Gliwickie troski? „Na zajęciach wszystko wpada. A potem przychodzi mecz”

Pilka nozna. Ekstraklasa. Piast Gliwice - Sandecja Nowy Sacz. 14.10.2017
 /  fot. Michał Chwieduk  /  źródło: newspix.pl

Do Lubina nie jedziemy się tylko bronić, ale.... od tego musimy wyjść - mówi szkoleniowiec z Okrzei przed meczem jego zespołu z „miedziowymi” (piątek, godz. 18.00). I szuka intensywnie „siły ognia” we własnej drużynie.

Coś ruszyło z miejsca, chcemy to kontynuować - z pozoru banalne to stwierdzenie Waldemara Fornalika. W zestawieniu z grą pokazaną przez gliwiczan w spotkaniu z Sandecją - i porównaniu jej z wcześniejszymi ich występami - staje się jednak jasne i klarowne. Dawno już Piast w meczu ligowym nie stworzył tak wielu okazji. Kwestia ich wykorzystania - to już jednak trudniejszy temat...

Nastrzelać słabeuszowi? Nie ma czasu!

- Kiedy grałem w Niemczech (Bayer Levrekusen - dop. red.), czasami trenerzy organizowali w środku tygodnia sparing z drużyną z Regionalligi, żeby wróciła pewność siebie w sytuacjach podbramkowych - przywołuje jedną z „metod na przełamanie” Michal Papadopulos.
- A co by było, gdybyśmy takiemu czwartoligowcowi jednak nie zdołali strzelić gola? - trener Fornalik na pytanie o sparing z drużyną niższej klasy odpowiada pytaniem. A potem już wyjaśnia merytorycznie. - Ze słabszym przeciwnikiem grywa się zazwyczaj na początku okresu przygotowawczego, by przećwiczyć pewne warianty z zajęć. Ale dziś te okresy są tak krótkie, że nie można sobie pozwolić na „zmarnowanie” nawet jednego terminu sparingowego; lepiej grać z silnymi - zauważa.

Decyzja w ułamku sekundy

- Intensywnie pracowaliśmy ostatnio nad wykańczaniem akcji. Mieliśmy i treningi strzeleckie, i zajęcia taktyczne, czyli dochodzenie do sytuacji strzeleckich - wylicza szkoleniowiec. - Na takich zajęciach prawie wszystko „wpada”. A potem przychodzi mecz, w którym trzeba podjąć decyzję w ułamku sekundy. I... okazuje się one zła! - wzdycha opiekun gliwiczan. O owym złym wyborze można mówić i w przypadku Papadopulosa, i Macieja Jankowskiego w 33 minucie. - Gdyby „Jankes” uderzał wewnętrzną częścią stopy, w bliższy róg, byłoby 2:0. Ot, cała piłka...; nie takie sytuacje zawodnicy marnowali - dodaje szkoleniowiec Piasta.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
~Janek :
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
Piast powinien się jeszcze osłabić jakimiś obcokrajowcami piątego sortu.Klub bez szkolenia młodzieży na szrocie.
20 paź 12:02 | ocena:75%
Liczba głosów:4
75%
25%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii