liczba głosów:25
84%
16%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~zgredekUżytkownik anonimowy
~zgredek
No photo~zgredekUżytkownik anonimowy
do ~PG:
No photo~PGUżytkownik anonimowy
5 kwi 16:28 użytkownik ~PG napisał
Comment removed due to violation of forum rules.
oba zbankrutowane kluby bankruci spotkają się w okręgówce za dwa sezony. Zobaczymy ilu kibiców pozostanie wiernych
5 kwi 17:28 | ocena:81%
Liczba głosów:27
81%
19%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii