W Gliwicach emocje gwarantowane

Łukasz Madej
 fot. Sebastian Borowski  /  źródło: newspix.pl

Ostatnie dwa mecze Piasta ze Śląskiem przyniosły wiele emocji i kibice długo je wspominali. Podobnie, jak piłkarze.

Niedawne 4:3 dla Piasta było chyba jednym z najlepszych spotkań w ekstraklasie w tym sezonie. - Jasne, że pamiętam tamten mecz. Ale sobotni będzie totalnie inny. Zmieniła się sytuacja, stała się bardziej nerwowa. Jeden błąd może dużo kosztować. My chcemy wygrać, oni pewnie też – mówi bohater tamtego spotkanie Gerard Badia.
Ostatni mecz w Gliwicach, który zakończył się wynikiem 1:1, był dużo słabszy. Ale emocje, które zaczęły się dziać od 90 minuty, były ogromne. „Paradoks polegał na tym, że Biliński - zdecydowanie najsłabszy zawodnik ekipy gości - odegrał w ostatnich sekundach meczu główną rolę. Najpierw - wytrącony z równowagi przez Heberta - zapracował na kontrowersyjny rzut karny, a potem skutecznie go wykorzystał. - Wiedziałem, że Biliński będzie uderzać w mój prawy róg. Nie spodziewałem się jednak strzału po ziemi. Miałem piłkę na palcach, ale uderzył za mocno - mówił po meczu Jakub Szmatuła. Goście chyba zbyt szybko uwierzyli, że - po trzech porażkach - zgarną tym razem pełną pulę. Tymczasem w ostatniej z czterech doliczonych minut, Aleksandar Sedlar z rzutu wolnego posłał piłkę w pole karne Śląska, Adam Kokoszka przegrał „główkę” z Jankowskim, Pawelec - z Barisziciem, a najwięcej zimnej krwi zachował Hebert! - To nie jest normalne, że bramkę poprzedziły jeszcze dwie „główki” zawodników rywali... - rozkładał bezradnie ręce Kamil Biliński” – relacjonowaliśmy na łamach „Sportu” mecz z 26 września 2016 roku. Jak będzie dziś?

 

Z tej samej kategorii