W Arce Gdynia mówią po... śląsku

Pilka nozna. Superpuchar. Legia Warszawa - Arka Gdynia. 07.07.2017
 /  fot. Piotr Kucza  /  źródło: FOTOPYK

„Banda” Leszka Ojrzyńskiego, jak coraz częściej mówi się o Arce w niedzielę zawita na Roosevelta. O sile gdynian stanowią teraz byli gracze Górnika i ich trener.

O sile gdynian stanowią teraz byli gracze Górnika i ich trener. - Zabrze to ciężki klimat, z niektórymi ludźmi nie było mi tam po drodze... – mówi nam Ojrzyński, który mimo wszystko cieszy się na spotkanie ze swoim dawnym klubem.

 

Chciał odsunąć kilku graczy...
W Arce łatwo się doliczyć eks-zabrzan, których jest teraz pięciu. Wszyscy z nich miło wspominają grę dla Górnika, zwłaszcza w czasach Adama Nawałki. - Ale gdyby nie cierpliwość pani prezydent Zabrza to nie byłoby Nawałki za długo w Górniku i potem w reprezentacji. Na szczęście, ktoś wytrzymał presję. W moim wypadku było jednak inaczej – przypomina o swoim rozstaniu z Górnikiem Ojrzyński, któremu nie dane było dokończyć pracy w zabrzańskim klubie. Skończyło się degradacją i fatalnymi opiniami o pracy Ojrzyńskiego. - Nie udało mi się w Zabrzu? Nie zgadzam się z takim postawieniem sprawy – ripostuje ostro szkoleniowiec. - Praktycznie w każdym klubie mi się udało. W Koronie, Podbeskidziu, Górniku. Miałem wtedy wyboistą drogę, zacząłem od porażki w Niecieczy, ale wtedy tylko stałem przy linii bocznej. Nie znałem jeszcze za dobrze drużyny. Po porażce z Lechem zostałem zwolniony, chociaż nikt wtedy nie pamiętał, że końcówka jesieni była kapitalna. Wygraliśmy wysoko z Piastem, a także w Białymstoku i Lubinie. Prezes, który mnie zatrudnił, a potem zwolnił, też nie popracował za długo w klubie. Chciałem zresztą odsunąć kilku graczy, ale zarząd się nie zgodził... Obecny Górnik to już inny Górnik, młody, energetyczny zespół – tak ocenia go Ojrzyński, który żałuje, że nie dano mu szansy dłuższej pracy na Roosevelta.
Najdłużej z nowej „Bandy Ojrzyńskiego” na Roosevelta grał Adam Marciniak. - To był mój pierwszy klub po wyprowadzce z Łodzi. W Zabrzu przeżyłem niesamowite 5 lat i byłem bardzo ciepło przyjęty przez kibiców. Grałem w wielu klubach, ale najwięcej więzi zostało w Zabrzu. Głównie w Łabędach, gdzie jest gliwicki bastion kibiców Górnika. Po odejściu dalej spotykałem ich na różnych stadionach i często było tak, że dostawali ode mnie koszulkę czy inny suwenir. Jeśli trener tak zdecyduje, zagram pierwszy raz na nowym stadionie Górnika, przy tak dużej liczbie kibiców. Już nie mogę się doczekać tego meczu – przyznaje wychowanek ŁKS Łódź, któremu kibice zabrzan mają za złe tylko jedną sprawę – likwidację konta na twitterze, dzięki któremu kontaktowali się z Adamem na odległość. - Za często siedziałem na twitterze, za bardzo mnie wciągał. Potem żałowałem tego, że zlikwidowałem konto – zdradza nam Marciniak.
Najnowszym nabytkiem Arki wyciągniętym z Górnika jest Adam Danch. - Jak tylko „Densiu” przyjechał do Gdyni to od razu „zajechało” gwarą śląską. On sypie żartami w szatni, robi u nas świetną atmosferę. A miejscowe chłopaki szybko łapią śląską gwarę, więc jest wesoło – dodaje Marciniak.

 

W Zabrzu był gorolem...
Nieco inne zdanie w kwestii nauki śląskiego w szatni Arki ma Danch. - Chłopaki chcą się uczyć śląskiej gwary, ale na razie idzie to im opornie. Na pewno się jednak nauczą (śmiech... - red.). A jak będzie w niedzielę w Zabrzu? Chciałbym zagrać, ale to już nie ode mnie zależy. Mam lekkie obawy, jak przyjmą mnie kibice, ale mam nadzieję, że będzie w porządku. Przecież tyle lat oddawałem serce za Górnika – asekuruje się trochę ikona Górnika, pierwszy polski piłkarz, który poddał się badaniu na wariografie, by wykluczyć podejrzenia o udział w domniemanej aferze bukmacherskiej. Piłkarz, co zrozumiałe, nie chce do tego wracać, całą sprawę uważa za wyjaśnioną do końca.
Danch jest wyjątkowym piłkarzem dla Ojrzyńskiego, to właśnie szkoleniowiec był gorącym zwolennikiem jego transferu do Arki. - Dla mnie i „Densia” Górnik to szczególne doświadczenie. Jemu i mnie nie pozwolono niestety dokończyć roboty. Adam to śląski synek, chłopak miejscowy, lubiany bardzo przez kibiców. Ja natomiast byłem w Zabrzu gorolem, obcym człowiekiem, dla wielu niewygodną osobą – taki właśnie czarny obraz maluje obecny trener Arki, który nie zgadza się z zarzutem, że stawiał na swoich piłkarzy, typu Maciej Korzym, nie doceniając potencjału drzemiącego w młodych graczach z regionu. - Ale to kolejna nieprawda. Przecież trenowali u mnie Łukasz Wolniewicz i Bartek Gajda, który wyjechał teraz do Szkocji. Z kolei Adam Wolniewicz był sprawdzany w sparingach. Tych śląskich synków miałem zresztą więcej, by wspomnieć jeszcze Bartka Pikula czy Filipa Żagiela – wylicza Ojrzyński.

