Jacek Zieliński: Dwie twarze Cracovii są bardzo denerwujące

WISLA KRAKOW - CRACOVIA
 fot. Rafal Rusek  /  źródło: Pressfocus

W piątek walczące o utrzymanie „Pasy” podejmują znajdujący się w jeszcze gorszej sytuacji Ruch.

– Ruch walczy o życie, dla niego to spotkanie ostatniej szansy. Zespół będzie bardzo zdyscyplinowany. Pracowałem w tym klubie, niektórych chłopaków znam i wiem, że tam dalej jest duch walki o utrzymanie. Idzie im bardzo ciężko, ale to zespół, który potrafi grać. Nie można go zlekceważyć i podejść do tego spotkania na spokoju – podkreśla Jacek Zieliński, szkoleniowiec krakowian. Jego klub jest w o tyle lepszej sytuacji, że ma problemy tylko sportowe. Chorzowianie zmagają się jeszcze z organizacyjnymi. – Pracowałem tam i borykałem się z tymi samymi problemami. One nie zostały rozwiązane i przez lata nabrzmiały. Można tylko współczuć ludziom, którzy tam pracują. My mamy inną sytuację organizacyjną, ale podobne tarapaty. Skupiamy się tylko na sobie. Sprawy finansowe Ruchu na pewno są przykre, ale w tym momencie to nie moja sprawa – dodaje.


Węzeł do przecięcia
Zieliński też musi sobie jednak radzić z problemami pozaboiskowymi. Narasta medialny konflikt o przedłużenie kontraktu przez Marcina Budzińskiego. Zdaniem trenera, nie pozostaje to bez wpływu na dyspozycję środkowego pomocnika. – Nie jest to budujące i niczego nie przynosi. Takie sprawy powinny być załatwiane zdecydowanie wcześniej. To trudna sprawa dla nas, dla władz klubu, ale też trudna dla Marcina, bo on się z tym problemem boryka. To węzeł gordyjski, który trzeba jakoś przeciąć. Chciałbym mieć Marcina, ale najpierw muszą się dogadać dwie strony, a to jest poza mną. Budziński to twardy chłopak, ale po nim też widać, że ma w głowie sprawę kontraktu. Znam go na tyle, że pewne rzeczy dostrzegam – przyznaje szkoleniowiec klubu z ulicy Kałuży.


Denerwujące twarze dwie
Po ostatniej porażce z Górnikiem Łęczna (0:3), Zieliński po raz pierwszy bardzo ostro skrytykował zawodników. – W takiej sytuacji, przy takiej wadze meczu, to był po prostu sabotaż! Z tego się nie wycofuję. Nie można jednak tym żyć i się dołować. To było dramatyczne spotkanie, ale zobaczymy, jak zespół się otrząśnie i jaka będzie reakcja. Wygrywając z Łęczną, mogliśmy wywalczyć sobie spokojne utrzymanie. Teraz będziemy grali do końca. Martwi mnie to, że jesteśmy bardzo nieregularni. To jeden z problemów, z którym się borykamy. I to też pokazuje, dlaczego jesteśmy, gdzie jesteśmy. Dwie twarze Cracovii są bardzo denerwujące – twierdzi.


Wójcicki „w poczekalni”
W meczu z Ruchem Cracovia będzie musiała sobie radzić bez kilu zawodników. Trwa walka o postawienie na nogi kontuzjowanego Huberta Wołąkiewicza, który ma przeciążeniowy uraz ścięgna Achillesa i decyzja o jego występie zapadnie dopiero w dniu meczu. Do zdrowia wrócił natomiast Jakub Wójcicki. Nie jest jednak przesądzone, że wskoczy do podstawowego składu, bo trener jest zadowolony z postawy Diega Ferraressa w ostatnich meczach. – Zagrał dwa bardzo dobre spotkania. W Płocku był naszym najlepszym zawodnikiem, a za mecz z Łęczną trudno o indywidualne laurki, bo zagraliśmy źle jako zespół – kończy.

 

Z tej samej kategorii