Bramkarz Górnika przypomina: „My też mamy wielką nazwę!”

Gornik Zabrze - GKS Katowice
 /  fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

W tym tygodniu w dniu medialnym przy Roosevelta Tomasz Loska najpierw cierpliwie odpowiadał na wszystkie pytania, a potem... chwycił za ogromne nożyce, by razem ze Stanisławem Sętkowskim przycinać żywopłot przed klubowym budynkiem. Zero stresu przed debiutem w ekstraklasie! A przecież już w sobotę o 20.30 u siebie Górnik zagra z Legią!

DARIUSZ LEŚNIKOWSKI: Mecz z mistrzem Polski, przed blisko 25 tysiącami widzów, naprawdę nie robi na panu żadnego wrażenia?

TOMASZ LOSKA: A czego tu się bać? Że to Legia? Przecież to tacy sami ludzie, jak my. Owszem, nazwa jest wielka: Legia. Ale my też wielką mamy: Górnik! „Mistrz Polski” - mówi pan? A ja myślę, że w ekstraklasie generalnie słabych już nie ma. Są w niej generalnie najlepsze drużyny w Polsce.

Oglądał pan środowy mecz Legii w Finlandii?
TOMASZ LOSKA: Siedziałem przed ekranem. Nie krzyczałem „hurra”, gdy strzelała kolejne bramki, ale życzyłem - i życzę nadal! - by zaszła w Lidze Mistrzów jak najdalej. Niech ją nawet wygra, bo to punkty w pucharach dla całej naszej piłki. Ale w Zabrzu w sobotę rywale na pewno lekko mieć nie będą!

Pytam o tę transmisję, bo jestem ciekaw, czy sam dla siebie analizuje pan przed danym meczem sposób gry napastników najbliższego przeciwnika...
TOMASZ LOSKA: To tak nie działa. Nie zarywam nocy, siedząc przed komputerem i oglądając skróty z występami napastników rywala. A że „na dzień dobry” trafiam na Legię? Temat kręci się przede wszystkim kibicowsko, nazwa działa na wyobraźnię fanów. Odczułem to na własnej skórze. Nie ma u mnie w rodzinnej miejscowości człowieka, który by mnie nie zatrzymał i nie zapytał o ten mecz. Biletów dla sąsiadów i rodziny załatwiłem tyle, ile mogłem - 50. Choć gdybym zdążył kupić więcej, też by znalazły nabywców.

Przed panem „odnowiona” linia obrony, z którą za wiele pan nie pograł. Ma to znaczenie dla bramkarza?
TOMASZ LOSKA: Nie powiem, że nie. Z Bartkiem Kopaczem mieliśmy świetny kontakt - na boisku i poza nim.

Zrozumienie bez słów?
TOMASZ LOSKA: No właśnie. Dani Suarez nie miał lekko z językiem polskim, więc wymyśliliśmy kilka pustych haseł, znaków i gestów, które pomagały nam w szybkim zrozumieniu. Myślę jednak, że Mateusz (Wieteska - dop. red.) i Michał (Koj - dop. red.) mają na tyle duże umiejętności - są „ogarnięci w temacie”, jak ja to mówię - że Bartka bez problemu zastąpią. To tylko kwestia zgrania.

Z Mateuszem Wieteską zagraliście wspólnie tylko raz - 45 minut. Starczy?
TOMASZ LOSKA: Musi. To rzeczywiście była tylko jedna połówka, ale dobrze się nam grało, bo to kumaty gość. Myślę zresztą, że da z siebie pełen „pałer” - bo przecież to szczególny dla niego mecz i rywal!

No to jak będzie w sobotę wieczorem na murawie?
TOMASZ LOSKA: Oby na zero z tyłu. A skromne 1:0 to byłby już szczyt marzeń!

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~BaranUżytkownik anonimowy
~Baran :
No photo~BaranUżytkownik anonimowy
Tomek hihihi
18 lip 14:31
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG :
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
Legia beeee ino K.S.\G/. !!!
15 lip 14:05 | ocena:100%
Liczba głosów:3
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii