Zdzisław Podedworny: Tylko trwałość popłaca

Zdzisław Podedworny
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: newspix.pl

Czy Probierz, Fornalik albo Skorża wydobędą drużyny z kryzysu? Zobaczymy. Ale rozliczajmy ich za pracę po sezonie - mówi były piłkarz i trener.

Jakub KUBIELAS: U góry tabeli trenerzy „na dorobku”, a na dole ekstraklasowe „stare wygi”. Z czego, pańskim zdaniem, coś takiego wynika?
Zdzisław PODEDWORNY: - To rzeczywiście ciekawe zjawisko, ale tak naprawdę trudno jest znaleźć jego przyczynę. Za nami dopiero 12 kolejek. Tabela jest jeszcze dość mocno spłaszczona. Np. Waldemar Fornalik dopiero niedawno wszedł w zespół, który pod wodzą Dariusza Wdowczyka nie funkcjonował zbyt dobrze i trochę czasu upłynie, aż to wszystko poukłada. Dodatkowo też każdy trener przychodzący do klubu – aby odnosić dobre wyniki – musi mieć trochę szczęścia pod wieloma względami. Jak chociażby sytuacja organizacyjna, czy odpowiednia atmosfera.

A co, według pana, leży u podstaw dobrej postawy drużyn trenerów Stokowca, Brosza czy Mamrota?
Zdzisław PODEDWORNY: - Odniosę się do dwóch pierwszych i moim zdaniem jest to ich ciągłość pracy. Marcin pracuje w Górniku drugi sezon, a trener Stokowiec jest w Zagłębiu dłużej. To jedynie dowód na to, że trwałość popłaca. Że nie trzeba zwalniać kogoś po kilku meczach. Oba przypadki pokazują, że kiedy nie podejmuje się nerwowych ruchów, to prędzej, czy później dana drużyna zaczyna dobrze funkcjonować.

A przypomina sobie pan, jak to było za czasów, kiedy pan pracował w ekstraklasie?
Zdzisław PODEDWORNY: - Było zdecydowanie spokojniej. Kiedy dany trener przychodził do pracy, to nie obawiał się, że po kilku meczach zostanie zwolniony. Ja zaczynałem, jeszcze jako asystent, bardzo wcześnie. Długo to w sumie trwało. Nie odczuwało się zawiści czy zazdrości. Nie było tak, że jeden czyhał na potknięcie drugiego. Mieliśmy świetne relacje, do dziś się przyjaźnimy. A teraz jest chyba trochę inaczej...

Właśnie, bo jeden z trenerów ekstraklasy powiedział niedawno, że w gronie trenerskim nie ma kolegów...
Zdzisław PODEDWORNY: - Dla mnie takie słowa to zaskoczenie. Za moich czasów był – mniejsza o nazwisko – może jeden szkoleniowiec niespecjalnie lubiany przez resztę. Właśnie dlatego, że był złośliwy w stosunku do innych. A ja zawsze będę orędownikiem przyjaźni i każdemu trenerowi życzę, aby dostał odpowiednio dużo czasu. Czy Probierz, Fornalik albo Skorża wydobędą drużyny z kryzysu? Zobaczymy. Ale rozliczajmy ich za pracę po sezonie.

 

Z tej samej kategorii