 

„Antek” w roli kibica
Pavels Steinbors ma teraz bardzo dobry okres w karierze, jednak Łotysz nie zapomina, gdzie stawiał pierwsze kroki na polskiej ziemi. - Pamiętam, oj pamiętam, Górnik to mój pierwszy klub w waszym kraju, a Zabrze pierwsze miasto. I ten czas zostanie w moim sercu. Można powiedzieć, że teraz wracam jak do domu… Jak spotykam się z przyjaciółmi z dawnego Górnika, Radkiem Sobolewskim czy Krzyśkiem Mączyńskim to wspominamy dobre czasy klubu. A z obecnego zespołu moim przyjacielem jest Olek Szeweluchin – z nutką nostalgii wspomina Łotysz swoje dwa sezony na Roosevelta.
Ten piąty, czyli Antoni Łukasiewicz bardzo chciałby zagrać na Arenie Zabrze, ale jest po kontuzji i jego szanse na występ są niemal zerowe. Mimo tego popularny „Antek” pojawi się w Zabrzu, ale w roli kibica. Nie mógł sobie odmówić przyjemności obejrzenia „Areny Zabrze”, o której słyszał tak wiele dobrego. - Mój pobyt w Górniku to był czas ciężkiej pracy fizycznej, jak również międzynarodowych karier Pawła Olkowskiego, Arka Milika czy „Prezesa” Nakoulmy. Nie spodziewałem się wtedy, że Górnik w całym regionie ma tylu kibiców. Jak tylko graliśmy jakiś mecz w małej miejscowości, to wszędzie się pojawiali, kibicowali nam całym sercem. Fantastyczni ludzie, a chyba najbardziej znany z nich to „Leon” od kogutów. Pamiętam jego starego Poloneza, w którym było wszystko, co potrzebne jest do życia. Jajka, drób, przedmioty codziennego użytku. On chyba mieszkał w tym aucie... Tacy ludzie tworzyli legendę Górnika. Szkoda, że nie ma już wśród nich Krzysztofa Maja, człowieka, który był łącznikiem między piłkarzami a zarządem. Naprawdę wspaniały człowiek. Bardzo liczę na to, że niedzielę spotkam wielu znajomych i przyjaciół z czasów mojej gry w Górniku – kończy swoją barwną opowieść Łukasiewicz.

 

 

LICZBA- 355
Tyle spotkań na boiskach ekstraklasy w barwach Górnika rozegrali: Adam Danch, Antoni Łukasiewicz, Adam Marciniak i Pavels Steinbors. Teraz znaleźli się po drugiej stronie barykady...

 

Komentarze (4)

Napisz komentarz
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
do ~Janek:
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
13 sie 09:21 użytkownik ~Janek napisał
Niech sobie mówwią jak chcą skoro dziesiątej rundy el pucharów nie potrafili przeskoczyć.Szkoda weekendu na ekstraklase...no chyba że jest się patologicznym to owszem i interesuje kogoś nuda i gra bi i leć!
Tyś jest taki sam patol jak wszystkie Jany, Jasie, Jaśki, Janki, Janusze, czy Jakkolwiek was odmieniają - co wieś to inaczej) i taki sam bajkopisarz jak ten cały wielki-kozak, niski-pejsiak z patologicznego BankRutowa - Janusz Patolman.
Jak widać ta patologia każdego z was Jan(k)ów sama znajdzie - albo wy tak ją sami przyciągacie, jakkolwiek jest to jeden zwabi drugiego "na oślep-w ciemno" (chyba po zapachu) i zawsze na siebie wpadniecie - jak mucha do gauna.
14 sie 21:51 | ocena:100%
Liczba głosów:4
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
~Janek :
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
Niech sobie mówwią jak chcą skoro dziesiątej rundy el pucharów nie potrafili przeskoczyć.Szkoda weekendu na ekstraklase...no chyba że jest się patologicznym to owszem i interesuje kogoś nuda i gra bi i leć!
13 sie 09:21 | ocena:100%
Liczba głosów:4
0%
100%
| odpowiedzi: 2
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~oloUżytkownik anonimowy
~olo
No photo~oloUżytkownik anonimowy
do ~Janek:
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
13 sie 09:21 użytkownik ~Janek napisał
Niech sobie mówwią jak chcą skoro dziesiątej rundy el pucharów nie potrafili przeskoczyć.Szkoda weekendu na ekstraklase...no chyba że jest się patologicznym to owszem i interesuje kogoś nuda i gra bi i leć!
Ciebie interesuje bardziej niż innych bo komentujesz wszystko co jest o polskiej lidze :)
13 sie 10:53 | ocena:100%
Liczba głosów:5
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii